Zdaniem rządu udało się wypracować kompromis w sprawie powiększenia Miasta Słupska o niektóre tereny Gminy Słupsk. Inne zdanie mają samorządowcy – gmina jest rozczarowana rozstrzygnięciem Rady Ministrów, bo straci 7 mln zł, a miasto w przyszłości może zabiegać o przejęcie kolejnych sołectw

Opracowała Urszula Mirowska-Łoskot
Czy przejęcie części gminy jest niezbędne dla rozwoju miasta?
Marta Makuch
tak
Marta Makuch wiceprezydentka Miasta Słupska / Materiały prasowe
Wykazały to liczne analizy i opracowania naukowe, które zostały przekazane wojewodzie pomorskiemu. Najwyraźniej znalazły uznanie, skoro w jego opinii zasadnym jest włączenie niektórych sołectw gminy w granice miasta. Wśród najważniejszych argumentów warto wymienić bardzo małą powierzchnię miasta, uniemożliwiającą jego dalszy rozwój. Od lat 60. jego granice nie uległy zmianie, pomimo istotnego przyrostu zadań własnych i zleconych, właściwych miastom na prawach powiatu. Kolejne argumenty dotyczą niespotykanej, nawet jak na nasz kraj, skali suburbanizacji (czyli wyludniania się centrum i przesiedlania do obszarów podmiejskich) oraz zmniejszającej się zdolności miasta do utrzymania i rozwoju oferty „funkcji miejskich”, wpływających na atrakcyjność osiedleńczą i inwestycyjną Ziemi Słupskiej. Wprawdzie Słupsk nie jest w stagnacji - pod wieloma względami jest solidnym średniakiem, lecz nie rozwija się tak, jak mógłby, i powoli zwiększa dystans do innych miast.
Barbara Dykier
NIE
Barbara Dykier wójt Gminy Słupsk / Materiały prasowe
Zdecydowanie uważam, że przejęcie Gminy Słupsk nie jest elementem niezbędnym dla rozwoju Miasta Słupska. Pokazaliśmy wcześniej, jeszcze przed złożeniem wniosku przez miasto, że wspólnie potrafimy działać razem dla rozwoju całego regionu słupskiego. Mówię tu choćby o wspólnych staraniach o uzyskanie rekompensaty za lokalizację tarczy antyrakietowej w miejscowości Redzikowo czy wspólnych działaniach w temacie budowy obwodnicy Słupska. Dziś prawo daje nam możliwość podejmowania inicjatyw choćby w ramach Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego (MOF), który pozwala na realizację wspólnych przedsięwzięć inwestycyjnych. Uważam, że powinniśmy - w ramach MOF - promować region słupski jako miejsce dobre do życia i inwestowania. Tak jak robi to choćby Trójmiasto.
Czy miasto dysponuje wolnymi terenami, które mogłoby wykorzystać na rozwój?
Marta Makuch

Nie

Pod zabudowę mieszkaniową pozostało jedynie 0,8 km kw., pod przemysł niecałe 1,2 km kw., z czego ponad połowa nie nadaje się do zagospodarowania. Warto podkreślić, że podawane przez gminę powierzchnie „do zagospodarowania” (stanowiące jakoby rezerwę rozwojową miasta) kompletnie pomijają ograniczenia środowiskowe, własnościowe i funkcjonalne, ze sztandarowym przykładem zaliczenia przez gminę do tej kategorii łąk położonych w starorzeczach rzeki Słupi, objętych ochroną w ramach programu Natura 2000 i, co istotne, stanowiących rdzeń polderów chroniących miasto przed zalaniem. Wśród wskazanych terenów znalazły się także m.in. rezerwa pod rozbudowę cmentarza komunalnego, las miejski czy też tereny infrastruktury krytycznej.
Barbara Dykier

Tak

Od początku tego procesu, tj. od podjęcia Uchwały Rady Miejskiej w Słupsku 29 grudnia 2021 r., miasto wielokrotnie podnosiło argument, że „Słupsk się dusi”, ponieważ nie ma się gdzie rozwijać. Sporządzając analizę społeczno-gospodarczą, która została złożona wraz z uchwałą Rady Gminy Słupsk do wojewody pomorskiego, wykazaliśmy, że miasto posiada tereny inwestycyjne, na których może się rozwijać. W swoich obecnych granicach dysponuje terenami o powierzchni 203 ha. A to tereny, które mogą zostać przeznaczone pod inwestycje. Zatem argument miasta jest zupełnie chybiony.
Czy gmina będzie miała korzyści wynikające z planowanej zmiany granic?
Marta Makuch

Tak

W dłuższej perspektywie czasowej oczywiste: szanse na rozwój i nadganianie dystansu do średniej krajowej. To kondycja miasta określi przyszłość Ziemi Słupskiej i od jego pomyślności zależą losy tej części Pomorza. Obecnie gmina ignoruje fakt, że przedmieścia są bardzo silnie gospodarczo i pod wieloma innym względami związane ze Słupskiem. Natomiast upadek miasta pociągnie za sobą przedmieścia, lecz dopiero po pewnym czasie. Przyszłe problemy miasta nie są w ogóle rozpatrywane. Oczywiście jest to „odcięcie się od miasta” tylko w tych zakresach, które są wygodne. W pozostałych (praca, oświata, kultura, transport, służba zdrowia) - obywatele nadal korzystają z zasobów miasta.
Barbara Dykier

Nie

Niestety ustawa o samorządzie gminnym oraz rozporządzenie do tejże ustawy nie przewidują takiej sytuacji. Co więcej, nie wspomina się również nic o zobowiązaniach finansowych, które gmina zaciągnęła na realizację inwestycji w proponowanych do przejęcia sołectwach. Z praktyki wiemy jednak, że bardzo często wygląda to w ten sposób, że samorząd, od którego odłączane są tereny, pozostaje ze zobowiązaniami finansowymi. Tak było choćby w Gminie Dobrzeń Wielki koło Opola. Utrata terenu inwestycyjnego Płaszewko jest, niestety, ogromnym ciosem dla budżetu Gminy Słupsk. Teren, który otrzymaliśmy jako rekompensatę za lokalizację tarczy antyrakietowej, zostanie nam odebrany. Obecny kształt i wygląd tego obszaru to wiele lat wyrzeczeń i przemyślanej polityki inwestycyjnej. W uzbrojenie terenów w Płaszewku gmina zainwestowała m.in. pieniądze uzyskane z podatków naszych mieszkańców.
Czy mieszkańcy gminy zgodzili się na zmianę granic?
Marta Makuch

Nie

I nie jest to dla nas niespodzianką. Tak jak nie jest niespodzianką gremialne poparcie dla wniosku mieszkańców miasta. W istocie obecne nieporozumienie między Słupskiem a Gminą Słupsk o powiększenie miasta jest rodzajem „sporu domowego”. W większości po obu stronach są bowiem użytkownicy miasta, bo Słupsk niemal niezauważenie przechodzi w sąsiednie sołectwa. Dobrze ukazuje to wygląd granicy między Słupskiem a sołectwem Siemianice, na ul. Kaszubskiej. Tuż za granicą, czyli formalnie na wsi, w Siemianicach, zaczyna się zwarty obszar zabudowy miejskiej, z setkami domów zamieszkałych przez ludzi pracujących i uczących się w Słupsku. Długie zwlekanie z procesem zmiany granic spowodowało, że opór jest tak silny, gdyż podmiejskie obszary są wyjątkowo gęsto zaludnione, zamożne i zamieszkałe przez osoby z elit, a więc i zdolne do wielorakich działań medialno-politycznych. Obrona własnych partykularnych i krótkowzrocznych interesów przez gminę wiejską nie zmienia jednak podstawowego wniosku: naturalny rozwój miasta został w przypadku Słupska zakłócony. Dalsze zwlekanie będzie tylko pogłębiało problem.

Barbara Dykier

Nie

Zdecydowanie nie. W tym wypadku głos mieszkańców Gminy Słupsk był jednoznaczny. W konsultacjach społecznych wzięło udział 81,21 proc. uprawnionych do głosowania mieszkańców Gminy Słupsk. Stanowisko wyrażone przez mieszkańców, tak w skali całej gminy, jak i w poszczególnych sołectwach, było jednoznaczne. Aż 98,8 proc. głosujących opowiedziało się przeciwko zmianie granic miasta w zakresie objętym wnioskiem. Swój sprzeciw wobec tej inicjatywy mieszkańcy wyrażali również podczas protestów, które odbyły się w Słupsku, w miejscowościach zagrożonych, ale również w Warszawie. Mieszkańcy protestowali pod Kancelarią Premiera RP i pod siedzibą Sejmu.
Czy przejęcie części terenów gminy wywoła skutki finansowe?
Marta Makuch

Tak

Gmina Słupsk w swoich działaniach propagandowych wskazuje, że utraci rocznie kilka milionów złotych. Nie dodaje jednak, że są to pieniądze osób w poważnej mierze pracujących w Słupsku i korzystających z zasobów miasta, a tylko mieszkających poza nim. Planowana zmiana granic Miasta Słupska nie spowoduje, że dochody podatkowe w Gminie Słupsk będą niższe od najniższych dochodów podatkowych na mieszkańca ustalonych zgodnie z ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Co więcej, analiza przedstawionych i zebranych danych finansowych pokazała, że planowane włączenie do granic miasta obszarów gminy będzie skutkowało sytuacją, w której Słupsk zwiększy swoje dochody podatkowe, a Gmina Słupsk utrzyma je praktycznie na niezmienionym poziomie. Co więcej, dochody te w gminie będą nadal wyższe o ok. 160 proc. względem Miasta Słupska.
Barbara Dykier

Tak

Oczywiście, jak wspominałam, ustawa o samorządzie gminnym nie precyzuje, co dzieje się ze zobowiązaniami finansowymi gminy, która oddaje swoje tereny. Najczęściej zostają one po stronie właśnie tego samorządu, który oprócz terenów traci często mieszkańców, a dodatkowo zostaje z długami. Biorąc pod uwagę to rozporządzenie, które zakłada przejęcie w granice miasta obszaru o powierzchni ponad 950 ha, to dla Gminy Słupsk strata kwoty ponad 7 mln zł. Dodatkowo teren inwestycyjny Płaszewko to główna baza podatkowa naszego samorządu, obszary, na których uzbrojenie Gmina Słupsk zaciągnęła zobowiązania. Jako wójt na pewno walczyć będę o rekompensaty za utratę tego terenu.