Gdy w grudniu 2014 r. prezydent podpisywał ustawę o ogólnopolskiej karcie dużej rodziny (KDR), wspólnie z rządem zapowiadał uproszczenie dzięki temu systemów zniżkowych dla rodzin wielodzietnych w całej Polsce. – Samorządy, które chcą wprowadzić lokalną kartę dużej rodziny, mogą skorzystać z blankietu karty ogólnopolskiej. Wtedy uprawnione rodziny wielodzietne z danego regionu będą korzystały z jednego blankietu, który będzie jednocześnie ogólnopolską kartą dużej rodziny i lokalną kartą – zapewnia Agnieszka Krzyżak z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Dzisiaj trzeba mieć osobną kartę na zniżki oferowane w ramach karty prezydenckiej (np. niektóre muzea, ulgi na przejazdy publicznym transportem kolejowym) i osobną na zniżki wynikające z lokalnych programów przyjętych przez samorządy (miasta i niektóre województwa, jak np. opolska karta dużej rodziny i seniora). Efekt? Nie dość, że trzeba nosić w portfelu czasem 2–3 karty, to jeszcze należy się orientować, w którym miejscu jaka karta uprawnia do zniżki.

W dodatku – jak wynika z naszej sondy w największych miastach – praktycznie żaden samorząd nie zamierza skorzystać z możliwości połączenia lokalnych uprawnień z KDR i ułatwić tym samym życie mieszkańcom korzystającym z programów zniżkowych. Władze tłumaczą się zazwyczaj zbyt dużą liczbą różnic między kartą ogólnopolską a kartami lokalnymi – zarówno na poziomie technicznym, jak i legislacyjnym.

– Karta ogólnopolska nie jest zbliżeniowa i nie ma możliwości zakodowania na niej biletów komunikacji miejskiej, a ulgi na bilety to najbardziej odczuwalna przez duże rodziny zniżka – zwraca uwagę Urszula Boublej z Urzędu Miejskiego w Białymstoku. Wtóruje jej Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Torunia. – Ze względu na inny charakter ulg karty w obu programach są rozdzielne. Nie wszyscy korzystający z programu miejskiego chcą uczestniczyć w programie rządowym i odwrotnie – przekonuje.

W warszawskim magistracie wskazują na różnice w definicjach rodziny wielodzietnej. Karta dużej rodziny nie zostanie zintegrowana z kartą warszawiaka ani kartą młodego warszawiaka, ponieważ są one skierowane do innych grup docelowych i dają inne uprawnienia – wyjaśnia Magdalena Jadziewicz-Kasak. Tłumaczy, że karta dużej rodziny przyznawana jest każdemu członkowi rodziny wielodzietnej (w której rodzic ma na utrzymaniu co najmniej troje dzieci), rodzinom zastępczym i rodzinnym domom dziecka. Rodzicom karta wydawana jest dożywotnio, dzieciom do ukończenia 18 lub 25 lat w przypadku nauki, a osoby niepełnosprawne otrzymają kartę na czas trwania orzeczenia o niepełnosprawności. – Natomiast karta młodego warszawiaka skierowana jest do dzieci i młodzieży (do ukończenia 21. roku życia, niezależnie od liczby dzieci w rodzinie), zamieszkałych na terenie Warszawy, których rodzice (opiekunowie prawni) rozliczają się z podatku dochodowego w Warszawie. A także studentów do ukończenia 26. roku życia zamieszkałych na terenie miasta, rozliczających podatek dochodowy od osób fizycznych w urzędzie skarbowym w Warszawie lub których rodzice rozliczają tu podatek – dodaje Magdalena Jadziewicz-Kasak.

Ze wszystkich kilkunastu miast, z którymi rozmawialiśmy, jedynie Olsztyn rozważa integrację lokalnej karty zniżkowej z ogólnopolską. – Analizujemy taką możliwość. Chcielibyśmy, by korzystanie z KDR było proste i nie wymagało kilku kart. Nie zapadły jeszcze w tej sprawie ostateczne decyzje – odpowiedział nam tamtejszy urząd miasta.

W Krakowie dowiedzieliśmy się, że już na etapie prac nad nową ustawą o karcie dużej rodziny miasto postulowało wprowadzenie uproszczeń. – Proponowaliśmy rozwiązania w zakresie wprowadzenia wspólnego wniosku o kartę rządową i gminną oraz o umożliwienie elektronicznej wymiany danych pomiędzy aplikacjami informatycznymi wspomagającymi obsługę tych programów. Wniosek o umożliwienie wymiany danych jest w trakcie rozpatrywania przez Ministerstwo Pracy – wyjaśnia Jan Żądło, dyrektor wydziału spraw społecznych w krakowskim magistracie.

Jest jeszcze jeden powód niechęci do integracji z systemem ogólnopolskim – wizerunkowy. – Funkcjonującą w Gdańsku kartę dużej gdańskiej rodziny posiada 21 tys. osób. Miejską kartę Gdańsk wprowadził jako jedno z pierwszych miast w Polsce, a jako pierwsze miasto w Polsce wprowadziliśmy bezpłatną komunikację miejską dla wszystkich członków dużej rodziny (dzieci i rodziców). Do zaangażowania się w system zniżek zaangażowano podmioty prywatne, co w 2011 r. było rozwiązaniem pionierskim. Stąd uważamy, że mając tak rozbudowany katalog zniżek, nie należy rezygnować z miejskiej karty, bo jest ona dla mieszkańców Gdańska bardziej korzystna. Uważamy, że funkcjonowanie dwóch kart się nie wyklucza – argumentuje Magdalena Kuczyńska z gdańskiego magistratu.

Tak więc lokalne władze wydają ogólnopolską kartę, bo muszą. Ale przy okazji nie chcą, by cały splendor z tego tytułu spłynął na prezydenta Komorowskiego.

Ulgi są kierowane do różnych grup, zintegrowanie kart nie jest proste