Z wywiadów przeprowadzonych z przedstawicielami wybranych gmin wynika, że przedsiębiorstwa odbierające odpady od mieszkańców prawdopodobnie podwyższą kwoty za nie w kolejnych przetargach – czytamy w raporcie przygotowanym przez ekspertów Szkoły Głównej Handlowej. Jednym z powodów wskazanych w opracowaniu jest to, że obecnie niektóre firmy świadczą usługi na granicy opłacalności. Aby wygrać przetargi, obniżały maksymalnie oferowane ceny.

– W wielu przypadkach doprowadziło to do nieosiągnięcia zadowalającej stopy zysku lub po prostu jej braku. Zapowiadane podwyżki miałyby być wyższe od dotychczas obowiązujących cen o ok. 30 proc. – wynika z raportu.

Dlaczego tak drogo

Profesor Zbigniew Grzymała, współautor ekspertyzy, wskazuje, że już dziś niektórzy przedsiębiorcy dążą do podwyższenia cen. Domagają się aneksowania umów zawartych z gminami. Chcą przynajmniej wyjść na zero. – Nie są w stanie za cenę wskazaną w kontrakcie dalej świadczyć usług – mówi prof. Zbigniew Grzymała. Jego zdaniem wiele firm może upaść, co przełoży się na mniejszą konkurencję na rynku i zawyżanie opłat.

Dodaje, że podwyższenie cen może też wynikać ze zmowy pomiędzy niektórymi przedsiębiorstwami. – Dotarły do mnie sygnały, że w niektórych regionach firmy podzieliły się rynkiem – wskazuje współautor raportu.

Na podwyższenie cen wpłyną również koszty utrzymywania nowoczesnych regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK), przede wszystkim spalarni.

– Opłacają się one tylko wówczas, gdy przetwarzają wiele odpadów. Istnieje obawa, że strumień śmieci, który do nich dotrze, będzie niewystarczający – tłumaczy prof. Zbigniew Grzymała.

W efekcie instalacje będą generowały wysokie koszty. Poza tym jeśli nie będą wykorzystywane, jest zagrożenie, że trzeba będzie zwracać środki UE, które zostały przeznaczone na ich wybudowanie. Aby temu zapobiec, do nowelizacji z 10 października 2014 r. ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (trafiła do Senatu) wprowadzono zapis, który zapewni im śmieci do przetwarzania.

– Jeśli ustawodawca określi preferencje zagospodarowania odpadów przez te zagrożone RIPOK-i, to zaczną one w praktyce funkcjonować na rynku monopolu regionalnego czy ponadregionalnego, co będzie sprzyjać dyktatowi cen – ostrzegają eksperci SGH.

Dodatkowo na podwyższenie cen wpłynie to, że gmina nie musi w drodze przetargu wyłaniać RIPOK-u, do którego są wywożone śmieci. Może ich przetwarzanie zlecić własnej instalacji. Potwierdza to, a nawet wzmacnia poprawka wprowadzona do nowelizacji. Zobowiązuje ona gminę do wskazania RIPOK-u. Nie będzie też mogła przeprowadzać łączonego przetargu na odbiór odpadów i ich zagospodarowanie. Albo ogłosi dwa oddzielne, albo tylko na wywóz. Jeśli posiada własny RIPOK, to zleci mu zagospodarowanie śmieci.

Maksymalne stawki

Zapobiec podwyższaniu opłat ma wprowadzenie do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1399 ze zm.) maksymalnych stawek, których mogą żądać od mieszkańców. Konieczność ich określania wynika z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 28 listopada 2013 r. (sygn. akt K 17/12).

Obecnie zdarza się, że gminy celowo wyznaczały przeszacowane ceny. Raport SGH ujawnia np. przypadek ustalenia opłaty na poziomie 37 zł miesięcznie od osoby. Przedsiębiorstwo, które przy takiej cenie wygrało przetarg, sponsoruje część wydatków gminy, głównie na działania kulturalno-oświatowe. Eksperci ustalili, iż przyczyną takiego stanu rzeczy jest zadłużenie gminy i brak możliwości finansowania przez nią imprez. Ich koszty są zatem pokrywane z kieszeni mieszkańców.

W nowelizacji znajduje się zapis, zgodnie z którym to, ile gmina będzie mogła maksymalnie zażądać za odbiór odpadów, będzie wyznaczał procent przeciętnego miesięcznego dochodu rozporządzalnego publikowanego przez GUS. W przypadku gdy opłaty są naliczane od liczby osób w gospodarstwie, nie będą mogły przekroczyć 2 proc. tego dochodu (obecnie 25,57 zł miesięcznie).

Teraz w większości gmin te stawki są znacznie niższe (poza patologicznymi sytuacjami). Ustalony przez rząd próg daje samorządom swobodę w kształtowaniu opłat, ponieważ mają duży zapas.

– Dlatego poza górnymi stawkami rząd powinien także wyznaczyć sposób kalkulacji opłat za odpady. Pozwoliłoby to kontrolować samorządy i ustalić, które z nich faktycznie je zawyżają – uważa Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Podwyżek opłat obawiają się mieszkańcy.

– W ogóle cały system wyliczania opłaty za śmieci jest postawiony na głowie. To, ile mieszkaniec za nie płaci, powinno zależeć od tego, ile rzeczywiście ich wytwarza. Wystarczy te śmieci ważyć, tymczasem zależy to od liczby osób w rodzinie czy metrów kwadratowych lokalu – wskazuje Justyna Marciniak, pełnomocnik ds. gospodarki odpadami Stowarzyszenia Mieszkańców „Grunt to Warszawa”.

Różne sposoby naliczania opłat za śmieci

Różne sposoby naliczania opłat za śmieci

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Etap legislacyjny

Ustawa czeka na rozpatrzenie przez Senat