Adrianna Saganek sekretarz miasta Ciechanowa / foto: materiały prasowe / Michał Reszka
Samorządy z dużą ostrożnością podchodzą do nowych rozwiązań umożliwiających indywidualne rozliczanie za śmieci. Uważają je za zbyt drogie i nie bardzo wierzą, że właściciele nieruchomości będą chcieli w nie inwestować. Tymczasem Ciechanów na te przepisy czekał…
Nowe przepisy umożliwiają indywidualne rozliczanie mieszkańców zabudowy wielorodzinnej, ale trzeba posiadać ku temu zaplecze, czyli mieć możliwości techniczne i organizacyjne. W Ciechanowie mamy narzędzie, które umożliwia efektywne rozliczanie mieszkańców bloków z prowadzenia selektywnej zbiórki odpadów. Po rocznym pilotażu wprowadziliśmy je na stałe. Systemem, który obowiązuje od roku i który kosztował miasto 300 tys. zł, objęliśmy na początek jedno osiedle zarządzane przez miejski TBS, gdzie jest ponad 300 gospodarstw domowych. Zdecydowanie uważamy, że wdrożenie tego rozwiązania się opłaciło, bo segregacja wzrosła z 10 do prawie 90 proc. Co niezmiernie istotne dla miasta – wzrosła też jakość posegregowanych odpadów. Wcześniej wprowadziliśmy system rozliczania właścicieli domków jednorodzinnych, gdzie każdy z nich ma zaczipowane pojemniki na odpady i kody. Dzięki temu możemy skontrolować, czy prowadzą segregację i jak się do niej przykładają. Ta weryfikacja, choć wyrywkowa, przynosi dobre efekty, bo poprawiła się jakość poszczególnych frakcji odpadów. Chcieliśmy, by tak samo było w zabudowie wielorodzinnej. A skoro system się sprawdzał, to pomyśleliśmy, że można go rozszerzyć na bloki.
Czy wprowadzenie nowej technologii, opartej na możliwości weryfikacji, co jest w worku konkretnego lokatora, było uzgadniane z mieszkańcami tego osiedla?
Mieszkańcy byli pisemnie uprzedzani o nowej inicjatywie, a przed jej wdrożeniem na osiedlu wprowadzono system nagród za segregację. Wolontariusze współpracującej przy projekcie fundacji zapukali do każdych drzwi, by przekazać informacje o nowym systemie, instrukcje oraz pakiety kodów. Byli też obecni na terenie osiedla, w pobliżu nowych pojemników, by w razie potrzeby instruować mieszkańców. O działaniu systemu szczegółowo też informowaliśmy podczas pikniku edukacyjnego zorganizowanego na osiedlu. Edukacja w okresie pilotażu była niezmiernie istotna. Postawiliśmy na wymianę informacji z osobami objętymi systemem, czekaliśmy też na sugestie i uwagi, które mieszkańcy przekazali nam w trakcie okresu udoskonalania rozwiązania. Ale nie wiedzieliśmy, jaka będzie ich reakcja na fakt prowadzenia kontroli zbiórki odpadów. Po paru miesiącach byli jednak zdecydowanie zadowoleni. Zwłaszcza że bardzo poprawiła się estetyka i higiena pojemników na odpady, śmieci przestały się wylewać z koszy, nie miały do nich dostępu ani gryzonie, ani ptaki.
Mówi pani o systemie nadzorczym, ale przecież kontrole są wyrywkowe i w sumie nic nie dają.
Każdorazowe wyrzucenie odpadów jest rejestrowane w systemie. To daje już informację o tym, czy dana osoba w ogólne prowadzi selektywną zbiórkę. Ponadto pozwala pozyskać informacje, ile odpadów wyrzucono z danego lokalu do danej frakcji. Każdy mieszkaniec wyrzucając śmieci, musi nakleić na worek swój indywidualny kod QR. Lokatorzy otrzymują naklejki w odpowiednich kolorach, przeznaczone do poszczególnych frakcji odpadów. Posegregowane śmieci należy wrzucić do określonego pojemnika, który je waży. Natomiast szczegółowe kontrole zawartości worków faktycznie prowadzone są wyrywkowo. Mieszkańcy mają jednak świadomość, że jakość segregacji jest poddawana kontrolom i jest to czynnik dodatkowej motywacji do prowadzenia poprawnej zbiórki odpadów. Naszym celem jest skuteczne mobilizowanie do właściwych nawyków, a nie nakładanie kar.
A co do tej pory miasto robiło z informacją, że lokator o danym kodzie QR nie posegregował śmieci, choć to zadeklarował, dzięki czemu ma niższą stawkę? Albo że posegregował, tylko niewłaściwie, przez co nie ma możliwości ponownego wykorzystania tych odpadów?
Nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 2019 r. dała samorządom uprawnienia do nakładania w takich sytuacjach kary na właściciela nieruchomości. Ale nie chcieliśmy tego robić, bo za błąd jednej czy dwóch osób zapłaciliby wszyscy mieszkańcy. To mogłoby zadziałać jak strzał w kolano. Nasz cel był inny – zależało nam, by ten element nadzorczy był dla nich mobilizujący, by dzięki niemu poprawiła się selektywna zbiórka. Skupiliśmy się na działaniach edukacyjnych oraz współpracy z zarządcą nieruchomości. Informowaliśmy go na przykład, że osoba posługująca się danym kodem wcale nie posegregowała śmieci, a on upominał lokatora.
Teraz się to zmieni, bo najnowsza nowelizacja ustawy czystościowej, która wejdzie w życie 23 września, kończy z odpowiedzialnością zbiorową. Za brak segregacji odpowie faktyczny wytwórca śmieci, czyli właściciel danego mieszkania, najemca czy inny użytkownik.
Bardzo czekaliśmy na te przepisy, bo wreszcie będziemy mogli podejmować działania stricte wobec osoby, która pomimo edukacji i upomnień z selektywnej zbiórki odpadów się nie wywiązuje.
By indywidualnie rozliczać właścicieli nieruchomości z selektywnej zbiórki, do ustawy czystościowej dodano art. 2a, który na etapie prac legislacyjnych został dość istotnie zmieniony. W rządowym projekcie stanowił, że to gmina ma zapewnić do tego techniczne możliwości, po pracach parlamentarnych spadło to na właścicieli nieruchomości. Kogo będzie na to stać?
Właśnie to jest problem. Nie wyobrażam sobie, by jakaś ciechanowska spółdzielnia czy wspólnota mieszkaniowa ponosiła takie koszty. Nie mamy też informacji, by któraś z nich miała własne propozycje rozwiązań technologicznych umożliwiających indywidualne rozliczanie. Najbardziej komfortową sytuacją byłoby uzyskanie na to środków zewnętrznych i dopiero potem uzgadnianie, jak ten system ma wyglądać i gdzie ma być zlokalizowany. Dlatego wystąpiliśmy z wnioskiem o 5 mln zł na ten cel z Funduszu Inwestycji Strategicznych Polski Ład. Czekamy na decyzję komisji przy premierze.
5 mln zł starczyłoby na objęcie systemem indywidualizacji wszystkich nieruchomości wielolokalowych w mieście?
Nie, skądże. Szacowany koszt opojemnikowania całego miasta wynosi 30 mln zł, a może i więcej, bo ceny rosną. Ta kwota, o którą wnioskowaliśmy, dotyczyła tylko części nieruchomości.
Jakich?
Na tym etapie jeszcze nie mamy potwierdzonych lokalizacji. Wybór konkretnych miejsc będzie zależny m.in. od uzgodnień ze spółdzielniami czy wspólnotami. Na pewno spełnione muszą być określone wymogi techniczne ulokowania urządzeń, a także te wynikające z przepisów.
Komu zależy bardziej?
Na pewno miastu. Mamy ustawowy obowiązek osiągnięcia określonych poziomów recyklingu. Od dawna wiemy, że bez poszukiwania nowych rozwiązań, narzędzi do weryfikacji deklaracji odpadowych, może to być trudnym zadaniem. Jeśli zaś tych poziomów nie osiągniemy, zapłacimy karę. Nie bez znaczenia jest też kwestia możliwości wprowadzenia właściwie posegregowanych odpadów do ponownego wykorzystania. Im lepsza segregacja, tym niższe będą koszty zagospodarowania odpadów.
Trudno jednak będzie osiągnąć określone poziomy recyklingu, jeśli w systemie odpadowym miasta nie będzie nieruchomości niezamieszkanych, a tak jest w Ciechanowie.
Byliśmy zmuszeni do rezygnacji z odbioru odpadów z nieruchomości niezamieszkanych ze względów ekonomicznych. To ustawodawca wskazał maksymalne stawki za te usługi, które nie miały zupełnie odzwierciedlenia w realnych kosztach odbioru i zagospodarowania odpadów. Najnowsza nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach urealnia stawki, jakie miasto może ustalić za odbiór odpadów z takich nieruchomości. Przedłożymy Radzie Miasta propozycję, by nieruchomości niezamieszkane wróciły do systemu. Szkoda tylko, że ustawodawca nie posłuchał samorządów i najpierw wprowadził takie rozwiązania, które doprowadziły w wielu gminach do wyłączania nieruchomości niezamieszkanych. Teraz przyszła refleksja i rząd postanowił część swoich błędów naprawić.