Sejm kończy właśnie prace nad projektem ustawy o funduszu sołeckim. Gminy, które go tworzą, przekazują część pieniędzy lokalnym społecznościom. Dzięki temu mieszkańcy mogą realizować potrzebne przedsięwzięcia, np. wybudować plac zabaw, chodnik czy wyremontować wiejską świetlicę. Obecnie taki fundusz wyodrębnia ok. 55 proc. gmin, które mają sołectwa. Celem zaproponowanych przez rząd zmian jest zwiększenie tego odsetka do 70 proc.

Zdaniem ekspertów niektóre rozwiązania zawarte w projekcie mogą jednak odstraszyć gminy od wydzielania tych pieniędzy.

– Nieprzemyślane regulacje prawne mogą zniweczyć całą ideę funduszu sołeckiego – alarmuje dr Rafał Trykozko, autor opinii o projekcie ustawy przygotowanej dla Sieci Obywatelskiej – Watchdog Polska.

Mało czasu na uchwały

Najbogatsze gminy nie dostaną zwrotu pieniędzy

Najbogatsze gminy nie dostaną zwrotu pieniędzy

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zgodnie z propozycjami zmian sołectwa zyskają możliwość zmiany wniosku i celu, na który zostaną wydane przyznane im pieniądze.

– W przygotowanych przepisach nie ma żadnych warunków zmiany przedsięwzięć, a w szczególności, w jakich okolicznościach jest to możliwe i ile jest dopuszczalnych modyfikacji – mówi dr Rafał Trykozko.

W praktyce może więc dojść do tego, że zmiany celu inwestycji będą nieprzemyślane, np. powstaną w efekcie kłótni mieszkańców.

– Przepisy muszą wyraźnie wykazywać, że takie prawo przysługuje sołectwu tylko w określonych przypadkach – podkreśla ekspert.

Zdaniem Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji nie będzie jednak z tym problemów. – Wiadomo przecież, że chodzi przede wszystkim o sytuacje, kiedy np. są oszczędności i te pieniądze można by przeznaczyć jeszcze na dodatkowe przedsięwzięcie – uważa Magdalena Młochowska, wiceminister administracji i cyfryzacji.

Eksperci obawiają się także, że część podjętych przez gminy uchwał o wyodrębnieniu funduszu sołeckiego może się okazać nieważna. Wynika to z terminu wejścia w życie tej ustawy. Zacznie ona obowiązywać w ciągu 7 dni od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Może to nastąpić dopiero za miesiąc. Tymczasem do 31 marca gminy muszą podjąć uchwały w tej sprawie.

– Niektóre z nich mogą zostać podjęte na podstawie już nieobowiązujących przepisów, a to oznacza, że powstaną przesłanki do stwierdzenia ich nieważności – uważa dr Rafał Trykozko.

W efekcie te samorządy, które chciały wyodrębnić fundusze sołeckie, nie będą mogły tego zrobić.

Bogactwo nie popłaca

Stracą też najbogatsze gminy. Zgodnie z projektem ustawy nie otrzymają w ogóle zwrotu z budżetu państwa wydatków na fundusz sołecki. Ucierpią na tym m.in. gmina Mielnik (woj. podlaskie) czy Kamieńsk (woj. łódzkie).

– Ta zmiana nie jest dobra i nie służy społeczności lokalnej – uważa Adam Tobota, wójt Mielnika.

Zdaniem Bogdana Pawłowskiego, burmistrza Kamieńska, zabieranie tym gminom środków z budżetu państwa jest wielkim nieporozumieniem.

– Odbiera się jeden z głównym argumentów, które przemawiają za tworzeniem tego funduszu. W ten sposób ogranicza się aktywność i inicjatywę społeczną mieszkańców – twierdzi.

Rząd chce bowiem uzależnić zwrot pieniędzy gminom od tego, czy przekraczają one o 200 proc. lub więcej średnią kwotę bazową dla kraju (ustalaną na podstawie dochodów gmin wiejskich i miejsko-wiejskich oraz liczby ich mieszkańców).

– To jednak wcale nie musi oznaczać, że dana gmina jest bogata. Tak właśnie jest w naszym przypadku – wskazuje burmistrz Kamieńska.

Wyjaśnia, że dochody bieżące jego gminy w 2010 r. wyniosły 38,7 mln zł, ale realne liczyły ok. 21 mln zł. A tę pierwszą kwotę przyjęto do obliczeń. Dlatego gmina przekroczyła kwotę bazową o 246 proc.

– Wyliczenie tego wskaźnika w oparciu o dochody bieżące brutto jest dla nas krzywdzące, podobnie jak i dla innych bogatych gmin – podkreśla Bogdan Pawłowski.

Dodaje, że fundusze sołeckie w Kamieńsku działają z sukcesem od 2012 r. i objęły 100 proc. sołectw. Dzięki tym pieniądzom m.in. wyremontowano i doposażono wiejskie świetlice, wybudowano place zabaw, zmodernizowano boiska szkolne.

– Takich gmin, które przekroczą ten wskaźnik, jest jednak niewiele – zaznacza Karol Mojkowski z Sieci Obywatelskiej – Watchdog Polska.

Etap legislacyjny

Po II czytaniu w Sejmie

Za podłączenie kanalizacji odpowiada samorząd, a nie jej użytkownik >>