Z jednej strony to sygnał, że samorządy skutecznie ograniczają wydatki bieżące. I zapowiedź, że zapowiadana przez nie nadwyżka całego sektora na koniec 2013 roku jest realna. Jednak z drugiej strony niższy deficyt oznacza wyrzeczenia. – Wyraźnie zmniejszyło się tempo inwestycji. Musimy racjonalizować wydatki w oświacie, a więc likwidować szkoły, redukować etaty nauczycielskie.

W wielu gminach wiejskich wyłącza się lampy po północy, by obniżyć rachunki za prąd – wymienia Marek Olszewski ze Związku Gmin Wiejskich RP. Zwraca również uwagę na zmniejszające się dochody gmin z tytułu podatku PIT. – W zeszłym roku PIT w mojej gminie był o 300 tys. zł niższy, niż pierwotnie zakładaliśmy. Dla gminy wiejskiej to już znacząca suma – dodaje Olszewski.

Jak wynika z danych MF, z zaplanowanych na 2012 rok 24 mld zł z tytułu udziału w PIT gminom udało się uzyskać niecałe 23,4 mld zł. Oznacza to, że wpływy całego sektora uszczupliły się o ponad 660 mln zł.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk dostrzega kolejne powody tak niskiego poziomu deficytu. – Lokomotywy rozwoju, czyli duże miasta, są już po kulminacji inwestycji finansowanych długiem. Kończą się środki unijne z obecnej perspektywy finansowej. Aktywność inwestycyjna samorządów wyhamowuje w związku z poziomem ich zadłużenia – mówi prezydent.

Jego zdaniem w programowaniu unijnym na lata 2014–2020 będzie podobna sekwencja wydarzeń jak w obecnej perspektywie – a więc w pierwszych latach zwiększające się zadłużenie i deficyt samorządów sięgających po kolejne transze pieniędzy z Brukseli (do których konieczny jest wkład własny), a następnie wyhamowanie inwestycji i przywrócenie równowagi finansom j.s.t. – Ten scenariusz się powtórzy, choć może nie na taką skalę. Metropolie będą się skupiać na innowacyjnych projektach, bo są już nasycone kapitałochłonnymi projektami infrastrukturalnymi. Tymi będą bardziej zainteresowane duże i średnie miasta – mówi nam Krzysztof Żuk.

Jeśli w tym roku samorządom uda się wypracować nadwyżkę budżetową, w dużej mierze będzie to zasługa mieszkańców. A właściwie ich portfeli. Niemal każde większe miasto wprowadziło podwyżki za komunikację miejską i zapowiada kolejne – tak jak Warszawa w przyszłym roku. Jak pisaliśmy kilka dni temu w DGP, wzrastają też wpływy gmin z tytułu aktualizacji opłat za użytkowanie wieczyste.

Podwyższane są też podatki lokalne – przykładowo Kraków będzie systematycznie podnosił stawki podstawowe podatku od nieruchomości aż do osiągnięcia w 2014 roku stawek maksymalnych ogłoszonych przez ministra finansów. Ma to dać miastu dochody z tego tytułu o 8 proc. większe niż w ubiegłym roku.

Prognozowany deficyt samorządów pozytywnie ocenia były wiceminister rozwoju regionalnego dr Jerzy Kwieciński. Niepokoi go jednak, że wynika on nie z racjonalizacji wydatków, ale z drastycznych cięć inwestycyjnych.

– Wydawanie pieniędzy z nowej perspektywy UE może się odsunąć w czasie. Jeśli w 2015 roku sytuacja budżetowa zaczęłaby się poprawiać, minister finansów powinien uelastycznić wymogi stawiane samorządom – mówi Kwieciński. Dodaje, że jeśli szef resortu finansów na taką liberalizację się nie zdecyduje, wówczas tylko bogate samorządy będą w stanie realizować projekty unijne.

3 mld zł tyle może wynieść deficyt sektora samorządów za 2012 rok

23,4 mld zł tyle wpływów z podatku PIT udało się uzyskać gminom w zeszłym roku

71 mld zł tyle pieniędzy w perspektywie UE na lata 2007–2013 przeznaczono na regionalne programy operacyjne