Jeszcze w 2009 roku tylko 17 polskich jednostek miało długi przekraczające 60 proc. ich dochodów. W ubiegłym już 70. Co więcej, w 17 urzędach zadłużenie przekraczało dopuszczalny poziom nawet po wyeliminowaniu zobowiązań na realizację projektów współfinansowanych z funduszy unijnych. W tym roku niestety lepiej nie będzie – jak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Finansów – w pierwszych trzech kwartałach tego roku dochody samorządów wzrosły co prawda o 8,6 proc., ale jednocześnie o 7,7 proc. zwiększył się poziom ich zadłużenia. Bo zamiast spłacać pożyczki, zaciągały kolejne.

Samorządowcy bronią się, zwracając uwagę, że rząd dokłada im kolejnych zadań, których koszt muszą pokrywać z własnej kieszeni, tak jest np. z pensjami dla nauczycieli. A może być jeszcze gorzej, bo resort finansów kończy prace nad projektem reguły samorządowej, która wymusi redukcję deficytów w gminach i powiatach. Już teraz wiele z nich mówi otwarcie – o inwestycjach możemy zapomnieć na kilka lat.

– Banki nie udzielają nam już kredytów, dlatego staramy się o pożyczkę 2 mln zł ze Skarbu Państwa – mówi Mariusz Czaban, wójt gminy Szudziałowo (woj. podlaskie). Samorząd ten, z długiem na poziomie 75,3 proc., zajął drugie miejsce wśród najbardziej zadłużonych gmin w Polsce. Rekordzistą jest Kobylanka z woj. zachodniopomorskiego, której długi na koniec 2010 roku przekroczyły 106 proc. jej dochodów. Obecnie Szudziałowo realizuje program naprawczy pod nadzorem regionalnej izby obrachunkowej i wojewody. – Wyłączamy oświetlenie na okres wiosna – lato, zamroziliśmy wynagrodzenia na dwa lata, od sierpnia zlikwidowaliśmy siedem etatów w urzędzie – wylicza wójt. Prowadzone są też rozmowy m.in. z wojewodą podlaskim o możliwości ustanowienia zarządu komisarycznego w gminie. – Z pominięciem rady gminy decyzje zapadałyby szybciej – argumentuje Czaban.

W gminie Obrowo (woj. kujawsko-pomorskie) zaciskanie pasa już zaczęło przynosić efekty. Zeszłoroczny dług gminy przekroczył 68 proc., ale we wrześniu tego roku skurczył się do 58 proc. Ale cena za oszczędności była wysoka – w samorządzie wyraźnie ograniczono remonty dróg, odłożono w czasie wiele inwestycji i mniej pieniędzy przeznaczono na prace interwencyjne. Pomogły też czynniki zewnętrzne. – Przybywa nam mieszkańców, w tym roku zarejestrowaliśmy 163 podmioty gospodarcze, co zwiększyło wpływy z podatków – mówi wójt Andrzej Wieczyński. Ale zaraz dodaje, że kolejne zadania własne, które rząd nakłada na lokalne władze, mogą spowodować, że plany oszczędnościowe wezmą w łeb. – W tym roku musiałem przeznaczyć na realizację nowych zadań 4 mln zł. W przyszłym roku dojdzie do tego kolejny milion – wylicza Wieczyński.

Inwestycje w przyszłym roku wstrzyma też Gniewkowo (woj. kujawsko-pomorskie), którego dług w 2010 roku podskoczył z 52 do 70 proc. – Teraz musimy nabrać finansowego oddechu i wstrzymujemy inwestycje i zaczynamy oszczędzać – mówi burmistrz Adam Roszak. Jego zdaniem problem wielu gmin paradoksalnie tkwi niekiedy w unijnych dotacjach. – Bywa, że rozpoczynamy projekt, a potem jesteśmy zaskakiwani niskim poziomem dofinansowania. Przy rewitalizacji ulic gmina wyłożyła 8 mln zł, a otrzymała tylko 2 mln zł dotacji – dodaje.

Zdaniem głównego ekonomisty Invest-Banku Wiktora Wojciechowskiego samorządy, chcąc obniżać zadłużenie, muszą najpierw obniżyć koszty bieżące. – To właśnie lokalne władze przyczyniły się do wzrostu zatrudnienia w sferze publicznej w ostatnich 4 – 5 latach – mówi ekonomista. Dodaje, że nie wszystkie inwestycje są przemyślane i przez to się nie zwracają. – Nie każda gmina musi mieć basen – ironizuje. I radzi samorządowcom, aby zamiast wydawać więcej pieniędzy, wydawali je lepiej.

Rekordzistą jest Kobylanka: jej dług przekroczył 106 proc. przychodów

Zmuszeni do oszczędzania

Do 15 listopada samorządy mają opracować projekt budżetu na 2012 r. i wieloletnią prognozę finansową. Muszą uwzględnić regulacje dotyczące wskaźnika zadłużenia. Do 2014 r. obowiązują dwa: – zadłużenie jednostki nie może przekroczyć 60 proc. dochodów; – na spłatę zadłużenia nie można przeznaczyć więcej niż 15 proc. dochodów. Od 2014 r. na spłatę zadłużenia nie będzie można przeznaczyć więcej, niż wynosił będzie indywidualny wskaźnik. Do jego ustalenia będą brane dane finansowe samorządu, m.in. nadwyżka operacyjna z trzech lat (czyli dla wskaźnika na 2014 r. będą to dane za 2011, 2012 i 2013 r.).

W 2012 r. ma się pojawić propozycja reguły samorządowej. Samorządy, zgodnie ze wstępnym porozumieniem z rządem, mają ograniczyć deficyt budżetowy o 6 mld zł, co odpowiada 0,4 proc. PKB.

Komentarz prawny

Dorota Malanowska, adwokat z kancelarii Malanowski i Wspólnicy

Ustawa o finansach publicznych nie nakłada sankcji za przekroczenie wskaźnika zadłużenia. Przekroczenie nie stanowi też naruszenia ustawy o odpowiedzialności dyscypliny finansów publicznych. Dlatego kierownicy jednostek sektora finansów publicznych nie będą ponosili odpowiedzialności na podstawie przepisów tej ustawy.

Niemniej regionalne izby obrachunkowe sprawują nadzór nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego w zakresie zaciągania zobowiązań wpływających na wysokość długu publicznego i udzielania pożyczek. Nadzór ten polega m.in. na unieważnianiu ich uchwał budżetowych i RIO może uniemożliwić dalsze zaciąganie zobowiązań przez samorząd. Przekroczenie wskaźników zadłużenia przez jst może skutkować nieudzieleniem zarządowi absolutorium. Ponadto zgodnie z art. 97 ustawy o samorządzie premier może zawiesić organy gminy z jednoczesnym ustanowieniem zarządu komisarycznego w sytuacji braku skuteczności wykonywania zadań publicznych przez organy gminy. Przekroczenie przez gminę wskaźnika zadłużenia może być poczytywane jako brak takiej skuteczności.