JST nie zdecydowały się na wprowadzenie modyfikacji w swoich aktach prawnych mimo innego niż przed epidemią sposobu działania. Eksperci są zdania, że postąpiły prawidłowo. Bo nawet jeśli wypracowane metody okazały się dobre i warto byłoby je stosować także po epidemii, to w większości przypadków jest to niemożliwe bez zmian ustawowych.

W ustawie czy w uchwale – eksperci podzieleni

Wprowadzone w związku z zakażeniami koronawirusem obostrzenia, dotyczące m.in. gromadzenia się osób, wywarły bezpośredni wpływ na funkcjonowanie organów administracji publicznej, w tym organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego. Najwięcej kontrowersji budziło zdalne obradowanie – eksperci i środowiska samorządowe podzieliły się w ocenie, czy ten tryb pracy jest legalny, czy nie. Wątpliwości przeciął Sejm, wprowadzając 31 marca 2020 r. do specustawy o COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 374; ost.zm. poz. 875) art. 15zzx oraz art. 15zzzi.
Reklama
Pierwszy z nich ograniczył swoje zastosowanie do okresu obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Zgodnie z nim organy stanowiące JST mogą zwoływać i odbywać obrady, sesje, posiedzenia itp. oraz podejmować rozstrzygnięcia (w tym uchwały) z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość lub korespondencyjnie. Obradowanie w tym trybie zarządza osoba uprawniona do przewodniczenia danemu organowi.
Z kolei drugi przepis, tj. art. 15zzzi, który dopuszcza możliwość odbywania posiedzeń przy użyciu środków komunikacji elektronicznej oraz podejmowania rozstrzygnięć w trybie obiegowym, nie ogranicza swojego zastosowania do okresu stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Jednak warunkiem jest wystąpienie szczególnie uzasadnionego przypadku. Jeśli do niego dojdzie, kolegialne organy administracji publicznej mogą zdecydować o odbyciu swoich posiedzeń przy użyciu środków komunikacji elektronicznej, co obejmuje w szczególności:

Reklama
1) transmisję posiedzenia w czasie rzeczywistym pomiędzy uczestnikami posiedzenia danego organu;
2) wielostronną komunikację w czasie rzeczywistym, w ramach której uczestnicy posiedzenia danego organu mogą wypowiadać się w toku jego posiedzenia.
Kolegialny organ administracji publicznej może też podejmować rozstrzygnięcia w trybie obiegowym.
Czy w kontekście powyższych regulacji konieczna jest nowelizacja statutów JST? Poglądy ekspertów są podzielone.

Samodzielność ustrojowa

Zdaniem dr. Sebastiana Gajewskiego z Katedry Prawa Administracyjnego Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Warszawie organy stanowiące JST powinny przyjąć szczegółowe rozwiązania dotyczące zdalnego trybu obradowania w tych jednostkach wykonawczych i pomocniczych, w których dopuszcza to art. 15zzx specustawy o COVID-19. – Przepis ten nie określa w szczególności sposobu zwoływania zdalnych posiedzeń ani ich przeprowadzania czy rozwiązań technicznych, które mają być w tym zakresie zastosowane. Nie wskazuje też na sposób zapewnienia jawności obrad przywołanych gremiów oraz dostępu do nich dla mieszkańców – mówi prawnik. I dodaje, że kwestie te mieszczą się w materii statutowej i tam powinny być uregulowane. – Stan zagrożenia epidemicznego lub stan epidemii mogą bowiem obowiązywać jeszcze przez wiele miesięcy, a epidemia koronawirusa może zwiększyć swoją intensywność. Wówczas duża część organów JST i innych podmiotów z ich struktury znów zacznie obradować zdalnie – dodaje nasz rozmówca. Przypomina też, że statut JST normuje jej ustrój wewnętrzny, czyli relacje między organami tego podmiotu, ich organizację wewnętrzną oraz postępowanie przed nimi w zakresie, w jakim kwestie te nie są uregulowane w ustawie. – Sprawy te w dużej mierze mieszczą się w sferze tzw. samodzielności ustrojowej, a w rezultacie w ograniczonym stopniu są przedmiotem regulacji ustawowej – wyjaśnia prawnik. Dlatego jego zdaniem również przyjmowane w związku z pandemią koronawirusa przepisy ustaw nie oddziałują w istotnym stopniu na kwestie normowane przez statuty JST. Nie oznacza to jednak, że takich rozwiązań, które mogą i powinny znaleźć odzwierciedlenie w statutach, nie ma.
Odmiennie uważa Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k. w Poznaniu. Jego zdaniem wprowadzenie art. 15zzx umożliwiającego organom stanowiącym JST zdalny tryb obradowania spowodowało wiele wątpliwości co do konieczności dostosowania aktów prawa miejscowego, a zwłaszcza statutów tych jednostek, do tych nowych regulacji prawnych. – Biorąc jednak pod uwagę brzmienie tego przepisu, należy stwierdzić, że taka konieczność nie występuje – twierdzi Mateusz Karciarz. – Innymi słowy, organy stanowiące JST mogą obradować w sposób zdalny bez zmiany statutów tych jednostek – tłumaczy prawnik. I dodaje, że analiza przywołanego art. 15zzx specustawy o COVID-19 prowadzi wręcz do wniosku, że przepis ten nie umożliwia wprowadzenia do statutów zmian w zakresie zdalnego trybu obradowania [opinia 1].

opinia 1

Regulacja o zdalnej sesji może zniknąć po ustaniu zagrożenia

Mateusz Karciarz, prawnik w Kancelarii Radców Prawnych Zygmunt Jerzmanowski i Wspólnicy sp.k. w Poznaniu
Wiele argumentów przemawia za tym, że nie jest konieczne nowelizowanie statutów JST. Po pierwsze art. 15zzx specustawy o COVID-19 wprost stanowi, że zdalny tryb obradowania możliwy jest wyłącznie w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Na marginesie warto zauważyć, że biorąc pod uwagę stopniowe uchylanie przez ustawodawcę kolejnymi nowelizacjami specustawy o COVID-19 poszczególnych jej przepisów (w ostatnim czasie np. art. 15zzr i art. 15zzs, zawieszających terminy procesowe, sądowe i prawa administracyjnego), nie sposób wykluczyć, że w najbliższym czasie uchylony zostanie art. 15zzx specustawy o COVID-19, co spowodowałoby, że wprowadzone na jego podstawie przepisy statutowe utraciłyby podstawę prawną ich obowiązywania. Po drugie art. 15zzx specustawy o COVID-19 stanowi wystarczającą podstawę do działania rad/sejmików w sposób zdalny. W orzecznictwie, tak organów nadzoru, jak i sądów administracyjnych, jednolite jest stanowisko co do niedopuszczalności powielania w aktach prawa miejscowego przepisów ustawowych. Po trzecie przyjęcie stanowiska o konieczności (czy też nawet jedynie dopuszczalności) uwzględnienia w statutach JST przepisów o zdalnym trybie obradowania doprowadziłoby do sytuacji, w której, aby móc zwołać i przeprowadzić sesję w trybie zdalnym, najpierw konieczne byłoby zwołanie sesji w zwykłym trybie i uchwalenie podczas jej trwania stosownych zmian w statucie. Stanowisko takie nie tylko jest nieprawidłowe (bowiem nie znajduje oparcia w obecnie obowiązujących przepisach), lecz także przeczy celowi wprowadzenia art. 15zzx specustawy o COVID-19, którego celem wszak było wprowadzenie mechanizmów prawnych umożliwiających radom i sejmikom działanie także w sytuacji braku możliwości – ze względu na zagrożenie epidemiologiczne – zgromadzenia wszystkich radnych (i innych osób uczestniczących w sesji) w jednym miejscu.©℗

Brak upoważnienia i rozszerzenia

Rozstrzygnięcia nadzorcze wojewodów potwierdzają ten ostatni pogląd. I tak wojewoda lubelski stwierdził, że rada gminy nie jest upoważniona do regulowania zdalnego trybu obradowania w statucie gminy, modyfikowania bądź rozszerzania postanowień ustawowych w podjętej uchwale. Organ nadzoru podkreślił, że w stanowieniu aktów prawa miejscowego rada jest związana ramami stworzonymi przez ustawy. Akty prawa miejscowego podejmowane na podstawie upoważnień ustawowych nie mogą wykraczać poza jakiekolwiek unormowania ustawowe ani przepisy wykonawcze wydane na podstawie tych ustaw, czynić wyjątków od ogólnie przyjętych rozwiązań ustawowych, a także powtarzać czy modyfikować kwestii uregulowanych w aktach prawnych hierarchicznie wyższych. Takie działanie rady może prowadzić do tego, że powtórzony przepis będzie interpretowany w kontekście uchwały, w której go zamieszczono, co może prowadzić do całkowitej lub częściowej zmiany intencji prawodawcy (rozstrzygnięcie nadzorcza z 5 maja 2020 r., nr PN-II.4131.159.2020).
Niedopuszczalne jest nie tylko regulowanie w statucie procedury przeprowadzania sesji w trybie zdalnym, lecz także rozszerzanie okoliczności, które to uzasadniają. Przykładem jest tu Rady Miasta Bolesławiec, która chciała umożliwić również zdalny tryb obrad w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego, stanu klęski żywiołowej albo stanu wojennego. Wojewoda dolnośląski w rozstrzygnięciu nadzorczym z 14 kwietnia 2020 r. (nr N.4131.7.3.2020.MC2) stwierdził nieważność tych zapisów. Podkreślił przy tym, że zdalny tryb obradowania dopuszczalny jest wyłącznie w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Są to stany, których wprowadzenie, zarówno w zakresie podmiotowym, jak i przedmiotowym, jest ściśle uregulowane w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1239; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 875).
Co ciekawe, wojewoda dolnośląski w kolejnym rozstrzygnięciu nadzorczym z 30 kwietnia 2020 r. (nr N.4131.151.6.2020.MC2) uznał, że także art. 15zzzi ust. 1 specustawy o COVID-19 upoważnia do zdalnego obradowania tylko w razie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii. Zdaniem wojewody wprowadzenie innych okoliczności uzasadniających taki sposób odbywania sesji wychodziłoby poza przedmiot regulacji specustawy o COVID-19.
Na ten temat wypowiedział się także wojewoda lubuski w rozstrzygnięciu nadzorczym z 30 kwietnia 2020 r. (nr NK-I.4131.60.2020.TDOM). Podał on mianowicie, że szczególnie uzasadnione przypadki, o których mowa w art. 15zzzi, powinny być związane ze zwalczaniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i zapobieganiem rozprzestrzeniania się choroby zakaźnej u ludzi wywołanej tym wirusem. Tak więc mimo nieodwołania się w art. 15zzzi do okresu stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii decyzja o odbyciu sesji rady gminy czy powiatu przy użyciu środków komunikacji elektronicznej w trybie art. 15zzzi powinna zapaść w szczególnie uzasadnionym przypadku związanym jednak z koronawirusem.

Zasada jawności

Lubuski wojewoda wskazał dodatkowo, że nie jest dopuszczalne zupełne ograniczanie zasady jawności działania rady z uwagi na trudności techniczne. W sprawie dotyczącej Rady Powiatu Żarskiego organ nadzoru potwierdził, że co do zasady tryb zdalny procedowania przewidziany w art. 15zzx i art. 15zzzi specustawy o COVID-19 wyłącza udział w sesjach osób postronnych, to jednak niedopuszczalne jest ograniczanie jawności w większym stopniu pozbawiającym obywateli jakiejkolwiek kontroli nad przebiegiem sesji. Tak uczyniła właśnie Rada Powiatu Żarskiego, która co do zasady wprowadziła jawność sesji, jednak z możliwością jej wyłączenia z uwagi na kwestie techniczne. Według wojewody narusza to art. 8a ust. 1 ustawy z 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (t.j. Dz.U. 2020 r. poz. 920), który dopuszcza ograniczenie jawności w trybie tylko ustawy.

Gminy wyciągną wnioski

Choć w trakcie epidemii większość szybko przeszła na pracę zdalną, to ich zdaniem zmiany w lokalnych statutach czy regulaminach raczej nie były potrzebne. Nie znaczy to jednak, że wszystko szło gładko.
Jeśli chodzi o kwestie prawne w funkcjonowaniu urzędów, ograniczenie działań czy przejście na pracę zdalną zdaniem pytanych przez nas samorządowców nie stanowiło większych problemów. Jak twierdzą – w tym zakresie wystarczają uchwalone przez parlament przepisy antycovidowe [opinia 2]. – Epidemia nie spowodowała konieczności zmian dokumentów ustrojowych, np. statutu m.st. Warszawy czy statutów dzielnic ani regulaminu urzędu. Nie są to dokumenty, w których szczegółowo opisuje się sposoby realizacji poszczególnych zadań czy komunikacji z mieszkańcami i klientami – mówi Karolina Gałecka, rzecznik prasowy stołecznego urzędu. Jak tłumaczy, inny sposób pracy urzędu i jednostek miejskich w okresie epidemii został wprowadzony przede wszystkim w oparciu o specustawę o COVID-19 oraz kolejne rozporządzenia Rady Ministrów, które zawierały przepisy pozwalające na zlecanie pracy zdalnej, a także wprowadzenie ograniczeń w zakresie bezpośredniej obsługi klienta (np. wstrzymanie realizacji niektórych usług, obsługa wyłącznie klientów uprzednio umówionych itp.). Żadnych zmian regulaminów nie wymagały także rozwiązania techniczne i organizacyjne czy związane z zapewnieniem bezpieczeństwa (przegrody na stanowiskach obsługi, środki do dezynfekcji, umawianie klientów na konkretną godzinę, zarządzanie kolejką klientów). – Zostały wprowadzone w ramach standardowych zadań komórek urzędu odpowiedzialnych za te obszary – wyjaśnia Karolina Gałecka. Jedyną zmianą, wprowadzoną przez Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Zarządzeniu Prezydenta m.st. Warszawy, była możliwości pracy członków zespołu zarządzania kryzysowego przy wykorzystaniu systemu wideokonferencji.

opinia 2

Konieczne działania rangi ustawowej

Dr hab. Stefan Płażek, Katedra Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zadekretować, zapisać w statucie czy innym dokumencie gminnym zmiany, które wynikają ze zmienionej sytuacji, i odczuć natychmiastowa ulgę – nie tędy droga. Kwestie zdalnego procedowania przez organy stanowiące odbyły się bez zmian statutowych – uznano po prostu, że tak się da, czego sam też byłem zwolennikiem. Natomiast to, co jest rzeczywiście do zrobienia, wymaga trwałej pracy, nie zaś zmian statutowych. Pierwsza to wprowadzenie w szerszym zakresie telepracy zamiast pracy zdalnej, która jest tylko zdawkowo regulowana w ustawie covidowej. A telepraca ma pewne zasady prawne przyzwoicie uregulowane w kodeksie pracy. Gminy powinny przepatrzeć, na jakich stanowiskach telepraca jest możliwa, a na jakich nie, i stosować ją częściej niż przed pandemią. Najważniejsze jest jednak to, że praca zdalna ujawniła, iż stopień zaawansowania i umiejętności w zakresie elektronicznej administracji jest bardzo niski. Częstokroć klienci zwracający się ze swoimi sprawami wiedzą dużo więcej niż urzędnicy. I przede wszystkim to trzeba poprawić. Jeśli chodzi o kwestie, które wymagają zmiany przepisów, trzeba się zastanowić nad formą czynności prawnych. Najczęstsze pytanie, jakie w ostatnim czasie jest mi zadawane, brzmi: Czy e-mail wystarczy? Ale to muszą być działania rangi ustawowej, jednolite w całym kraju, a nie ustalane przez każdą gminę odrębnie. Wysyłanie listów poleconych pocztą to forma wyjątkowo anachroniczna i musi odejść do lamusa. Gminy powinny za tym orędować, bo i im łatwiej będzie się z tym żyło.©℗
Także w Częstochowie stosowano się przede wszystkim do specustawy.
– Podstawą działań miasta w czasie epidemii, w tym modyfikacji dotyczących realizacji wielu usług komunalnych i publicznych, były i są ustawy sejmowe i rozporządzenia rządowe wydane w czasie epidemii – mówi Włodzimierz Tutaj, rzecznik tamtejszego magistratu. – I na razie urząd bazuje właśnie na nich – dodaje Tutaj. Z kolei, jak twierdzi Joanna Stryczewska z biura prasowego miasta Lublina, choć tamtejsza rada odbyła do tej pory dwie sesje w zdalnym trybie, to nie wymagało to dostosowywania czy zmiany statutu miasta.
Nieco inaczej było w małych gminach. – Rozmawialiśmy z radnymi o zdalnej sesji, ale nie bardzo mieli na to ochotę. Nie wszyscy dysponowali odpowiednimi możliwościami technicznymi czy odpowiednim zasięgiem internetu – mówi wójt Terespola i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich Krzysztof Iwaniuk. Inna kwestia związana jest z działalnością urzędów w takich mniejszych miejscowościach – pracuje w nich niewiele osób, a tylko pojedyncze mają wiedzę merytoryczną. Bezpośrednie konsultacje z nimi są niezbędne. Dlatego zdalny tryb pracy nie trwał tam długo.

Co z tego zostanie

Częstochowa, jak mówi Włodzimierz Tutaj, na pewno będzie chciała zebrać i wyciągnąć wnioski z funkcjonowania obowiązujących procedur, ich stosowania, skuteczności, a także praktyki działania służb i administracji w sytuacji kryzysowej. W jego ocenie bardziej trwałe zmiany mogą dotyczyć regulaminów i procedur wewnętrznych stosowanych przez jednostki i spółki miejskie, np. w zakresie pracy zdalnej czy rygoru sanitarnego – w zależności od rodzaju zadań i specyfiki działania danej jednostki.
Krzysztof Iwaniuk bardzo sobie chwali wideokonferencje, także ze stroną rządową. – Nauczyliśmy się korzystać ze zdalnych spotkań. Wyjazd do stolicy to był dla nas stracony dzień pracy, a uczestnicząc w dyskusji przez internet, też można sobie wszystko wyjaśnić – mówi włodarz. Jego zdaniem taki sposób kontaktów między stroną rządową i samorządową powinien zostać na dłużej, także po epidemii. – Online jesteśmy nawet lepiej zdyscyplinowani niż na bezpośrednim spotkaniu, gdy nie wszyscy zdążali na czas – dodaje. – Takie same doświadczenia mam z kontaktami z Brukselą, Komitetem Regionów. Mamy świetne dyskusje online, są na nich przedstawiciele z całej Europy. I jak jest potrzeba, to takie spotkanie zwołuje się od razu. Odpadają lotniska, hotele, dojazdy, kilkudniowa przerwa w pracy – wymienia atuty takich spotkań Krzysztof Iwaniuk.
To rozwiązanie przeniosło się także na kontakty z mieszkańcami i zapewne zostanie na dłużej, bo jest wygodne. – Spotykam się z nimi w formule czatu na żywo na Facebooku – mówi wójt Izabelina Dorota Zmarzlak. Dodaje, że taki model preferuje większość znanych jej wójtów, burmistrzów i prezydentów.
Najwięcej kłopotów jest jednak z sesjami radnych online. Są one obecnie dostępne dzięki przepisom ustaw covidowych, a zatem nie będą możliwe po ustaniu stanu epidemii i stanu zagrożenia epidemicznego. Niedopuszczalne jest zatem wprowadzanie do statutów poszczególnych jednostek możliwości zdalnych obrad w każdej sytuacji – mówi Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora biura w Związku Powiatów Polskich. Dodaje, że ostrożność w tym zakresie jest niezbędna, gdyż na sesjach rozstrzygane są sprawy całej wspólnoty. – Właśnie z tej przyczyny obywatele mają konstytucyjne prawo wstępu na posiedzenia organów kolegialnych wyłonionych w bezpośrednich wyborach, a prawo to trudniej jest zrealizować w przypadku obrad zdalnych, co nie znaczy, że jest to niemożliwe – mówi Kubalski. Ekspert nie miałby natomiast nic przeciwko temu, by np. radny, który jest nieobecny na sesji, uczestniczył w niej zdalnie, a na jego miejscu stanął laptop z transmisją dźwięku i obrazu. – To by jednak wymagało wprowadzenia zmian prawnych na poziomie ustawowym. No i musiałyby one obowiązywać nie tylko w czasie epidemii koronawirusa – nie ma wątpliwości Kubalski.
Na potrzebę jeszcze innych zmian zwraca uwagę Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich. Uważa on, że tam, gdzie się da, trzeba dopisywać do gminnych dokumentów możliwość spotkań wirtualnych. – Przykładowo w czasie epidemii nie mogło dojść do zebrań wiejskich, a trzeba było decydować o funduszach sołeckich. Podobnie było z procedowaniem nad planami zagospodarowania przestrzennego – wyjaśnia.

Plany dyskutowane online

Tarcza antykryzysowa 4.0 wprowadza możliwość zdalnego procedowania m.in. nad studiami uwarunkowań, planami zagospodarowania przestrzennego, a także uchwałami krajobrazowymi. Będą obowiązywały nie tylko podczas epidemii, ale i po niej.
Kłopotów z pracami nad planami zagospodarowania przestrzennego w dobie koronawirusa było co sporo. Postulaty, by je wprowadzić, jak i obawy o takie działania były powszechne (pisaliśmy o tym m.in. w tekście „Plany miejscowe w potrzasku koronawirusa”, DGP nr 73 z 15 kwietnia 2020 r.). Ostatecznie ustawodawca zdecydował się na zmiany, wprowadzając je do ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 293; ost.zm. poz.782), zgodnie z art. 47 ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 oraz o uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu w związku z wystąpieniem COVID-19 (ustawa przed podpisem prezydenta).
Co przewidują nowe przepisy? Przede wszystkim umożliwiają prowadzenie procedur planistycznych w sposób dostępny dla wszystkich zainteresowanych, także z wykorzystaniem środków komunikowania się na odległość. Przy czym opisywane zmiany dotyczą nie tylko samych planów miejscowych, lecz także projektów planów, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, projektu tego studium, ramowego studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego związku metropolitalnego, projektu tego studium czy planu zagospodarowania przestrzennego województwa. W analogiczny sposób będzie można także procedować projekty uchwał krajobrazowych i audytu krajobrazowego [opinia 13}.

opinia 3

Krok w dobrym kierunku, lecz należy doprecyzować niektóre pojęcia

Doc. dr Maciej Nowak, prof. Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego
Okres pandemii szerzej unaocznił problem efektywności rozwiązań przyjętych w ustawie o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Jeden z poważniejszych dylematów dotyczył tego, jak przeprowadzić proces konsultacji społecznych procedowanych aktów planistycznych. Z jednej strony władzom wielu gmin zależało na tym, żeby przeprowadzić je możliwie szybko (aby nie blokować konkretnych planów miejscowych lub zmian studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego). Z drugiej strony pojawiały się głosy, że przy tej okazji może dojść do sytuacji, w której przynajmniej część społeczności lokalnej będzie wyłączona z takich konsultacji (przeprowadzanych w formie elektronicznej). Pogłębiałoby to proces wykluczenia cyfrowego.
Zmiany wprowadzane przez tarczę antykryzysową 4.0 nastawione są na częściowe rozwiązanie tych problemów. Pozytywnie należy ocenić poszerzenie formy elektronicznej kierowania wniosków i uwag do projektów aktów planistycznych. Wymóg podania imienia, nazwiska, adresu zamieszkania/ siedziby ogranicza wariant nadużywania tej formuły. Zmodyfikowano również wymogi formalne dyskusji publicznej nad projektami aktów planistycznych. Zgodnie z art. 8d obecnego brzmienia ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym może być ona przeprowadzana „również za pomocą środków porozumiewania się na odległość”. Ustawodawca wskazał, że powinna być w przypadku procedowania danego aktu przeprowadzona „co najmniej jedna” dyskusja publiczna.
Ustawodawca wciąż szczegółowo nie definiuje, co należy rozumieć przez dyskusję publiczną. Pomimo różnych ujęć w orzecznictwie trzeba przyjąć, że chodzi tu o dyskusję publicznie dostępną. Formuła dyskusji nie może pogłębiać wykluczenia cyfrowego. Również z tego powodu powołane regulacje trzeba rozumieć w taki sposób, że dyskusja publiczna przeprowadzona za pomocą środków porozumiewania się na odległość może być przeprowadzona również poza tą podstawową, w tradycyjnej formie.
Nowym rozwiązaniem jest możliwość wniesienia uwag oraz wniosków do ww. dokumentów na papierze lub w postaci elektronicznej, e-mailem lub za pomocą formularzy zamieszczonych na stronie Biuletynu Informacji Publicznej organu. Samorząd będzie mógł także określić dodatkowe, oprócz wymienionych wyżej, formy złożenia wniosków lub uwag, np. ustnie do protokołu – w zależności od lokalnych potrzeb. Możliwe będzie również prowadzenie dyskusji publicznej w sieci, przy czym trzeba będzie zapewnić jednoczesną transmisję wizji i dźwięku. W ogóle wymogiem stanie się czynny udział uczestników w tak prowadzonej debacie publicznej, wraz z elektronicznym zadawaniem pytań i wnoszeniem uwag. Obowiązkowe (dziś robią to niektóre gminy) stanie się zamieszczanie w BIP organu prowadzącego postępowanie informacji o podjęciu uchwały o przystąpieniu do sporządzania dokumentu planistycznego. Ma to umożliwić m.in. możliwość zapoznania się zainteresowanym podmiotom z treścią projektowanych uchwał, bez potrzeby wizyty w siedzibie organu.
Elektronizacja postępowań dotyczyć ma nie tylko dokumentów objętych przepisami o planowaniu przestrzennym. Tarcza 4.0 pozwala na to także przy prowadzeniu rewitalizacji, zmienia bowiem ustawę z 9 października 2015 r. o rewitalizacji (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 802). Dzięki temu spotkania i debaty dotyczące tego problemu mogą być prowadzone również online, o ile zapewnią jednoczesną transmisję wizji i dźwięku. Z tej samej drogi można będzie także skorzystać przy przeprowadzanych do tego celu ankietach i wywiadach.