Władze lokalne domagają się większych dotacji. I je dostaną. Pytanie tylko, ile i czy na czas.
Samorządy otrzymały pieniądze od rządu już na majowe wybory. Tamte nie doszły do skutku. Niektórzy zdążyli już wydać część tych środków, ale z reguły pozostały one nietknięte. Zdaniem lokalnych urzędników przyznane wcześniej kwoty są za małe, dlatego teraz pilnie wnioskują do Krajowego Biura Wyborczego (KBW), by im dosypać. Ile? Sytuacja jest różna, w zależności od miasta.
W Krakowie dotacja wynosi prawie 840 tys. zł. – Dotychczas złożyliśmy wnioski o jej zwiększenie o ok. 180 tys. zł – mówi Joanna Dubiel z krakowskiego magistratu. Gdańsk na majowe „niewybory” otrzymał ponad 415 tys. zł, a teraz chce otrzymać kolejnych 199 tys. zł.
Reklama
– Dodatkowe koszty wynikają m.in. z konieczności ponownego sporządzenia spisu wyborców oraz z potrzeby zakupu wykładzin do sal gimnastycznych, w których zorganizowane będą lokale wyborcze. Ponadto konieczny jest zakup materiałów biurowych, niezbędnych do przeprowadzenia wyborów w trybie korespondencyjnym. Musimy też zwiększyć środki na obsługę lokali wyborczych i ozonowanie sal po zakończeniu pracy – argumentuje Jędrzej Sieliwończyk z Urzędu Miejskiego w Gdańsku. W Warszawie dotacja wynosi 1,6 mln zł i, jak słyszymy, jest niewystarczająca.
– We wszystkich ostatnio organizowanych wyborach wysokość dotacji przekazywanej Warszawie nie wystarczała na pokrycie kosztów organizacji wyborów. Tym razem ta różnica będzie jeszcze większa ze względu na koszty zapewnienia bezpieczeństwa. Zakładamy, że koszt organizacji tych wyborów wyniesie ok. 3 mln zł, więc zabraknie 1,4 mln zł – mówi Karolina Gałecka, rzeczniczka stołecznego ratusza. Jak dodaje, miasto nie może już czekać na przekazanie dodatkowych pieniędzy. – Deficyt pokrywamy z budżetu m.st. Warszawy – mówi i zastrzega, że gdy znane będą pełne koszty organizacji wyborów, ratusz złoży wniosek o zwrot pełnej kwoty.
Samorządowcy na bieżąco toczą negocjacje z rządem odnośnie tego, co i na ile wycenić. Z naszych ustaleń wynika, że otrzymają dodatkowe środki na każdy obwód głosowania oraz każdy przygotowany pakiet wyborczy w głosowaniu korespondencyjnym. Sfinansowane ma być także ponowne przygotowanie spisów wyborców (część gmin zrobiła to na majowe wybory, a jeśli tak, czynność tę trzeba powtórzyć). O jakich kwotach mowa? To zależy od roboczych ustaleń z gminami. Na podstawie dotychczasowych pertraktacji z rządem samorządowcy oceniają, że w zasięgu jest zwiększenie dotacji ogółem o 10 proc. – Ale i tak ciężko to oszacować. Jeszcze nie wiemy, ile wydamy, bo codziennie pojawia się nowy problem. Przykładowo dostaniemy baniaki pięciolitrowe płynu do dezynfekcji, ale do nich potrzebne są dozowniki i lejki. Taki zakup może iść w kilka tysięcy złotych, o które trzeba się bić z rządem – wskazuje nasz rozmówca.
– Samorządy muszą wystąpić z wnioskiem do delegatury KBW wraz z uzasadnieniem, na co potrzebne są dodatkowe pieniądze. Wnioski rozpatrywane są na bieżąco i dodatkowe środki będą przekazywane niezwłocznie w tym tygodniu – zapewnia szefowa KBW Magdalena Pietrzak. Dodaje, że na pewno nie będzie sytuacji, w której samorządy będą musiały „kredytować” przygotowania do wyborów. – Zwłaszcza że już przyznane dotacje nie były małe, a teraz jedyne gdzieniegdzie je uzupełniamy, jeśli zachodzi taka potrzeba związana z zaistniałymi okolicznościami – wskazuje pani minister.
Wysokość wyborczej dotacji od lat budzi spory. Od jednego z naszych rozmówców związanych z organizacją wyborów słyszymy, że często samorządy narzekają, a potem zwracają niewykorzystane środki. O porozumienie najtrudniej z władzami Warszawy. – Choć KBW udostępniła gminom swój system informatyczny, stolica ma własny program, w którym wprowadza dane o wyborcach. Urzędnicy wypychają je do KBW, czyli robią dwa razy to samo, a potem chcą pieniędzy za dodatkowe obowiązki – twierdzi.
Dziś ma zakończyć się proces wyposażania samorządów w środki ochrony osobistej dla członków komisji. Na potrzeby I tury wyborów Ministerstwo Zdrowia udostępniło m.in. ponad 577 tys. maseczek, 5 mln rękawiczek jednorazowych, 264,1 tys. przyłbic i 285 tys. litrów płynu do dezynfekcji rąk. Koszty doposażenia komisji są pokrywane przez rząd, środki pochodzą z zakupów resortu zdrowia i rezerw Agencji Rezerw Materiałowych.