statystyki

Komu powierzyć publiczne pieniądze, skoro nie mają one gwarancji BFG

autor: Łukasz Wilkowicz05.02.2020, 09:32; Aktualizacja: 05.02.2020, 10:39
Choć głośno jest o stratach samorządów, to operacja przeprowadzona przez BFG była dla nich korzystniejsza, niż gdyby doszło do upadłości Podkarpackiego Banku Spółdzielczego.

Choć głośno jest o stratach samorządów, to operacja przeprowadzona przez BFG była dla nich korzystniejsza, niż gdyby doszło do upadłości Podkarpackiego Banku Spółdzielczego.źródło: ShutterStock

Po utracie przez niektóre gminy części swoich depozytów w wyniku restrukturyzacji Podkarpackiego Banku Spółdzielczego jednostki samorządu terytorialnego chciałyby większej ochrony publicznych środków. Albo… powołania własnego banku. Depozyty JST nie mają bowiem żadnych gwarancji, co zresztą wynika z unijnych regulacji. Dlatego ograniczanie ryzyka pozostaje w rękach samych włodarzy. Muszą powierzać swoje pieniądze sprawdzonym instytucjom.

Kolejny raz problemy banku odbijają się na finansach samorządów. W Podkarpackim Banku Spółdzielczym jednostki samorządu, ale też należące do nich firmy, straciły kilkadziesiąt milionów złotych. Taka strata dotyka JST nie pierwszy raz. Wcześniej miało to miejsce przy upadłości Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie. Obie sytuacje są jednak nieporównywalne.

Mimo wszystko korzystniej

SK Bank upadał pod koniec 2015 r., gdy obowiązywała jeszcze stara ustawa o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG). Wtedy JST, podobnie jak inni klienci banków, mogły liczyć na gwarancje depozytów do równowartości 100 tys. euro. Rok później weszła już w życie nowa ustawa. Z punktu widzenia samorządów zmieniła dwie rzeczy. Jedną na niekorzyść: samorządy zostały wyłączone z puli klientów, którym przysługuje jakakolwiek ochrona. Drugą na korzyść: wprowadzono nowe rozwiązanie w postaci uporządkowanej restrukturyzacji. Wprawdzie daje ono możliwość skorzystania przy pokrywaniu strat banku również ze środków klientów, ale daje szanse na zachowanie większej ich części niż przy upadłości. Z tego właśnie mechanizmu skorzystano w odniesieniu do Podkarpackiego Banku Spółdzielczego, gdy 17 stycznia BFG ogłaszał kilkudniowe zawieszenie działalności. Przez weekend żaden z klientów nie miał dostępu do swoich środków. Później większość przeniesiono do Banku Nowego BFG, uruchomionego ad hoc przez fundusz. Dotyczyło to całości zapisów na rachunkach klientów indywidualnych, mikro- oraz małych i średnich firm. W przypadku dużych firm oraz JST do nowego banku trafiło 57 proc. tego, co było zgromadzone na kontach przed zawieszeniem działalności. Reszta poszła na pokrycie strat.

Choć głośno jest o stratach samorządów, to operacja przeprowadzona przez BFG była dla nich korzystniejsza, niż gdyby doszło do upadłości Podkarpackiego Banku Spółdzielczego. Straciłyby wówczas bowiem całość środków. Tu znaczącą część udało się uratować. Przeprowadzona operacja ponownie wywołała jednak dyskusję na temat ochrony samorządowych depozytów.

Wypłaty z pomocy społecznej niezagrożone


Pozostało jeszcze 71% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane