Sprawę bada prokuratura, nadzór unika bankructwa, a fundusz gwarancyjny nie widzi potrzeby ratowania instytucji za wszelką cenę.
Opisywany przez nas bank spółdzielczy (BS) na koniec 2018 r. miał ponad 296 mln zł depozytów. Gros z nich – ponad 62 proc. – to pieniądze osób fizycznych. Lokaty i rachunki bieżące mają tam też jednostki samorządu terytorialnego (JST): 15,8 mln zł. Za mało, aby Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG) z automatu uznał, że bank trzeba ratować, bo jest w tym interes publiczny.
– Uznaje się, że dany bank spółdzielczy pełni funkcję krytyczną polegającą na przyjmowaniu depozytów JST, jeżeli ich średnioroczne saldo w roku poprzednim przekracza wartość referencyjną, ustaloną w 2018 r. na 60 mln zł – informuje DGP rzecznik BFG Filip Dutkowski.