Samorządy naciskają na resort zdrowia, by wpływy z nowej opłaty od każdego sprzedanego alkoholu o objętości do 300 ml (czyli popularnych małpek) można było przeznaczać na infrastrukturę szkolną. Resort zdrowia nie mówi „nie”. Przypomina jednak, że konsultacje wprowadzające to rozwiązanie projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów trwają do końca tygodnia.
Jednym z rozwiązań przewidzianych w przygotowanym przez Ministerstwo Zdrowia projekcie jest właśnie wprowadzenie dodatkowej opłaty w wysokości 1 zł za każde opakowanie jednostkowe napoju alkoholowego o pojemności do 300 ml. Obowiązek jej wnoszenia spoczywałby na przedsiębiorcach prowadzących sprzedaż wyskokowych trunków (łącznie to kilkadziesiąt tysięcy podmiotów w Polsce).
„Zgodnie z informacjami dotyczącymi banderol można przyjąć, że dzienna sprzedaż napojów alkoholowych o objętości 100–300 ml wynosi około 1,3 mln sztuk dziennie, co przy ostrożnych szacunkach może wiązać się z łączną kwotą opłat na poziomie ok. 500 mln zł (474 500 000 zł). 50 proc. środków zostanie przekazane na rachunek NFZ (237 250 000 zł), a druga część pozostanie w budżecie gminy” – przewiduje projektodawca.
Reklama
I właśnie o te drugie ponad 237 mln zł wpływów toczy się teraz gra na linii rząd–samorządy. Lokalne władze naciskają, by pieniądze te mogły przeznaczyć na inne cele niż to, co przewidują obecne regulacje.
Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa, w piśmie do Łukasza Szumowskiego, ministra zdrowia, zwraca uwagę, że na gruncie obowiązującego prawa pieniądze pozyskiwane przez gminy od przedsiębiorców ubiegających się o zezwolenia na sprzedaż alkoholu są wyodrębniane w gminnym budżecie i muszą być przeznaczone w całości na przeciwdziałanie problemom wynikającym z uzależnień od alkoholu i narkotyków. Postuluje: „Ustanowienie nowego źródła dochodu dla gmin przez zmianę w ustawie z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi wprowadzającą opłatę od sprzedaży napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml, powinno zawierać szerszy katalog wydatków możliwych do finansowania przez gminy”.
Prezydent Ciechanowa proponuje, by wobec powszechnej sytuacji samorządów gminnych odnotowujących niewystarczający poziom rządowej subwencji oświatowej, jednym z możliwych wydatków, na który zostałby przeznaczony dochód gminy z tytułu wprowadzenia nowej opłaty, było finansowanie inwestycji w infrastrukturę szkolną.
Co na to resort zdrowia? Oficjalnie nie wiadomo, bo do wczoraj nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. W nieoficjalnych rozmowach z przedstawicielami ministerstwa nie słyszymy sprzeciwu. – To i tak pieniądze, które stanowiłyby dochód gmin. Nie robiliśmy jeszcze podsumowania uwag do projektu, konsultacje potrwają do końca tego tygodnia. Jesteśmy otwarci na rozmowy – mówi DGP osoba z resortu.
Postulat prezydenta Ciechanowa popierają inni samorządowcy. – Dobrze byłoby poluzować kryteria, zwłaszcza że skuteczność programów zwalczania uzależnień jest często niewielka – przyznaje Krzysztof Iwaniuk, szef Związku Gmin Wiejskich RP.
Nie jest jednak przekonany, czy walka o kilkaset milionów złotych z małpek w kontekście oświaty ma większy sens.
– Dopóki systemowo nie rozwiążemy problemów oświaty, np. tego, że kto inny ustala wysokość wynagrodzeń, a kto inny ponosi potem koszty tych decyzji, dopóty rozmawiamy tylko o legislacyjnych protezach, które na dłuższą metę nie są skuteczne – ocenia Iwaniuk.
Inna sprawa, że małe gminy raczej nie skorzystałyby wiele na poluzowaniu kryteriów wydatkowania środków.
– Wpływy ze sprzedaży małpek w mniejszych jednostkach to zwykle niewielkie pieniądze. Nowa opłata pomogłaby raczej większym miastom, gdzie punktów sprzedaży alkoholu jest nieporównywalnie więcej niż na wsiach – argumentuje Iwaniuk.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach