Za niecałe trzy miesiące ten popularny system operacyjny stanie się bardziej podatny na ataki hakerskie. Jednostki, które go wykorzystują, muszą kupić nowe oprogramowanie. Inaczej grożą im nie tylko ataki z zewnątrz, lecz także kary.
14 stycznia 2020 r. kończy się okres wsparcia popularnego systemu operacyjnego Windows 7. Jego producent, firma Microsoft, ostrzega, że choć komputery z tym oprogramowaniem będą wciąż działać, to jednak będą bardziej narażone na wirusy i ataki z zewnątrz. By się przed nimi uchronić, ze względu na bezpieczeństwo danych, system operacyjny warto zmienić. Ale nie wszyscy widzą taką potrzebę. W ostatnim czasie grupa posłów Kukiz’15 postanowiła przepytać wszystkie resorty, czy są na zmiany przygotowane. Większość stwierdziła, że na wymianę systemu trzeba będzie jeszcze poczekać. Najciekawsza była odpowiedź ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego. Jak napisał, zakończenie wsparcia dla Windows 7 w styczniu 2020 r. nie oznacza, że system ten okaże się bezużyteczny i otwarty na ataki. „Może minąć dużo czasu, zanim pojawią się krytyczne podatności bezpieczeństwa, na które nie będzie poprawek” – ocenił szef resortu. Czy oznacza to, że samorządy mogą spać spokojnie i nie przejmować się stanem swoich komputerów? Chyba jednak nie, bo eksperci przestrzegają – hakerzy tylko na to czekają.

Dodatkowe zagrożenie