Kilka miesięcy po wyborach w niektórych miejscowościach, gdzie doszło do zmiany władzy, rozpoczyna się czas rozliczeń i wdrażania planów naprawczych. Nowi włodarze nie kryją zaskoczenia złym stanem budżetu, za który teraz biorą odpowiedzialność.
Nie są w dziesiątce najbardziej zadłużonych gmin w Polsce. Nie grozi im los Ostrowic. Ale dziury w miejskiej kasie są tak duże, że zamiast inwestować, muszą zaciskać pasa. Nie o to chodziło nowym włodarzom, nie to obiecywali wyborcom. Ale w takiej sytuacji się znaleźli i muszą szybko reagować.
Choć zrozumiałe są doniesienia do prokuratury na poprzedników (w razie uzasadnionego podejrzenia nieprawidłowości należy o nich zawiadomić), to jednak nie naprawią one stanu gminnych finansów. Podobnie jak publiczna wymiana ciosów z byłymi włodarzami. Ta nie dość, że nie tylko nic nie daje, to wręcz może utrudnić współpracę z bankami, które wiedząc o kłopotach miasta, przestaną je postrzegać jako wiarygodnego partnera.