Schroniska dla zwierząt mogą być tworzone lub prowadzone wyłącznie przez jednostki samorządu terytorialnego lub podmioty posiadające status organizacji pożytku publicznego, których statutowym celem jest ochrona czworonogów. Taki zapis znalazł się w najnowszej wersji projektu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, przygotowanego przez posłów PiS.

Obrońcy zwierząt są za

Regulacje te wychodzą naprzeciw oczekiwaniom organizacji pozarządowych.

Jak mówi Cezary Wyszyński, prezes Fundacji Viva!, zła opieka nad bezdomnymi zwierzętami stała się bardzo dochodowym biznesem. Jego zdaniem przedsiębiorcy prowadzący tego typu placówki kierują się rachunkiem ekonomicznym, co często nie idzie w parze z dbałością o dobro czworonogów. Pieniędzy od gmin, które mają obowiązek zapewnić opiekę nad bezdomnymi zwierzętami na swoim terenie, wystarcza bowiem z reguły na pokrycie niezbędnych potrzeb i o dużym zysku nie może być mowy.

Tym bardziej że, jak wynika z raportu NIK z 2011 r., gminy redukują do minimum swoje obowiązki nadzorcze wobec prowadzących schroniska. Kontrolowane są przede wszystkim te samorządowe. W placówkach prywatnych, do których trafiają z gminy publiczne pieniądze, nadzór praktycznie nie istnieje.

Eksperci nie mają wątpliwości, że taka regulacja nie wyeliminuje patologii, ale może je znacząco ograniczyć.

Adwokat Katarzyna Topczewska uważa, że zaproponowany przepis będzie trudniej obejść, bo nawet gdyby taki przedsiębiorca założył np. fundację, której celem statutowym jest ochrona czworonogów, to musiałaby ona funkcjonować przez 3 lata, aby mogła uzyskać wymagany przepisami status organizacji pożytku publicznego. Ponadto jej sprawozdania finansowe będą kontrolowane i jawne.

Gminy mają wątpliwości

Samorządy nie podzielają jednak optymizmu miłośników zwierząt.

Edward Trojanowski ze Związku Gmin Wiejskich wskazuje, że gminy mają inne zadania i wcale nie palą się do tworzenia schronisk. Zwraca uwagę, że problemem są też pieniądze.

– Jeżeli otrzymamy na ten cel środki, to jesteśmy w stanie podołać każdemu zadaniu, jednak w tym przypadku na to się nie zanosi – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Na samorządy nie jest nakładane nowe zadanie, bo w swoich obowiązkach mamy zapisaną opiekę nad zwierzętami, ale podnosi się standard jego realizacji, nie zabezpieczając przy tym odpowiednich pieniędzy na ten cel – podkreśla.

Wskazuje przy tym, że jeżeli samorząd ma uruchomić jakieś schronisko, musi mieć na to środki.

– Tego typu placówek też nie można otworzyć wszędzie. Potrzebne są odpowiednie lokale i personel. Pytanie, kto za to zapłaci – zastanawia się Wójcik.

A sam przepis traktuje bardziej jako zawężenie katalogu narzędzi, z których samorządy mogą korzystać przy realizacji zadań własnych.

– Im szerszy on jest, tym większa szansa, że będziemy mogli wybrać rozwiązanie uwzględniające lokalną specyfikę, z korzyścią dla samych mieszkańców – podkreśla samorządowiec.

Jest też przeciwko różnicowaniu podmiotów ze względu na ich formę organizacyjno-prawną. Podkreśla, że w tym przypadku mamy do czynienia z błędnym przekonaniem, że tylko to, co publiczne, jest zawsze dobre.

– Jestem przeciwny takiemu myśleniu – ocenia.

Jego zdaniem niewłaściwie jest też podejście, zgodnie z którym, skoro zdarzały się podmioty prywatne źle realizujące powierzone im zadania w zakresie opieki nad zwierzętami, musimy pozbawić możliwości funkcjonowania wszystkie placówki prywatne, nawet takie, co do działalności których nie było żadnych zarzutów.

– Wśród organizacji pozarządowych też występują patologie – zaznacza.

W ocenie eksperta to powrót do czasów, gdzie państwo miało monopol na wiedzę, oraz myślenie, że jeden ogólnopolski pomysł sprawdzi się w każdym regionie.

– Tak to nie działa – dodaje.

Za krótki okres przejściowy

Samorządowcy negatywnie podchodzą także do zbyt krótkiego, w ich ocenie, okresu vacatio legis. Projekt zobowiązuje bowiem gminę do przeniesienia zwierząt znajdujących się w zlikwidowanych miejscach do podmiotów spełniających wymagania ustawy. Przepis ten wchodzi w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy. Oznacza to, że jednostki samorządu terytorialnego dostaną pół roku na zastosowanie się do nowej regulacji.

– Jeżeli trzeba będzie budować nowe schroniska, to wydaje się nierealne w tak krótkim czasie – mówi Edward Trojanowski.

Z kolei Wójcik podkreśla, że same procedury dotyczące rejestracji danego podmiotu jako pożytku publicznego trwają bardzo długo.

– W konsekwencji organizacje pozarządowe nie będą mogły od razu odciążyć samorządów w tym obszarze. Tym bardziej że powierzenie im zadań publicznych też musi być poprzedzone odpowiednią procedurą – wskazuje ekspert. 

Etap legislacyjny

Projekt w Sejmie