Zatrzymane tiry z nielegalnie przewożonymi odpadami są dla wielu samorządów jak kukułcze jajo. Nowe przepisy każą się nimi zająć , a o dodatkowych funduszach nie ma mowy.
Po fali pożarów składowisk organy ścigania i inspektorzy ochrony środowiska wzmocnili kontrole i coraz częściej zaglądają pod plandeki ciężarówek, które przewożą odpady. Z wymiernym skutkiem. Tylko w zeszłym tygodniu policja z Łodzi przechwyciła cztery ciężarówki wypchane 100 tonami śmieci, które miały zostać zakopane na terenie byłej żwirowni w gminie Warta pod Sieradzem. Jak się dowiedzieliśmy, funkcjonariusze ustalili już firmę, która powinna odpowiadać za te odpady, i zgodnie z procedurami odesłali ciężarówki z powrotem, na koszt właściciela.
Ten przypadek zakończył się pomyślnie dla samorządów. Gorzej, gdy właściciel pozostaje nieuchwytny. Wtedy, zgodnie z nowym art. 24a ust. 5 ustawy o odpadach (Dz.U. z 2018 r. poz. 992 ze zm.), pojazd wraz z odpadami umieszczony musi być na specjalnym parkingu, zorganizowanym i zarządzanym przez samorząd. Transport będzie tam czekać na dalszy rozwój wydarzeń: albo do czasu usunięcia naruszeń szczegółowych wymagań dla transportu określonych w ustawie, albo ustalenia odpowiedzialnego za nie podmiotu.