O zmianę obecnego modelu apelują: Komenda Główna Policji, rzecznik praw obywatelskich, a nawet szpitale – bo lekarze też mają dość kłopotliwych pacjentów. Z problemem wszyscy mierzą się od lat, a szef MSWiA – tak samo jak dwa lata temu – znowu zabiega o zmiany w prawie.

MSWiA uważa, że wykorzystywanie do opieki nad nietrzeźwymi policjantów – jak jest obecnie – powinno mieć charakter tymczasowy do momentu, kiedy w kraju powstanie odpowiednia liczba wyspecjalizowanych placówek.

Dziś w Polsce jest zaledwie 37 izb wytrzeźwień (a tak przynajmniej wynika ze sprawozdań, które ma resort zdrowia) i każda rządzi się własnymi prawami. A gdzie ich nie ma, zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa pijanym przejmują policja i służba zdrowia. Przy tym w policyjnych obiektach trudno mówić o jakiejkolwiek opiece medycznej nad nietrzeźwymi. Wszystko dlatego, że zgodnie z art. 39 ust. 1 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz.U. z 2016 r. poz. 487 ze zm.) samorządy w miastach liczących ponad 50 tys. mieszkańców i powiaty mogą organizować i prowadzić izby wytrzeźwień albo zlecać te zadania jednostkom podległym. Mogą nie znaczy, że muszą. I w tym cały kłopot, bo dowolność powoduje chaos i przerzucanie się obowiązkami.