Przed komisją weryfikacyjną przesłuchani zostali wczoraj pierwsi świadkowie: urzędnicy warszawskiego ratusza. W centrum zainteresowania była decyzja zwrotowa wydana dla nieruchomości położonej przy ul. Twardej 8 i 10, gdzie znajdowało się stołeczne gimnazjum.
Reklama
Była to pierwsza, pełna emocji rozprawa komisji, podczas której padł nawet wniosek o wyłączenie przewodniczącego gremium Patryka Jakiego (odrzucony).

Reklama
Podczas posiedzenia ujawniono m.in., jak od kuchni wyglądało procedowanie w sprawie wydawania decyzji reprywatyzacyjnych. Krzysztof Śledziewski, były urzędnik ratusza i referent w sprawie ul. Twardej (przygotowywał projekt decyzji reprywatyzacyjnej), zeznawał, że w urzędzie obowiązywał – nigdy niezrealizowany – prikaz, by wydawać 300 decyzji rocznie. Każdy z pracowników Biura Gospodarki Nieruchomościami zobligowany był również do przygotowania dwóch projektów decyzji zwrotowych miesięcznie. Powyższych danych nie potwierdził Jerzy Mrygoń, radca prawny, były zastępca biura dyrektora BGN, choć mówił, że był nacisk na wydawanie decyzji. Miało to jednak wynikać z chęci zadośćuczynienia spadkobiercom byłych właścicieli oraz umożliwienia dalszego rozwoju miastu, któremu nie sprzyjał brak uregulowania statusu prawnego wielu działek.
Śledziewski mówił też o nieformalnym ciele w ratuszu – zespole koordynującym – które konsultowało sprawy zwrotowe i miało decydować, którym z nich należy dać priorytet. W jego skład wchodzili m.in. prezydent i jego zastępcy.
– Poważne i trudne sprawy były przez BGN kierowane na zespół koordynujący – potwierdził Mrygoń.
– Rozstrzygnięcia zespołu traktowaliśmy jako wytyczne, które wykonywaliśmy. Rzadko jednak dotyczyły one konkretnej reprywatyzacji, były bardziej systemowe. Zdarzały się jednak wytyczne dotyczące konkretnego adresu – dodał Mrygoń. Zaznaczając, że cała procedura była sformalizowana.
Śledziewski zaznaczył, że spotkał się również co najmniej z jedną sytuacją, w której to prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, życzyła sobie zmiany decyzji BGN. Dotyczyć to miało działki położonej u zbiegu ul. Towarowej i Solidarności. Wypowiedź ta spotkała się z szybką reakcją zainteresowanej.
„To nieprawda, że kiedykolwiek ingerowałam w postępowania” – napisała na Twitterze Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Według świadka prezydent miała też zlecić skserowanie dokumentów dotyczących ul. Naokowskiego 16 (tę nieruchomość odzyskali bliscy Hanny Gronkiewicz-Waltz).
To ratusz – a nie parlament czy któryś z resortów – w ocenie Śledziewskiego przygotowywał projekt tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej. Akt ten wszedł w życie w zeszłym roku i umożliwił wydawanie odmownych decyzji reprywatyzacyjnych, w sytuacji gdy zwracany grunt był przeznaczony lub wykorzystywany na cele publiczne.
Jeden z wezwanych świadków, Gertruda Jakubczyk-Furman, były naczelnik w BGN, odmówiła składania zeznań. Jak zaznaczył jej pełnomocnik adwokat Łukasz Chojniak przedstawiono jej zarzuty przekroczenia uprawnień przy wydawaniu decyzji administracyjnych, zeznania mogłyby natomiast prowadzić do naruszenia jej prawa do obrony. Za odmowę składania zeznań Furman została ukarana grzywną w wysokości 3 tys. zł.
W trakcie posiedzenia komisji do Naczelnego Sądu Administracyjne wpłynęło pismo dotyczące tego, czy komisja w ogóle powinna zająć się tą właśnie sprawą. Powód? 12 czerwca tego roku komisja zawiadomiła o wszczęciu postępowania rozpoznawczego w sprawie ul. Twardej. 11 dni po tym prezydent Warszawy wznowił natomiast postępowanie dotyczące prawomocnej decyzji zwrotowej dotyczące tejże nieruchomości (pojawiły się nowe okoliczności w sprawie).
W ocenie miasta między nim a komisją weryfikacyjną doszło do sporu kompetencyjnego, który rozstrzygnąć może jedynie Naczelny Sąd Administracyjny.
Zgodnie z przepisami komisja po zakończeniu procedowania w danej sprawie może bowiem wydać decyzję administracyjną, w której m.in.:
● utrzyma w mocy wydaną wcześniej decyzję reprywatyzacyjną;
● uchyli decyzję reprywatyzacyjną w całości albo w części i orzeknie co do istoty sprawy (wydając nową decyzję zwrotową);
● uchyli decyzję reprywatyzacyjną w całości i przekaże sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi, który ją wydał.
Takie uprawnienia dała jej ustawa o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (Dz.U. z 2017 r. poz. 718 ze zm.).
Zgodnie natomiast z kodeksem postępowania administracyjnego prezydent m.st. Warszawy po przeprowadzeniu postępowania wznowieniowego będzie mógł, zgodnie z art. 151 par. 1 pkt 2, również uchylić decyzję i wydać nową rozstrzygającą o istocie sprawy. Jego uprawnienia pokrywają się zatem z uprawnieniami komisji.
„Z wyższej przytoczonych przepisów wynika, że w przedmiotowej sprawie zaistniał pomiędzy wnioskodawcami a uczestnikiem postępowania spór kompetencyjny tzw. pozytywny, który ma miejsce wówczas, gdy w postępowaniu przed określonymi organami rozstrzygana jest sprawa pomiędzy tymi samymi stronami, dotycząca tego samego przedmiotu, przy zastosowaniu tej samej podstawy prawnej” – czytamy we wniosku do NSA.
W ocenie miasta między nim i komisją weryfikacyjną doszło do sporu kompetencyjnego, który rozstrzygnąć może jedynie NSA