Samochody należą do największych miejskich trucicieli i współsprawców alarmów smogowych. Dlatego ograniczenie ich szkodliwego wpływu na środowisko to jeden z samorządowych priorytetów.

Gdy wicepremier Mateusz Morawiecki ogłaszał ambitny cel, by do 2025 r. po polskich drogach jeździł już 1 mln elektrycznych aut, sceptycy podnieśli natychmiast wiele (skądinąd niezupełnie bezzasadnych) wątpliwości. Wskazywano na zaporowe dziś ceny aut elektrycznych, brak infrastruktury, niedoskonałą technologię. Pojawia się też pytanie, czy wystarczy nam na te plany energii, biorąc pod uwagę, że wciąż konieczna jest budowa nowych bloków.

– Powodzenie rozpoczętego niedawno projektu rozwoju elektromobilności może zwiększyć zużycie energii w Polsce o 12–15 proc. – przyznawał minister energii Krzysztof Tchórzewski podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.