Władze województw mylą się, mówiąc, że ich urzędy wyszły obronną ręką z trwającej dziewięć miesięcy kontroli. Co najmniej pięć zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w odniesieniu do urzędników z czterech województw (małopolskiego, lubelskiego, świętokrzyskiego i wielkopolskiego) oraz nieprawidłowości na kwotę między 100 a 200 mln zł – tak, według nieoficjalnych informacji, można podsumować wyniki tzw. superkontroli Centralnego Biura Antykorupcyjnego we wszystkich urzędach marszałkowskich.
Na razie biuro nie potwierdza tych ustaleń. – O efektach będziemy informować po zakończeniu czynności pokontrolnych – odpowiedział nam wydział komunikacji medialnej CBA.
Reklama
Choć kolejne urzędy marszałkowskie rozsyłają komunikaty o zakończonych u nich czynnościach, z naszych informacji wynika, że wciąż trwają przepychanki z CBA. Nie wszyscy marszałkowie chcą podpisać protokoły pokontrolne. – Nie zgadzamy się z żadnym z zawartych w protokole zastrzeżeń, więc dokument nie został przez nas podpisany, a do CBA skierowaliśmy pismo informujące o tym fakcie – mówi Iwona Sinkiewicz-Potaczała, rzeczniczka marszałka woj. świętokrzyskiego.

Reklama
– Brak podpisu marszałka nie wstrzymuje dalszych działań – usłyszeliśmy w CBA.
Końcowy raport ma być gotowy w tym miesiącu. Ale to nie koniec problemów dla urzędników. – Będą pewnie kolejne zawiadomienia do prokuratury – mówi nam jeden z przedstawicieli CBA.
Jak wynika z raportu o wynikach działalności CBA w 2016 r., agenci pod lupę wzięli projekty unijne o łącznej wartości 4,3 mld zł. Zwłaszcza te, w których udzielającym wsparcia i beneficjentem był urząd marszałkowski. Chodzi o środki na sprawne zarządzenie i wdrażanie regionalnych programów operacyjnych.
O efekty kontroli zapytaliśmy też urzędy marszałkowskie. Wiele z nich podkreśla, że nikomu nie postawiono zarzutów i nie zakwestionowano ani jednej wydanej złotówki. Ale nie wszędzie.
W Wielkopolsce CBA znalazło nieprawidłowości w pewnym projekcie związanym z e-usługami dla podmiotów leczniczych: realizacja projektu była niezgodna z założeniami. W protokole wskazano dwie osoby jako odpowiedzialne za te uchybienia. – Żadna kwota poniesionych wydatków nie została zakwestionowana – podkreśla Anna Parzyńska-Paschke, rzecznik prasowy marszałka woj. wielkopolskiego. Ale w raporcie rocznym CBA mowa jest już o wyrządzeniu szkody w majątku województwa w wysokości co najmniej 11,4 mln zł.
W woj. pomorskim zastrzeżenia dotyczą dwóch projektów o wartości 12 mln zł („Na pomoc pracy” i „Pomorski Smart-Up”). – Dziwię się, że po dziewięciu miesiącach drobiazgowej kontroli tak poważna instytucja powołana do walki z korupcją przedstawiła potencjalne formalne uchybienia, uznając je za nieprawidłowości. Pomimo przedstawienia przez nas wszelkich żądanych dokumentów oraz wyjaśnień CBA dokonało nieuprawnionej oceny, nie uwzględniając naszych argumentów – mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.
W woj. lubelskim – twierdzi CBA – dochodziło do nieprawidłowości z przyznawaniem dotacji grupom producentów owoców i warzyw oraz producentów rolnych. Dziewięć takich grup uzyskało prawie 25 mln zł dofinansowania, choć powstawały w sposób sztuczny, tylko po to, by dostać pieniądze (np. tworzone były przez minimalna wymagana liczbę członków, często przez osoby blisko ze sobą spokrewnione). – Ustalenia funkcjonariuszy stanowiły podstawę do skierowania do Prokuratury Regionalnej w Lublinie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez ówczesnego wicemarszałka woj. lubelskiego i dyrektora departamentu rolnictwa i środowiska urzędu marszałkowskiego – podaje CBA. Prokuratura wszczęła śledztwo.
Superkontrola wywołuje gorzkie refleksje wśród marszałków. – Forma wejścia do urzędów i sposób komunikowania wydają się niezrozumiałe – ocenia Olgierd Geblewicz, marszałek woj. zachodniopomorskiego. – Sugerowano gigantyczne nadużycia, sięgające miliardów złotych. Te pieniądze miały być nieprawidłowo wydane. W atmosferze sensacji kontrolowano oświadczenia majątkowe marszałków. To była próba dyskredytacji polskich regionów i samorządowców – dodaje Geblewicz.
Kwota kontraktów zakwestionowana przez CBA to 4–5 proc. całkowitej kwoty, jaką badali agenci, i ok. 0,3 proc. z 17 mld euro zaangażowanych w unijne programy regionalne.