statystyki

Jak Michał Kołodziejczyk, który nie chce być drugim Lepperem, ruch społeczny buduje

autor: Kacper Leśniewicz17.02.2019, 20:00; Aktualizacja: 17.02.2019, 20:31
Reakcje polityków i mediów przebiegały według dobrze znanego schematu. Najpierw lekceważenie, a potem, kiedy wydarzenia przestały być incydentalne, przyszła kolej na paternalistyczne diagnozy. A gdy i one zawiodły, ostatnią deską ratunku były informacje o ciemnych siłach stojących za liderami wystąpień.

Reakcje polityków i mediów przebiegały według dobrze znanego schematu. Najpierw lekceważenie, a potem, kiedy wydarzenia przestały być incydentalne, przyszła kolej na paternalistyczne diagnozy. A gdy i one zawiodły, ostatnią deską ratunku były informacje o ciemnych siłach stojących za liderami wystąpień.źródło: PAP
autor zdjęcia: Jacek Turczyk

Michał Kołodziejczak nazywany jest młodszą wersją Andrzeja Leppera, ale organizowany przez niego ruch nie ma ambicji, by stać się nową Samoobroną. Choć również walczy o prawa rolników.

6 lutego do Warszawy przyjechali protestujący rolnicy. Wydarzenie zapowiadano jako wstęp do chłopskiego powstania. Na ustawioną pod Pałacem Prezydenckim scenę wchodzi Michał Kołodziejczak, lider AGROunii, wspólnoty konsumentów i rolników. – Jesteśmy maszynkami do głosowania w wyborach. Dla korporacji jesteśmy maszynkami do robienia pieniędzy – mówi.

Choć, jak twierdzą eksperci, AGROunia nie ma takiej mocy jak niegdyś Samoobrona, organizacja zyskuje coraz większe poparcie. A protest przybiera na sile co najmniej od roku.

– Tutaj się ludzie organizują od dołu – mówi jeden z protestujących. – To, co widzimy w rolnictwie, to jest 30 lat zaniedbań. Ludzie już stoją pod ścianą i musimy walczyć o swoje.

Do głównych postulatów organizacji należą: odpowiednie oznakowanie produktów znakiem graficznym na opakowaniu, aby pod hasłem „polskie jedzenie” nie sprzedawano produktów z innych krajów, ustawa o procentowym udziale polskich produktów rolnych na półkach w sklepach wielkopowierzchniowych, kontrola żywności przywożonej z zagranicy oraz sprzeciw wobec Narodowego Holdingu Spożywczego, w którym to nie państwo, lecz rolnicy powinni mieć większościową część udziałów.


Pozostało jeszcze 95% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • chłop(2019-02-17 21:03) Zgłoś naruszenie 11

    Nie uratuje małych i średnich gospodarstw rolnych.Trochę za późno.

    Odpowiedz
  • xyz(2019-02-17 23:42) Zgłoś naruszenie 00

    M Kołodziejczak patrzy na rentowność rolnictwa z punktu widzenia własnego gospodarstwa rolnego. Posiada kilkanaście hektarów ziemi , na której uprawia kapustę i ziemniaki. Zyski nie są faktycznie duże, gdyż swoje produkty sprzedaje po około 20 gr a w detalu ziemniak kosztuje 2 zł a kapusta 3 zł. Musi wiedzieć że w rolnictwie mamy gospodarkę rynkową i minister za dużo nie ma do powiedzenia. W Polsce mamy za mało prężnych grup producenckich z zapleczem typu magazyny chłodnie logistyka które przez cały rok mogłyby zaopatrywać w produkty sieci handlowe.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Polecane