System informatyczny, który miał pozwolić sprawnie obsługiwać wnioski o płatności bezpośrednie dla rolników, nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Do tego kosztował za dużo, a towarzyszące jego obsłudze problemy wciąż pozostają w wielu kwestiach nierozwiązane. Pieniądze trafiły do rolników tylko dzięki nadprogramowemu zaangażowaniu pracowników Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), którzy pracowali na dwie zmiany, również w dni wolne.
To ustalenia z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarł DGP. Wynika z niego, że mimo dużych wydatków na dopasowanie systemów informatycznych do nowych wymagań i ogromnych potrzeb, to narzędzia te były wykorzystywane w bardzo niewielkim stopniu.
– W formie elektronicznej, przy użyciu aplikacji eWniosek, złożono w 2015 r. niecałe 8 tys. wniosków. To niecałe 0,59 wszystkich. Poziom ten utrzymywał się w kolejnym roku, tylko w 2017 r. przekroczono liczbę 11 tys. wniosków. Tym sposobem zbliżono się do i tak marginalnego niecałego 1 proc. – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.
– Pism składanych w tradycyjnej, papierowej formie, które zalały AMRiR i wymusiły reorganizację pracy tak, by wyrobić się w terminach, było nieporównywalnie więcej – dodaje. Każdego roku AMRiR obsługiwała bowiem ponad 1,3 mln wniosków, które łącznie opiewały na niebagatelną kwotę średnio ponad 14 mld zł rocznie.
NIK konkluduje, że wyraźny brak zainteresowania składaniem wniosków drogą elektroniczną wynikał głównie z trudności, jakie napotykali rolnicy przy obsłudze aplikacji, a także z czasowego ograniczenia przez ARiMR pełnej dostępności wniosku, który regularnie przechodził modyfikacje i był wielokrotnie dopracowywany.
Izba wylicza, że sam koszt przygotowania modułu eWniosek wyniósł w 2015 r. ponad 1,4 mln zł. Aplikacja była następnie modyfikowana z roku na rok, co pochłonęło kolejno 2,3 mln zł w 2016 r. i ponad 5,5 mln zł w 2017 r.
Mowa tu jednak tylko o jednym module. Wydatki na rozwój i utrzymanie całego systemu informatycznego były bowiem dużo wyższe. W latach 2015–2017 wyniosły łącznie ponad 187 mln zł, z czego najwięcej, bo ponad połowa tej kwoty (ok. 104 mln zł), przypadło na jeden tylko rok (2016 r.).
Izba zwraca przy tym uwagę, że ARiMR nie uniezależniła się od prywatnych firm, które dostarczały konkretne rozwiązania techniczne. „W dalszym ciągu cztery spośród pięciu głównych systemów informatycznych ARiMR są utrzymywane przez wykonawców zewnętrznych” – czytamy w raporcie.
NIK podkreśla też, że chociaż agencja uruchomiła w 2016 r. Wydział Tworzenia Oprogramowania w Lublinie (tzw. WTOL), który realizował prostsze zadania informatyczne, to nie był on jeszcze gotowy do przejęcia zadań od wykonawcy, w tym utrzymania systemu informatycznego. Przypomina też, że przejęcie usług administracji przewidywane jest na listopad 2018 r., a zakończenie okresu przejściowego i rozpoczęcie świadczenia usług utrzymania na lipiec 2019 r.
Izba zwraca też uwagę na inny niepokojący trend. Podkreśla mianowicie, że ARiMR nie posiadała planu na wypadek, gdyby wykonawca wycofał się z obsługi i rozwoju systemu lub wypowiedział umowę.
Wnioski o dopłaty bezpośrednie za ten rok każdy rolnik musi już składać przez internet. Przygotowana została nowa wersja aplikacji eWniosek z wykorzystaniem kreatora wypełniania wniosku. Koszty budowy aplikacji na ten rok wyniosły 14,2 mln zł, a do 30 czerwca złożono ponad 1,3 mln eWniosków i oświadczeń.
300 mld zł tyle za pośrednictwem ARiMR rozdystrybuowano na programy pomocowe w latach 1994–2017