Wszystko to w ramach gruntownej reformy praw autorskich w UE, oficjalnie zaprezentowanej wczoraj przez szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera. Jej głównym celem jest wzmocnienie ochrony autorów i wydawców, których dochody w ostatnich latach znacząco spadły w następstwie masowego udostępniania ich twórczości za darmo w internecie.
– Chcę, aby dziennikarzom, wydawcom i autorom uczciwie płacono za ich dzieła, niezależnie od tego, czy powstają one w profesjonalnych studiach, czy ich mieszkaniach, czy są rozpowszechniane za pośrednictwem tradycyjnych mediów, czy internetu, a także bez względu na to, czy są drukowane na papierze, czy publikowane w internecie” – powiedział Juncker w swoim dorocznym wystąpieniu na temat stanu UE.
Reklama

Reklama
Zmiany zaproponowane przez komisję, będące w dużej mierze efektem silnego lobbingu ze strony tradycyjnych mediów i producentów, najbardziej uderzą w serwisy Google’a. Jedna z nich zakłada, że wydawcy będą mogli domagać się wynagrodzenia za publikowanie fragmentów ich artykułów w agregatorach treści, takich jak Google News.
Unijna reforma wzmocni także pozycję muzyków i filmowców wobec serwisów internetowych, które za darmo rozpowszechniają ich twórczość za zasadzie streamingu. Zgodnie z projektem komisji portale takie jak YouTube czy Vimeo będą musiały bardziej hojnie dzielić się z artystami zyskami z udostępniania ich twórczości niż dotychczas. – Jeśli twórca zorientuje się, że jego utwór jest niezwykle popularny i zarabia krocie, to będzie mógł wystąpić do serwisu z żądaniem wynagrodzenia, a następnie strony będą próbowały zawrzeć ugodę. Jeśli się nie uda, artysta będzie mógł pójść do sądu – tłumaczy adwokat Piotr Zawadzki z kancelarii Linklaters, specjalista od prawa własności intelektualnej. Problem w tym, że dziś artyści bardzo często nie wiedzą, ile portale streamingowe inkasują za udostępnianie ich twórczości. – Projekt zaprezentowany przez komisję nakłada na państwa członkowskie UE obowiązek zapewnienia transparentności i uregulowania kwestii tego, ile i w jakim zakresie serwisy zarabiają na eksploatacji utworów – dodaje mec. Zawadzki.
Co istotne, propozycje KE przewidują także zwiększenie odpowiedzialności platform internetowych za treści wrzucane przez użytkowników. Z projektu dyrektywy wynika bowiem, że YouTube będzie musiał je skutecznie filtrować, aby przeciwdziałać naruszeniom praw autorskich, np. za pomocą technologii, które automatycznie skanują treści w internecie i identyfikują utwory chronione.