statystyki

Wyspecjalizowaliśmy się w taniej sile roboczej. Dzięki dziurawym przepisom firmy mogą oszczędzać na pracownikach

autor: Bożena Wiktorowska, Łukasz Guza01.05.2016, 16:00
szef pracodawca pracownik

Słowem kluczem do analizy polskiego rynku pracy jest elastyczność. Po okresie transformacji ustrojowej poluzowane zostały zasady, na jakich można zatrudniać pracowników.źródło: ShutterStock

Kolejne rządy na wszelkie możliwe sposoby umizgują się do przedsiębiorców. Jako jedyni mają prawo do płacenia zryczałtowanej składki na ZUS bez względu na wysokość dochodów. Dzięki upowszechnieniu niestandardowych form zatrudnienia i dziurawym przepisom mogą też oszczędzać na pracownikach.

Słowem kluczem do analizy polskiego rynku pracy jest elastyczność. Po okresie transformacji ustrojowej poluzowane zostały zasady, na jakich można zatrudniać pracowników. Obok tradycyjnych umów o pracę pojawiły się niestandardowe podstawy – kontrakty cywilnoprawne, w tym zwłaszcza zlecenia i dzieła, praca tymczasowa, staże i praktyki, jednoosobowa działalność gospodarcza oparta na współpracy z jednym partnerem (tzw. samozatrudnienie). Był to w praktyce proces samoistny przeprowadzany na zasadzie „dozwolone jest to, co nie jest zakazane”. W intensywnie modyfikującej się gospodarce, gdy na szeroką skalę pojawili się prywatni pracodawcy i rosło bezrobocie, nikt nie przejmował się szczególnie egzekwowaniem art. 22 k.p., który wyraźnie wskazuje, w jakich warunkach konieczne jest zawarcie umów o pracę, a nie np. cywilnoprawnych. Cel, czyli rosnące zatrudnienie, uświęcał środki, czyli poświęcenie uprawnień pracowniczych gwarantowanych jedynie umową o pracę. W rezultacie Polska stała się liderem czasowego (czytaj: niestabilnego) zatrudnienia w całej UE. Na podstawie terminowych kontraktów w 2014 r. pracowało 28,4 proc. osób (dla porównania w Niemczech 13 proc., we Francji 15,8 proc.; średnia unijna to 14 proc.). Nie dziwi to, skoro 1,3 mln osób było w tym czasie zatrudnionych wyłącznie na umowie cywilnoprawnej, a 1,1 mln – jako samozatrudnieni. Te osoby są pozbawione podstawowych uprawnień, w tym płatnego urlopu i zasiłku chorobowego (chyba że płacą składkę chorobową). Nie obowiązują ich ani normy czasu pracy, ani płaca minimalna. Taki model zatrudnienia przypomina raczej kraj rozwijający się, który stara się wzbogacić, oferując tanią siłę roboczą (na dodatek dobrze wykwalifikowaną), a nie nowoczesne państwo europejskie. Co więcej do wspomnianej liczby zatrudnionych jedynie czasowo trzeba dołączyć jeszcze 0,7 mln pracowników tymczasowych i około 1,7 – 1,8 mln zatrudnionych na umowach o pracę na czas określony. Ich uprawnienia pracownicze też są okrojone w porównaniu z zarobkującymi na podstawie umów na czas nieokreślony.

– W praktyce mamy dualny rynek pracy – pracowniczy oraz alternatywnych form zatrudnienia, w tym umów cywilnych i samozatrudnienia. Osoby wykonujące pracę zarobkową są traktowane nierówno i, w mojej ocenie, niesprawiedliwe przy wykonywaniu takich samych rodzajów prac. Pracodawcy, którzy stosują niepracownicze zatrudnienie, stanowią nieuczciwą konkurencją dla tych zawierających umowy o pracę w takich samych warunkach, czyli podporządkowujących się wymogom prawa – tłumaczy Sławomir Paruch, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski Paruch.

Idzie nowe

Można oczywiście twierdzić, że ta elastyczność w stosowaniu form zatrudnienia to przejaw nowoczesnego podejścia do warunków pracy – we współczesnym świecie pracodawcy często potrzebują pracowników jedynie do wykonania konkretnych projektów, a nie na stałe. W praktyce jednak to nie potrzeba wymuszona warunkami na rynku, a chęć oszczędności na kosztach pracy jest główną przyczyną stosowania niepracowniczego zatrudnienia. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że pracujący na cywilnoprawnych kontraktach często wykonują takie same zadania jak osoby zatrudnione na umowie o pracę.

– Obecna sytuacja na rynku pracy przypomina trochę architekturę Warszawy. Z dalekiego ujęcia robi wrażenie nowoczesnego miasta, ale jeśli przyjrzymy się bliżej, dostrzeżemy ubytki i okaże się, że nie mamy się czym chwalić – mówi Sławomir Paruch.

Receptą na to mają być zmiany wprowadzone w ostatnim czasie lub planowane do wdrożenia. Od 22 lutego 2016 r. obowiązują nowe zasady limitowania pracy na czas określony. Zatrudnienie na podstawie takich umów nie może trwać dłużej niż 33 miesiące (36 miesięcy z okresem próbnym). Z kolei od 2017 r. zleceniobiorców i samozatrudnionych ma obejmować minimalna, 12-złotowa stawka godzinowa. Jednocześnie trwają prace nad rozszerzeniem prawa koalicji (zrzeszania się w związki zawodowe) na osoby zatrudnione na innej podstawie niż umowa o pracę. To próby ucywilizowania form pracy.

– Moim zdaniem planowane zmiany spotęgują raczej dotychczasowy nieporządek w całym systemie. Usankcjonują bowiem zatrudnienie niepracownicze. Pracodawca będzie uważał, że jest ono jak najbardziej dopuszczalne, skoro ustawodawca przyznaje zleceniobiorcom i samozatrudnionym prawo do zrzeszania się w związki i przewiduje dla nich odrębną stawkę minimalną. Nie będzie się zastanawiał, czy nie powinien zawrzeć umowy o pracę – zauważa Sławomir Paruch.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • aaa(2016-05-02 08:07) Zgłoś naruszenie 61

    no jak przez 25 lat nie są w stanie stworzyc cywilizowanego prawa spółdzielczego regulującego mafie prezesów spółdzielni mieszkaniowych TO JAK MAJĄ STWORZYĆ COKOLWIEK TYLKO PENSJE SOBIE PO CICHU PODNOSZĄ, SAMI MILIONERZY: Tusk, Palikot, Piskorski, Petru, Rosati, Buzek, Bierecki, Bielecki, itd

    Odpowiedz
  • XXYYZZ(2016-05-02 08:33) Zgłoś naruszenie 60

    Rządzący, coście zrobili z Polską i Polakami?!!! Najczęściej wypłacana pensja pozwala tylko przetrwać biologicznie, a pracownik żyje w strachu czy utrzyma pracę, a tym samym rodzinę. W ten sposób zniszczy się biologicznie społeczeństwo, bardziej przedsiębiorcy wyemigrują, zagraniczne koncerny wytransferują zyski, a politycy z Wiejskiej nawet tego, w swoim zacietrzewieniu i oderwaniu ood rzeczywistości, nie zauważą! PODSTAWĄ KONDYCJI PAŃSTWA JEST POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA EKONOMICZNEGO OBYWATELI ! Ale nasze elity udają, że tego nie wiedzą!

    Odpowiedz
  • abcd(2016-05-01 19:57) Zgłoś naruszenie 50

    Po 25 latach wolności i rządach kolejnych geniuszy Polska, aby móc konkurować ze starymi krajami Unii musiała podnieść wiek emerytalny i wprowadzić umowy śmieciowe. To nie jest kwestia trudnych decyzji - to problem z umiejętnością rządzenia w ogóle.

    Odpowiedz
  • nord(2016-05-01 22:20) Zgłoś naruszenie 30

    Po pierwsze brak wolnego rynku. Po drugie brak kasy. Brak kasy to brak popytu. Brak popytu to brak opłacalności prawie każdego biznesu. I tak wszystko w tym kraju pada na twarz. Przez brak pieniędzy. Jeśli ludzie mają tylko kasę na biologiczne przetrwanie, to oznacza, że cała nadwyżka wykraczająca poza survival staje się zbędna.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-05-02 02:53) Zgłoś naruszenie 30

    Dzisiaj panowie z sLD z dumą podkreślali, że to oni wprowadzili Polskę do UE. Prawda obiektywna wygląda trochę inaczej, Przyjęto nas po wprowadzeniu w życie postawionych warunków, bo tak w istocie wyglądały "negocjacje" akcesyjne. Mieliśmy stać się rynkiem taniej siły roboczej, i tak się stało. Niestety Niemcy rozmyślili się, zamiast Polaków którzy by wywozili zarobki i zasilali polskie PKB, rozsądniej było zaprosić "uchodźców" którzy pieniądze wydadzą na miejscu. Samozatrudnieni i zleceniobiorcy dostaną w nagrodę ustawowo zagwarantowaną możliwość organizowania się w związki zawodowe, czego i tak nikt im dotychczas nie zabraniał, oraz stawkę minimalną która np. w umowach "o dzieło" nie występuje i nikogo nie interesuje jak swoje wynagrodzenie skalkulował zleceniobiorca. Doceniając jednak dobrodziejstwa jakie stwarza elastyczność zatrudnienia pracowników, chciałbym aby moi pracownicy wynajmowani przeze mnie i moich rodaków do rządzenia państwem, też mogli skorzystać z tej atrakcyjnej formy zatrudnienia. Z możliwością zrzeszenia się w związku zawodowym i ze stawką płacy minimalnej, oczywiście.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane