Zapowiedzi prezesa banku, że pracownicy będą objęci pakietami odpraw przy zwolnieniu grupowym, nie można traktować jak oświadczenia woli, tylko jako wyrażenie gotowości do wprowadzenia takich rozwiązań. Tak orzekł Sąd Najwyższy.
Pracownik banku od grudnia 1999 r. do końca lipca 2005 r. był zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy na stanowisku eksperta w Centrum Inwestycji Kapitałowych. Pod koniec 2000 r. podjęto decyzję o połączeniu dwóch banków. Ostatecznie nastąpiło to 28 lutego 2001 r. Tymczasem na spotkaniu pracownicy centrum zostali ustnie poinformowani, że nawet jeśli umowy z nimi zostaną rozwiązane już po zakończeniu zwolnień grupowych, to i tak będą im przysługiwały pakiety odpraw takie same jak osobom zwolnionym w tym trybie. Oświadczenie, które zostało złożone przez dwóch członków zarządu banku, było efektem tego, że nowy pracodawca zdecydował się na przedłużenie terminu rozwiązania umów o pracę dla zatrudnionych w centrum – było to podyktowane specyfiką tej komórki organizacyjnej i interesem firmy. W maju 2001 r. zostało zawarte porozumienie między przedstawicielami banku a stroną związkową. W dokumencie tym zostały opisane zasady przyznawania pakietu odprawowego dla podwładnych, którzy tracili zatrudnienie z winy pracodawcy. I tak osoby objęte zwolnieniem grupowym miały otrzymać odprawę pieniężną, odszkodowanie, jednorazową odprawę z tytułu utraty świadczeń z zakładowego układu zbiorowego pracy, nagrodę oraz odprawę emerytalną. Zapisy porozumienia początkowo miały obowiązywać do marca 2002 r., ale ostatecznie przedłużono je aneksem do końca 2002 r.
Reklama
Tymczasem powodowi wypowiedziano 30 kwietnia 2005 r. umowę o pracę z przyczyn nieleżących po jego stronie. Przy tej okazji otrzymał blisko 40 tys. odprawy. 16 maja 2008 r. mężczyzna zwrócił się do pracodawcy – za pośrednictwem poczty elektronicznej – z prośbą o wskazanie, w jaki sposób może otrzymać obiecany pakiet odprawowy. Nie uzyskał jednak żadnej odpowiedzi i w efekcie 29 lipca 2008r. złożył do sądu wniosek o zawezwanie banku do próby ugodowej załatwienia sprawy poprzez zapłatę kwoty 92 tys. zł z odsetkami tytułem pakietu odpraw. Ponieważ strony nie rozwiązały sprawy w tym trybie, ta trafiła na wokandę. Sąd I instancji uznał, że skoro członkowie zarządu banku publicznie poinformowali podwładnych, że otrzymają pieniądze z pakietu odpraw, to firma powinna wywiązać się z tej obietnicy. Sąd zasądził na rzecz byłego pracownika blisko 50 tys. zł.

Reklama
Sprawa trafiła do sądu II instancji, który stwierdził, że na spotkaniu 3 grudnia 2000 r. z udziałem członków zarządów pracownicy centrum zostali poinformowali, że po połączeniu banków będą musieli odejść z pracy, przy czym nowy pracodawca podkreślił, iż zależy mu, aby wcześniej doprowadzili oni do końca rozpoczęte projekty. Potwierdzono także, że prezes banku sugerował wówczas potrzebę zatrzymania pracowników centrum i przyznania im odprawy. Sąd jednak ustalił, że kwestie uzgodnień w sprawie zwolnień pracowników bank ogłaszał w formie pisemnej i to po przeprowadzeniu uzgodnień ze związkami zawodowymi. Tymczasem porozumienie z maja 2001 r., jak i aneks do tego dokumentu nie zawierały zapisów, które w jakimkolwiek stopniu dotyczyłyby pracowników centrum.
W tej sytuacji zdaniem sądu II instancji powód niezasadnie wywiódł, że na spotkaniu członków zarządów z pracownikami centrum doszło do złożenia skutecznego i ważnego oświadczenia woli w zakresie przyznania im pakietu odpraw w momencie rozwiązania z nimi umów. W opinii sądu było to tylko wyrażenie gotowości na podjęcie działań w tym kierunku. Sąd oddalił roszczenie mężczyzny.
Były pracownik złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten stwierdził, że sąd apelacyjny prawidłowo ustalił, że na spotkaniu z pracownikami centrum nie doszło do złożenia skutecznego i ważnego oświadczenia woli w zakresie przyznania im pakietu odpraw w momencie rozwiązania z nimi umów.
SN zaznaczył, że w orzecznictwie wyrażono pogląd, że aby oznaczone zachowanie uznać za oświadczenie woli, musi ono wskazywać na zamiar wywołania określonych skutków prawnych. A w omawianej sprawie nie było takiej sytuacji. Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną.