Pracownik, który złamał zakaz konkurencji, nie może się tłumaczyć tym, że jego pracodawca wypłacał mu rekompensatę poniżej 25 proc. jego wynagrodzenia. Tak orzekł Sąd Najwyższy.
Pracownik, który złamał zakaz konkurencji, nie może się tłumaczyć tym, że jego pracodawca wypłacał mu rekompensatę poniżej 25 proc. jego wynagrodzenia. Tak orzekł Sąd Najwyższy.
Mężczyzna został zatrudniony w 2005 r. na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony na stanowisku przedstawiciela handlowego za wynagrodzeniem w wysokości 860 zł brutto powiększonym o 2 proc. obrotu netto powyżej limitu 50 tys. zł za każdy miesiąc. Pracownik w trakcie zatrudnienia zawarł też umowę ustną, w której zobowiązał się do regulowania rat z tytułu podpisanej przez pracodawcę umowy leasingu operacyjnego samochodu. W zamian (po przepracowaniu trzech lat) miał mieć prawo do wykupienia pojazdu za niższą cenę. Pracownik uiścił łącznie 17,5 tys. zł tytułem spłaty rat, ponadto zapłacił 4 tys. zł pierwszej wpłaty leasingowej. Po zakończeniu umowy leasingu pracodawca wykupił samochód, natomiast nie przeniósł własności samochodu na pracownika, bo ten od momentu zawarcia umowy leasingu nie przepracował obiecanych trzech lat.
W marcu 2010 r. doszło do rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron oraz zawarcia przez strony umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy – podwładny zobowiązał się, że przez trzy miesiące nie będzie prowadzić działalności konkurencyjnej w stosunku do działalności prowadzonej przez jego szefa. W sytuacji naruszenia lojalki były pracownik musiałby zapłacić 50 tys. zł kary umownej. Były podwładny rozpoczął jednak pracę w konkurencyjnej firmie na zleceniu. W tej sytuacji były pracodawca oświadczył mu, że dokonuje potrącenia swojej wierzytelności – przysługującej z tytułu umowy o zakazie konkurencji – z tytułu wpłat dokonanych w związku z umową w przedmiocie leasingu auta. Ta wyniosła niespełna 22 tys. zł. Pozostałą część kwoty postanowił dochodzić przed sądem. Sąd I instancji ustalił, że pracownik tylko przez dwa tygodnie dopuścił się naruszenia zakazu konkurencji. Podkreślił też, że jego zdaniem kara umowna była rażąco wygórowana – stanowiła 60-krotność odszkodowania dla pracownika za powstrzymywanie się od zatrudnienia u konkurencji. Sąd ją obniżył z 50 tys. do 3,3 tys. zł.
Sąd II instancji orzekł, że pracownik prowadził działalność konkurencyjną w sposób świadomy i zamierzony. Podkreślił też, że umówiona kara przysługuje pracodawcy bez względu na faktyczną wysokość poniesionej przez niego szkody. W ocenie składu zawarta przez strony umowa o zakazie konkurencji dotyczyła też stosunkowo krótkiego okresu czasu, który nie wymagał od pozwanego szczególnego poświęcenia. Sąd II instancji zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądził 25 tys. zł odszkodowania.
Pełnomocnik byłego pracownika wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Argumentował, że umowa o zakazie konkurencji była nieważna, bo nie przewidywała odszkodowania dla jego klienta za wstrzymanie się od pracy w wysokości co najmniej 25 proc. wynagrodzenia (art. 1012 par. 3 kodeksu pracy).
Zdaniem SN w orzecznictwie przyjmuje się, że nieokreślenie odszkodowania albo określenie jego wysokości poniżej 25 proc. otrzymanego przez pracownika wynagrodzenia nie powoduje nieważności umowy o zakazie konkurencji. SN oddalił skargę kasacyjną.
Ważne
Kara z tytułu zakazu konkurencji przysługuje pracodawcy bez względu na faktyczną wysokość poniesionej przez niego szkody
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 22 lipca 2015 r., sygn. akt I PK 252/14.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama