Reklama
Sąd Najwyższy uchylił uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej, na mocy której wymagali państwo udokumentowania znajomości języka przez osoby, które korzystają z możliwości podejmowania pracy w zawodzie lekarza bez konieczności nostryfikacji dyplomu. Zaskarżył ją minister zdrowia. Jest pan rozczarowany?
Wyroki sądów należy szanować i to nie podlega dyskusji. Oczywiście, z pewnością wyrok jest zgodny z powszechnie obowiązującym prawem. Natomiast jego wydanie rozczarowało mnie ze względów - nazwijmy to - ludzkich, oraz lekarskich, bo przecież od wielu lat zajmuję się ratowaniem życia i zdrowia pacjentów. Podkreślmy bowiem, że wyrok i ustne uzasadnienie w żaden sposób nie odnosiło się do kwestii, czy zgodnie z przepisami ustawy zachowane są standardy bezpieczeństwa pacjenta. A z naszej perspektywy to właśnie jest najważniejsze i tym kierowaliśmy się, przyjmując uchwałę.
Zarzuty Ministerstwa Zdrowia
Wyrok Sądu Najwyższego z 29 grudnia 2021 r. (sygn. akt I NO 26/21) dotyczy uchwały Naczelnej Rady Lekarskiej nr 1/21/VIII z 29 stycznia 2021 r. Zdaniem resortu okręgowe izby lekarskie nie mogły zobowiązywać osób, które chcą skorzystać z możliwości uzyskania ograniczonego prawa wykonywania zawodu lekarza w Polsce, do składania oświadczenia o znajomości języka. Zdaniem ministerstwa nieprawidłowe było również wymaganie zaświadczeń o stanie zdrowia kandydatów.

Reklama
SN uchylił uchwałę w części dotyczącej wymogu znajomości języka. Nie przychylił się natomiast do wniosku o usunięcie z niej zapisów dotyczących udokumentowania stanu zdrowia.
DB
Pojawiały się głosy, że polscy lekarze nie chcą dopuścić konkurencji zza granicy.
Lekarze zza granicy naprawdę są nam potrzebni. Natomiast uważamy, że należałoby wydawać im uprawnienia nie tylko z pełnym poszanowaniem prawa, ale również godności lekarskiej. I tutaj jako samorząd musimy być bezwzględni. Wbrew opinii niektórych osób nasz rynek jest otwarty na wszystkich, o ile spełniają wymogi gwarantujące bezpieczeństwo naszych pacjentów. Brak znajomości języka może prowadzić do tragedii - mieliśmy przykład w jednej z okręgowych izb lekarskich, że kandydat nie potrafił pisać w języku polskim, pisał cyrylicą. Tymczasem jedną z podstawowych metod diagnostyki jest wywiad. A o to trudno w takim wypadku. Co więcej, tłumaczenie resortu zdrowia, że przecież będzie polski lekarz - opiekun, jest całkowicie nietrafione. Ustawa bowiem miała lekarzom pomóc, a nie dołożyć obowiązków w postaci nadzoru nad kolegą cudzoziemcem.
Czy widzicie państwo możliwość kompromisu?
Już na początku grudnia proponowaliśmy rozwiązanie, które świetnie sprawdzało się w przypadku innych krajów, np. Szwecji. Tam cudzoziemiec chcący wykonywać zawód lekarza miał zapewniony przez rząd bezpłatny, intensywny trzymiesięczny kurs. Nie tylko języka, ale również całego schematu uwarunkowań prawnych, w jakich działa lekarz w danym kraju. Wszystko po to, by uniknąć niepotrzebnych błędów organizacyjnych czy prawnych. Zresztą te propozycje ciągle się pojawiają - ostatnio np. na spotkaniu dyrektorów szpitali w województwie podkarpackim, gdzie padł pomysł powstania swoistej „szkoły” języka i umiejętności obracania się w polskim systemie zdrowia. Tym bardziej że część osób, których kwalifikacje weryfikujemy, wręcz prosi o pomoc w nauce języka.
Skąd pochodzą lekarze cudzoziemcy chcący podjąć pracę w Polsce?
W większości przypadków z krajów znajdujących się na wschód od Polski. Choć czasem zdarzają się również lekarze np. z Tajlandii.
A jak wyglądają dane? W ilu przypadkach samorząd lekarski odmówił przyznania prawa wykonywania zawodu lekarzowi cudzoziemcowi?
W tym roku do 29 grudnia 2021 r. (czyli wydania orzeczenia przez SN) do okręgowych izb lekarskich wpłynęło 648 wniosków. Prawo wykonywania zawodu przyznano 472 osobom, pozostałe są w trakcie procedowania, a liczba „wstępnych” odmów (z różnych powodów, np. ze względów formalnych itd.) to 53. Liczba ostatecznych decyzji o odmowie nadania prawa wykonywania zawodu to w tym momencie osiem spraw, więc o jakiej skali problemu mówimy? Delikatnie ponad 1 proc. spraw zakończyło się definitywną odmową. Stąd jeśli ktoś z polityków mówi, że izby lekarskie blokują możliwość podejmowania pracy przez lekarzy cudzoziemców w Polsce, to jest to nieprawda.
Proszę również zwrócić uwagę, że część wniosków dotyczy Polaków, którzy kończyli studia lekarskie np. na Ukrainie i po prostu nie są w stanie nostryfikować swoich dyplomów. Skoro nie mogą zdać egzaminów weryfikujących wiedzę, to świadczy o tym, że program nauczania na uczelniach, które kończyli, jest bardzo daleki od programu obowiązującego w Polsce.
Wyrok został wydany, uchwała „wraca” do samorządu. Co dalej?
Będziemy podejmować dalsze kroki, opierając się na różnych opiniach eksperckich - oczywiście po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia. Być może, opierając się na jego treści, będziemy proponować konkretne zmiany przepisów w obowiązującej, a naszym zdaniem niedopracowanej i niebezpiecznej dla polskiego pacjenta, ustawie.
Rozmawiała Dorota Beker