Przekroczenie 24-miesięcznego, maksymalnego okresu zatrudnienia wynikającego z ustawy antykryzysowej (obowiązywała od 22 sierpnia 2009 r. do 31 grudnia 2011 r.) było równoznaczne z zawarciem – w sposób dorozumiany – stałego kontraktu. Taki skutek następował w następnym dniu po upływie wspomnianego terminu, jeżeli oczywiście zatrudnienie było kontynuowane. Tak orzekł wczoraj Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów (przy jednym zdaniu odrębnym).
Uchwała SN dotyczy wprawdzie przepisów, które obowiązywały kilka lat temu, lecz w praktyce ma znaczenie także dla obecnie zatrudnionych. Oznacza, że osoby, które przekroczyły 24-miesięczny limit pracy terminowej w okresie obowiązywania ustawy antykryzysowej (liczony najwcześniej od 22 sierpnia 2009 r.) i kontynuują pracę na podstawie umowy czasowej zawartej w wymienionym przedziale, są już zatrudnione na czas nieokreślony. Może to być duża grupa osób, bo na czas określony w Polsce pracuje aż 3,5 mln. Z ubiegłorocznych kontroli inspekcji pracy wynika, że co siódma umowa czasowa jest zawierana na okres ponad pięciu lat, a co czwarta – na co najmniej trzy lata.
Bardziej skomplikowana jest sytuacja pracowników, którzy między 22 sierpnia 2009 r. a 31 grudnia 2011 r. przepracowali na podstawie umów terminowych więcej niż 24 miesiące, ale po upływie tego czasu zawarli z tym samym pracodawcą kolejną umowę terminową. W takiej sytuacji kontrakt czasowy, który po upływie 24 miesięcy przekształcił się w stały, na podstawie podpisanej później umowy znów mógł zmienić się w ten czasowy.