Do polskich armii przypisanych jest 120 tys. etatów. Z czego 100 tys. przypada na wojsko zawodowe, a 20 tys. etatów jest przypisanych dla NSR. Utworzenie oddziałów pozwoli zwiększyć tych drugich do 10 tys. żołnierzy rezerwy. Zachętą dla ochotników ma być przyznanie comiesięcznego uposażenia za podtrzymywanie zdolności do służby – obecnie rezerwiści otrzymują rocznie dwa tysiące złotych za zaliczenie ćwiczeń.

– Wojsko nie będzie płaciło za gotowość, ale wyłącznie za jej podtrzymywanie. Tak więc jeśli żołnierz NSR będzie kierowcą, ale nie będzie miał samochodu i nie będzie ćwiczył w cywilu, to nie otrzyma tych pieniędzy – wyjaśnia gen. dyw. dr hab. Bogusław Pacek, rektor Akademii Obrony Narodowej i doradca ministra obron narodowej.

Generał Pacek podkreśla, że propozycje są wstępne, ale pozytywnie zostały przyjęte w resorcie obrony narodowej, a także przez przedstawicieli organizacji pozarządowych (np. stowarzyszenia paramilitarne współpracujące z armią).

Od 2010 r. z wnioskami o wstąpienie do NSR wystąpiło ponad 30 tys. osób. Na kontrakty przyjęto ponad 27 tys. żołnierzy. Z tego 11 tys. osób przeszło do służby zawodowej, a część m.in. zrezygnowała. Obecnie ta formacja liczy około 11 tys. żołnierzy rezerwy.