W ubiegłym roku aż 44,8 proc. badanych firm naruszyło przepisy o wstępnych badaniach lekarskich. W pierwszej połowie 2013 r. odsetek ten wyniósł już 45,9 proc. Tak wynika z ostatniego raportu Głównego Inspektoratu Pracy (GIP), dotyczącego przestrzegania przepisów nakazujących wykonywanie badań wstępnych, okresowych i kontrolnych. Sprawozdaniem tym zajmie się dzisiaj Rada Ochrony Pracy, działająca przy Sejmie i nadzorująca działania Państwowej Inspekcji Pracy (PIP).

Jednym z głównych zarzutów wobec pracodawców jest nieprzywiązywanie wagi do badań i nieterminowe ich przeprowadzanie. Firmy podkreślają jednak, że często to kosztowny, lecz nieuzasadniony obowiązek. Sejm już pracuje nad projektami zmian, które mają go ograniczyć.

Skala naruszeń

Z raportu PIP wynika, że nieprawidłowości nie dotyczyły wyłącznie wstępnych badań lekarskich, ale także tych okresowych. Takie naruszenia w 2012 r. stwierdzono u 47 proc. kontrolowanych firm (względem 11,4 proc. pracowników objętych nadzorem). W I półroczu 2013 r. ujawniono je u 44,4 proc. sprawdzanych zakładów. Dużo mniej było zaś przypadków nieprawidłowości przy badaniach kontrolnych. Te wykonywane są u osób, które wracają do pracy po okresie nieobecności z powodu choroby trwającej dłużej niż 30 dni. W ostatnim półroczu stwierdzono je u około 16 proc. sprawdzanych firm.

– Analizując dane, nie należy ich uogólniać i odnosić do wszystkich podmiotów działających na rynku. Zatrudniający, którzy nie przestrzegają obowiązków dotyczących badań lekarskich pracowników, często w ogóle nie respektują norm bhp. Stanowią oni jednak margines ogółu pracodawców – uważa Witold Polkowski, ekspert Pracodawców RP.

Większość uchybień miała miejsce w mikro i małych przedsiębiorstwach, zatrudniających mniej niż 50 osób.

– Koszty badań lekarskich pracowników są szczególnie dla nich uciążliwe. To oni znacznie bardziej niż duże firmy odczuwają ekonomiczny ciężar ich przeprowadzania – wskazuje Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Nierealna procedura

Inną przyczyną zaniedbań wskazywaną przez pracodawców jest duża rotacja pracowników. Zdaniem samej PIP firmy wciąż traktują badania formalnie, mając na uwadze wyłącznie spełnienie prawnego obowiązku, a nie ochronę zdrowia pracowników.

– W mojej ocenie największym problemem jest obowiązek ich wykonania już po zatrudnieniu danej osoby. Jest tu pewna sprzeczność, bo trzeba najpierw zatrudnić, by przeprowadzić badanie, a jednocześnie bez niego nie można dopuścić do wykonywania obowiązków. Firma, który zatrudnia pracownika np. przy wielkim piecu, chciałaby wiedzieć, czy nie cierpi on np. na padaczkę, zanim go przyjmie, a nie dopiero, gdy już podpisze umowę – twierdzi Witold Polkowski.

Same nieprawidłowości najczęściej dotyczyły właśnie przekroczenia terminów ich wykonania. PIP wskazuje, że firmy kierują na badania wstępne dopiero po pewnym czasie od podjęcia etatu. W niektórych przypadkach przedsiębiorcy zatrudniali nowe osoby do pracy na próbę i dopiero po tym czasie wysyłali je na badania.

– Waga tych zaniedbań ze strony pracodawców nie jest duża, jeśli zwrócimy uwagę na to, że często naruszenie przepisów wynika z obiektywnych i usprawiedliwionych powodów, np. gdy skierowany na badania pracownik rozchoruje się i przebywa na zwolnieniu lub gdy sam zlekceważy termin badania – uważa Witold Polkowski.

Znacząca liczba pracodawców, u których stwierdzono naruszenia przepisów, świadczy z jednej strony o występowaniu praktyk niezgodnych z przepisami, z drugiej wskazuje jednak na zbytnie usztywnienie obowiązujących przepisów. Jak wskazuje raport PIP, przekroczenia terminów miały miejsce w przypadku np. zatrudniania bez badań wstępnych tych samych pracowników na podstawie kolejnej umowy o pracę po przerwie trwającej dłużej niż 30 dni.

– Trzeba poszukiwać rozwiązań, które ograniczą nieracjonalne koszty firm, a zarazem będą chronić życie i zdrowie pracowników – uważa Grażyna Spytek-Bandurska.

Podkreśla, że przepisy, które m.in. pozwalają na nieprzeprowadzanie powtórnych badań wstępnych w przypadku kolejnego zatrudnienia pracownika przez tę samą firmę, mają ograniczony zakres zastosowania.

– Przypadki zawierania kolejnych umów o pracę z tym samym pracownikiem są bowiem limitowane przez kodeks pracy – dodaje.

Projekty zmian

Naruszenia przepisów z takich powodów już wkrótce mogą jednak odejść do przeszłości. W Sejmie oczekuje właśnie na drugie czytanie projekt Ruchu Palikota (obecnie Twojego Ruchu), w którym posłowie zaproponowali ograniczenie badań lekarskich wyłącznie do tej grupy pracowników, których stanowiska, ze względu na swój charakter, wymagają stwierdzenia braku przeciwwskazań do wykonywania pracy (poza badaniami młodocianych i zatrudnionych na stanowiskach, gdzie występują czynniki szkodliwe dla zdrowia).

– Uważam, że nie najlepszym pomysłem jest wprowadzenie listy stanowisk pracy objętych wymogiem uzyskania badań. Pozostaje otwarte pytanie, czy obejmie ona wszystkie zawody, które powinny na niej się znaleźć. Konieczne będzie też ciągłe jej aktualizowanie – ostrzega Grażyna Spytek-Bandurska.

Równolegle do projektu poselskiego w Ministerstwie Gospodarki powstaje drugi projekt, zgodnie z którym badania lekarskie przeprowadzone u byłego pracodawcy zachowałyby aktualność w przypadku podejmowania zatrudnienia w nowej firmie na takim samym stanowisku lub o takich samych warunkach pracy. Nowe zasady nie objęłyby wyłącznie osób zatrudnionych przy pracach szczególnie niebezpiecznych.

– Obydwa projekty są do zaakceptowania, ponieważ wiążą się z ograniczeniem kosztów ponoszonych przez pracodawców przy okazji badań wstępnych. Szczególnie atrakcyjne wydaje się rozwiązanie przewidujące możliwość wykorzystania aktualnego orzeczenia lekarskiego, które zostało wydane po skierowaniu pracownika przez poprzedniego pracodawcę – ocenia ekspert Konfederacji Lewiatan.

Jej zdaniem w przypadku tego rozwiązania mogą jednak zaistnieć problemy przy porównywaniu stanowisk u różnych przedsiębiorców pod kątem zagrożeń na stanowiskach pracy.

– Spodziewam się, że PIP będzie zgłaszać zastrzeżenia – dodaje.