Kodeks pracy przenosi ryzyko prowadzenia firmy na pracodawcę. Pracownik nie odpowiada w całości za szkody, jakie spowodował. Prawo pracy ogranicza też wysokość kwot, jakie mogą być egzekwowane od zatrudnionego na etacie, jeśli musi pokryć straty poniesione przez firmę w wyniku jego działalności. W tak komfortowej sytuacji nie są jednak samozatrudnieni oraz osoby związane z miejscem pracy tylko umową cywilnoprawną.

Utracone korzyści

Jak podkreśla Sławomir Paruch, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy, w ich przypadku odpowiedzialność za szkody jest dużo szersza. W grę wchodzi odpowiedzialność deliktowa, czyli za czyn niedozwolony, kontraktowa za niezrealizowanie umowy, a także bezpodstawne wzbogacenie.

– Firma może więc domagać się nie tylko pokrycia rzeczywistej szkody, ale też np. utraconych korzyści – ostrzega Sławomir Paruch, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

Na razie firmy nie korzystają masowo z tych uprawnień.

– Nie odnotowaliśmy przypadków, by jakiś pracodawca ciągał po sądach pracownika z umową cywilnoprawną, który wyrządził mu szkodę. Nie oznacza to jednak, że takich sytuacji nie ma – podkreśla Paweł Śmigielski, ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Swoboda w kontrakcie

Jego zdaniem osoby niezatrudnione na etacie powinny próbować zabezpieczyć się przed ryzykiem roszczeń pracodawców w przypadku wyrządzenia im szkody. Strony w ramach swobody umów mogą dowolnie kształtować łączący je kontrakt. Dobrym rozwiązaniem jest wpisanie do niego klauzuli określającej odpowiedzialność na zasadach określonych w kodeksie pracy.

Największą trudnością będzie jednak przekonanie pracodawcy, aby zgodził się na takie zapisy w umowie, bo mogą być one dla niego niekorzystne.

– Wielokrotnie widziałem w umowach klauzule odsyłające do kodeksu cywilnego w zakresie prawa do urlopu wypoczynkowego czy norm czasu pracy. Teraz jednak pracodawcy stali się ostrożniejsi. Nauczyli się, że im więcej uprawnień zapewnią pracownikowi, tym łatwiej mu udowodnić w sądzie, że łączący go z firmą stosunek mimo innej nazwy jest umowy o pracę – podkreśla prof. Marcin Zieleniecki, ekspert NSZZ „Solidarność”.

Jego zdaniem zatrudnieni na podstawie umowy cywilnoprawnej mogą uniknąć odpowiedzialności za szkodę, jeśli w sądzie uda im się udowodnić, że z firmą łączył ich stosunek pracy. Automatycznie będą miały do nich zastosowanie przepisy kodeksu pracy ograniczające odpowiedzialność za powierzone mienie czy szkodę wyrządzoną pracodawcy. Dlatego firmy rzadko godzą się na wpisanie do umów klauzul korzystnych dla kontraktowców. Realną ochronę przed ryzykiem pokrywania szkody może więc zapewnić tylko polisa ubezpieczeniowa. Bardzo często taka sytuacja ma miejsce w przypadku kadry zarządzającej zatrudnionej na podstawie kontraktów menedżerskich.

Polisa ratunkowa

DGP sprawdził, jaką ofertę mają dla samozatrudnionych i kontraktowców firmy ubezpieczeniowe.

– Pracodawca może objąć taką osobę ochroną ubezpieczeniową w ramach swojej polisy OC. Wówczas będzie ona traktowana jako współubezpieczona, na równi z osobami zatrudnionymi na umowę o pracę – wyjaśnia Anna Sikorskia-Nowik, ekspert Ergo Hestii ds. ubezpieczeń OC. Oznacza to, że w przypadku szkody wyrządzonej podmiotom trzecim przez samozatrudnionego towarzystwo ubezpieczeniowe wypłaci odszkodowanie i nie będzie zgłaszać roszczenia regresowego do sprawcy.

– Bardzo często stosujemy takie rozwiązanie w przypadku osób zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej – podkreśla Anna Sikorska-Nowik. Dodaje, że drugim rozwiązaniem jest zaproponowanie osobnego ubezpieczenia OC osobie zatrudnionej na kontrakcie, które zapewni jej ochronę w sytuacji, gdy pracodawca lub jego ubezpieczyciel wystąpią do niej z regresem.

Także samozatrudnieni, którzy jako jednoosobowe firmy świadczą usługi na rzecz swoich byłych pracodawców, mogą ubezpieczyć się na wypadek szkody im wyrządzonej.

– Osoby, które wykonują pracę w ramach samozatrudnienia, są przedsiębiorcami. Wykonując pracę na rzecz dawnego pracodawcy, są jego podwykonawcami. Jak wszyscy przedsiębiorcy mogą ubezpieczyć swoją odpowiedzialność cywilną – informuje Agnieszka Rosa z PZU SA. Ten ubezpieczyciel oferuje polisę OC z tytułu prowadzenia działalności. W zależności od jej rodzaju przedsiębiorcy mogą wybrać dodatkowe klauzule w ubezpieczeniu, tak aby ochrona była najpełniejsza.

– Jeżeli np. wynajmuje u zleceniodawcy lokal, w którym świadczy swoje usługi na jego rzecz, może rozważyć wybór klauzuli OC najemcy nieruchomości – informuje Agnieszka Rosa.

Z praktyki ubezpieczycieli wynika, że największe zainteresowanie polisą OC jest wśród osób, dla których jest ona obowiązkowa: lekarzy, zarządców nieruchomości, architektów i inżynierów budownictwa, radców prawnych itp.

Inni nieetatowi pracownicy rzadko ubezpieczają się od ewentualnych roszczeń pracodawcy za szkodę mu wyrządzoną. Ryzykują tym samym ewentualny spór sądowy o jej naprawienie.

Weksel ciągle postraszy

W Sejmie jest już projekt zakazujący stosowania weksli jako formy zabezpieczenia się przedsiębiorcy przed szkodami wyrządzonymi przez zatrudnionych. Jednak przewiduje on ochronę przed tym zabezpieczeniem tylko dla osób angażowanych na podstawie umowy o pracę. Oznacza to, że pracodawcy wobec samozatrudnionych czy zleceniobiorców nadal będą mogli stosować rozwiązania przewidziane w kodeksie cywilnym chroniące ich przed szkodą wyrządzoną przez osoby, które świadczą dla nich pracę.