– Rząd poparł propozycję „Solidarności”, która zaproponowała takie zmiany. Firmy nie będą już mogły płacić składek od umowy-zlecenia na najniższą kwotę tylko dlatego, że to był pierwszy kontrakt z danym pracownikiem – potwierdza prof. Jan Klimek, przewodniczący zespołu problemowego ds. ubezpieczeń społecznych komisji trójstronnej.

Decyzja taka zapadła na ostatnim posiedzeniu tego zespołu.

– Udało się przekonać rząd do zniesienie hierarchizacji obowiązku ubezpieczeń w przypadku zbiegu kilku tytułów. Osoby wykonujące prace na podstawie kilku umów będą musiały je sumować. W pierwszym okresie granicą opłacania daniny na rzecz ZUS będzie płaca minimalna – wylicza Andrzej Strębski, ekspert OPZZ ds. emerytalno-rentowych.

Dodatkowo strona rządowa zgodziła się na to, aby członkowie rad nadzorczych niemający innego tytułu ubezpieczenia obowiązkowo trafiali do ZUS. Podstawą, od której będą za nich opłacane składki, będzie wynagrodzenia otrzymywane ze członkostwo w radzie. Ze zwiększeniem kosztów pracy muszą się także liczyć pracodawcy zatrudniający studentów. Rząd zaakceptował bowiem propozycje związkowców, aby od wszystkich umów-zleceń wykonywanych przez uczniów i studentów obowiązkowo były odprowadzane składki wypadkowe i chorobowe.

– Natomiast o możliwości opłacania składek od umów o dzieło będziemy rozmawiać w terminie późniejszym – dodaje Andrzej Strębski.

Propozycje zmian zasad odprowadzania składek najmniej się podobają Pracodawcom RP. Ich zdaniem doprowadzi to do ograniczenia aktywności osób, które dopiero wkraczają na rynek pracy. Podkreślają, że już teraz koszt pracy dla pracodawcy wynosi 170 proc. wynagrodzenia netto. I na to skarży się 80 proc. właścicieli firm z sektora małych i średnich przedsiębiorstw.

– Kolejne spotkanie o oskładkowaniu umów o dzieło zaplanowane zostało na najbliższą środę. I jeśli uda się ustalić szczegółowe rozwiązania, to jeszcze w połowie kwietnia rząd powinien przygotować projekt zmian – dodaje prof. Jan Klimek.