Zdaniem ekspertów biorących udział w debacie zamrożenie płac dla urzędników w kolejnych latach może narazić Skarb Państwa na straty, bo pracownicy nie będą skutecznie wykonywać swoich obowiązków. Wprowadzenie menedżerów do urzędów może być świeżym powiewem zmian, ale też ograniczy możliwość awansu dla długoletnich urzędników.

I. Ocena ustawy

Sławomir Brodziński, szef służby cywilnej:

Przyjęcie sprawozdania szefa służby cywilnej przez premiera świadczy o tym, że obecnie rozwiązania prawne w zakresie służby cywilnej dobrze funkcjonują. Potwierdziła to również kontrola NIK w 2011 r. Planujemy jednak ustawę w pewnym zakresie znowelizować. Na przykład uelastycznić zatrudnienie, umożliwiając pracę w okresie do trzech lat na podstawie umowy. Proponujemy m.in. ograniczenie do jednego miesiąca czasu na wybór przez organ osoby na stanowisko dyrektora generalnego urzędu. Chcemy też, aby nadgodziny były rekompensowane nie jak obecnie jeden do jednego, ale w zwiększonym o 25 proc. wymiarze.

Prof. Jacek Jagielski, Uniwersytet Warszawski, autor komentarza do ustawy o służbie cywilnej:

Średnio co 3,5 roku politycy mają nowe pomysły na korpus służby cywilnej, która to stanowi zasadniczą formułę zapewnienia kadr w administracji rządowej. Można odnieść wrażenie, że nie mają do tego sposobu rozwiązania kwestii kadr w administracji pełnego przekonania. Stąd – jak dotychczas – każda ekipa rządząca chce mieć swoją prawdziwą służbę cywilną. Tymczasem to kadra urzędnicza służąca państwu, a nie takiej czy innej opcji politycznej

Prof. Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego:

Takim papierkiem lakmusowym rozwiązań prawnych dotyczących służby cywilnej jest liczba orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Najwięcej kwestionujących przepisy o służbie cywilnej było w latach 2001 – 2007. Trzeba więc uznać, że ostatnio nastąpiła pewna stabilizacja. Ale czy to oznacza, że został zbudowany prawdziwy korpusu służby cywilnej? Stanowczo trzeba stwierdzić, że nie.

Artur Ciesielski, wiceprzewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarność”:

Najwyższa Izba Kontroli przyznała, że obecna ustawa dobrze służy budowaniu profesjonalnego korpusu. Ci sami jednak kontrolerzy stwierdzają, że na 1,4 tys. osób, które zdały egzamin na urzędników, tylko 300 z nich zostało w sposób przejrzysty awansowanych. Obecna ustawa nie spełnia odpowiedniej funkcji. Blisko połowa pracowników służby cywilnej nie widzi możliwości awansu, uważa, że jest niesprawiedliwy i nieprzejrzysty.

II. Przepisy a nepotyzm

Sławomir Brodziński:

Nie docierają do mnie sygnały dotyczące nepotyzmu, jeśli chodzi o korpus służby cywilnej. Obecne przepisy, jak na przykład art. 79 ustawy o służbie cywilnej, temu zapobiegają. Niezależnie od tego w Departamencie Służby Cywilnej KPRM funkcjonuje zespół do spraw trudnych, gdzie rozpatrujemy skargi na różne nieprawidłowości. Nepotyzm może być znacznie bardziej dostrzegalny w grupie tzw. niemnożnikowców, czyli pracowników spoza korpusu służby cywilnej. Warto znaczyć, że obok 122 tys. członków korpusu zatrudnionych w administracji rządowej jest blisko 108 tys. osób z tej drugiej grupy. Pracownicy ci nie są objęci przepisami zapobiegającymi m.in. nepotyzmowi.

Prof. Jerzy Stępień:

Barierą dla nepotyzmu na pewno są konkursy. Dlatego w służbie cywilnej trudniej znaleźć jego przypadki. Być może trudniej je wychwycić.

Prof. Jacek Jagielski:

Obecna ustawa o służbie cywilnej zawiera dostateczne regulacje, aby nepotyzm się nie szerzył w korpusie. Bardziej niepokojący jest tzw. nepotyzm partyjny, czyli zatrudnianie znajomych z poparciem rządzących polityków. Bo jeśli w służbie cywilnej w różnych urzędach znajdzie się cała rodzina, która ma tradycje urzędnicze sprzed kilkudziesięciu lat, to bym w tym nie upatrywał zagrożenia.

Prof. Jolanta Itrich-Drabarek, Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego:

Przejawami patologii w służbie cywilnej są: letaprywacja, biała korupcja, konflikt interesów, biurokratyzm. Są mniej eksponowane niż nepotyzm, który co oczywiste jest patologią, aczkolwiek trudną do wychwycenia, bo nie ma wystarczających narzędzi kontroli, a pracownicy uciekają się w nieformalne związki, których w żaden sposób nie można potwierdzić. W urzędach często jest przyzwolenie na nieetyczne zachowanie się przełożonych.

Artur Ciesielski:

Trudno się temu zjawisku dziwić, skoro dużo się mówi o etyce, ale pracownicy nie mają żadnych szkoleń w tym zakresie. Nie prowadzi się z nimi na ten temat rozmów. Tym bardziej że ich przełożeni również nie zachowuję się etycznie, zatrudniając osoby bez kwalifikacji, ale za to z namaszczenia partyjnego.