Dane nie pozostawiają wątpliwości – jeżeli mamy do wyboru pracę na podobnym stanowisku w prywatnej firmie z korzeniami w Niemczech, USA czy we Francji bądź w firmie z polskim kapitałem, to – z czysto finansowego punktu widzenia – lepiej pracować „dla obcych”. Powód jest prosty – wyższa płaca. Średnio prawie 4,3 tys. zł, podczas gdy rodzime przedsiębiorstwa oferują jedynie 2,5 tys. zł – wynika z badań GUS.
Różnice w wynagrodzeniach potwierdza raport firmy Advisory Group TEST Human Resources. Wynika z niego, że dyrektor generalny w przedsiębiorstwie polskim mógł zarobić w ubiegłym roku ponad 21,8 tys. zł, podczas gdy w firmie zagranicznej 34,3 tys. zł. Główny księgowy mógł liczyć na – odpowiednio – 9,8 tys. zł bądź 11,9 tys. zł. Różnice – choć mniejsze – widoczne są też na niższych stanowiskach. Np. pensja technika laboranta w polskiej firmie to prawie 3,5 tys. zł, gdy w zagranicznej przekracza 3,8 tys. zł. Z kolei 200 – 300 zł to różnica w zarobkach asystentów ds. personalnych.
To, że płace w przedsiębiorstwach zagranicznych są wyższe, potwierdzają nawet związki zawodowe. – Średnie wynagrodzenie w Fiat Auto Poland, licząc z zarobkami zarządu, wyniosło w ubiegłym roku ok. 3,9 tys. zł, a w grudniu przekroczyło 4 tys. zł – mówi Wanda Stróżyk, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” w Fiat Auto Poland. Zastrzega, że około 1,5 tys. spośród wszystkich 4 tys. pracowników produkcyjnych zarabia miesięcznie 2,9 tys. zł.