Prymat ochrony danych osobowych nad przepisami regulującymi zatrudnienie, w tym bhp, coraz bardziej rzuca się w oczy. Epidemia pokazała, że może to prowadzić do absurdalnych i groźnych skutków.
Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Urząd Ochrony Danych Osobowych opublikował aż dziewięć komunikatów/wyjaśnień z zakresu prawa pracy. Zajmował się m.in. rekrutacją, przechowywaniem dokumentacji pracowniczej, systemami motywacyjnymi, monitoringiem. Niektóre stanowią pożyteczną wskazówkę dla firm, zwłaszcza w zakresie dopuszczalnego przetwarzania danych osobowych pracowników. Ale zdarzało się też, że UODO w kategoryczny sposób interpretował prawa i obowiązki pracodawców, np. ograniczając możliwość sprawdzania trzeźwości pracowników lub badania temperatury w miejscu wykonywania obowiązków (w związku ze stanem epidemii).
– Urząd staje się wyrocznią prawa pracy. Przy czym przyznaje prymat ochronie prywatności nad bezpieczeństwem, życiem i zdrowiem pracowników oraz osób postronnych, np. klientów i kontrahentów przedsiębiorstwa. Trudno uzasadnić, dlaczego ochrona danych ma być nadrzędna wobec bhp – wskazuje prof. Monika Gładoch z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, radca prawny i partner w kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy.