W ubiegłym roku inspektorzy pracy częściej nakładali kary finansowe, choć zmniejszyła się liczba kontroli i wykrytych naruszeń. Ubyło jednak także wniosków do sądu o surowszą sankcję.
Państwowa Inspekcja Pracy chętniej stosuje mandaty niż pouczenia lub ostrzeżenia. Firmy, które popełniają wykroczenia przeciwko prawom pracowniczym, zdecydowanie częściej mogą spodziewać się grzywien nakładanych przez inspektorów niż przez sądy. Tak wynika ze sprawozdania z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 2019 r. Kontrolerzy wydali 16,2 tys. mandatów, czyli o 1,4 tys. więcej niż w 2018 r. (wzrost o 9,5 proc.). Ukarani łącznie musieli zapłacić 19,3 mln zł (wzrost o 1,4 mln zł; 7,8 proc.). Stało się tak pomimo tego, że w 2019 r. zmniejszyła się liczba kontroli przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Pracy (o 6,9 tys.; 8,6 proc.) i wykryto mniej wykroczeń – o 3,5 tys. przypadków (spadek o 5,8 proc.).
Dobrą informacją dla przedsiębiorców jest spadek liczby wniosków o ukaranie kierowanych przez inspektorów do sądu (z 2,6 tys. do 1,2 tys.). Ten ostatni ma prawo nałożyć na pracodawcę wyższą grzywnę.