Eksperci oceniają nowości w legislacji

1. E-zwolnienia lekarskie

Od 1 grudnia tradycyjne papierowe zwolnienia lekarskie zostały zastąpione przez elektroniczne. Lekarze wystawiają je za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ZUS (PUE ZUS). Zwolnienia drogą elektroniczną trafiają do płatnika składek i ZUS. Dostęp do nich mają też chorzy pracownicy pod warunkiem, że zarejestrowali swój profil na PUE ZUS.

Podstawa prawna: ustawa z 15 maja 2015 r. o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1066 ze zm.).

Łukasz Chruściel, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski Paruch

Uważam zmianę za korzystną. Wypada jedynie ubolewać, że termin jej wprowadzenia był tak wiele razy przekładany. Informatyzacja dokumentów i ich przepływu to droga, od której nie ma odwrotu. Abstrahując od kwestii ochrony środowiska na skutek rezygnacji z użycia papieru, zmiana ma wiele pozytywnych aspektów prawnopracowniczych. Przede wszystkim niezwykle przyspiesza proces uzyskania przez pracodawcę wiedzy o nieobecności pracownika z powodu choroby. Pracodawca, którzy otrzyma e-zwolnienie, będzie mógł szybciej zareagować w celu zorganizowania zastępstwa za pracownika. Będzie również spokojniejszy, wiedząc co się z nim dzieje. Wiedzę o nieobecności uzyska bowiem w sposób pośredni poprzez zapoznanie się z elektronicznym zwolnieniem lekarskim. E-zwolnienia nie zwalniają jednak pracownika z obowiązku poinformowania pracodawcy o nieobecności.

Zmiana wpłynie też pozytywnie na możliwości przeprowadzenia kontroli zwolnienia. Jest ona również korzystna dla pracowników, gdyż zdejmuje z nich obowiązek dostarczania zwolnienia do pracodawcy – w konsekwencji zmiana znosi zasadę, że w przypadku braku przedłożenia zaświadczenia lekarskiego w terminie siedmiu dni zasiłek obniżany jest o 25 proc. od ósmego dnia niezdolności.

Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE)

Dzięki e-zwolnieniom pracodawcy z pewnością mogą liczyć na ograniczenie kosztów administracyjnych. Szybciej uzyskana informacja o nieobecności pracownika pozwoli też zminimalizować zakłócenia w codziennym funkcjonowaniu firmy. Im większe przedsiębiorstwo, tym zanotuje szybciej i więcej korzyści. Zakładamy, że system będzie coraz bardziej przyjazny i wydajny. Ważną kwestią jest, że wprowadzenie elektronicznych zwolnień lekarskich pozwoli przedsiębiorcom na mniej korekt dokumentacji rozliczeniowej z ZUS. To bardzo ważny element, który nie tylko ograniczy biurokrację i koszty, ale także pozwoli na lepsze zarządzanie finansami. Istotne znaczenie ma to w przypadku firm zatrudniających osoby niepełnosprawne, gdzie występuje bezpośredni wpływ korekt dokumentacji ZUS na poziom uzyskiwanych dofinansowań.

2. Zakaz handlu w niedziele

Od 1 marca do końca tego roku handel co do zasady jest dozwolony tylko w pierwszą i ostatnią niedzielę miesiąca. W pozostałe, tak jak we wszystkie święta, sklepy będą zamknięte. Od 2019 r. zakaz będzie obowiązywał w trzy niedziele w miesiącu, a od 2020 r. we wszystkie, z jedynie kilkoma wyjątkami (nie obejmie siedmiu niedziel w roku).

Podstawa prawna: ustawa z 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (Dz.U. poz. 305).

dr Mateusz Warchał z Instytutu Nauk Humanistycznych i Społecznych im. Jana Karskiego PWSZ im. rtm. W. Pileckiego w Oświęcimiu:

Ustawa stanowi odpowiedź na wieloletnie zapotrzebowanie na wolną od pracy niedzielę dla największej grupy pracowników, czyli osób zatrudnionych w handlu. Jej przeciwnicy wskazują, że zapisy ustawy nie są szczelne. Często jednak zapominają, że prace nad nią wymagały opracowania nowego słownika pojęciowego, który nie występował wcześniej w innych źródłach prawa. Najważniejsze, że ustawa została dobrze przyjęta przez społeczeństwo i mimo krytyki sieci handlowych większość hipermarketów respektuje jej postanowienia. Sprawa wygląda gorzej, jeżeli chodzi o dyskonty, które w większości wydłużyły godziny otwarcia placówek w dni poprzedzające dni wolne, co spowodowało i nadal powoduje wiele trudności związanych z powrotami pracowników do domu w godzinach późno wieczornych i nocnych.

Najważniejsze, że według badań własnych podjętych przez NSZZ „Solidarność” i NEXTMEN HR Consulting ponad 90 proc. kasjerów w grupie ponad 600 badanych respondentów jest zadowolonych z wprowadzenia tego ograniczenia. Ustawa jest potrzebna, jej idea jest słuszna, natomiast jak każdy akt prawny, szczególnie taki, który znacząco wpływa na rynek pracy, jego zapisy muszą być monitorowane, ewaluowane i jeżeli będzie taka konieczność – nowelizowane. Co istotne, nie sprawdziły się przewidywania oponentów wolnych niedziel. Ani nie spadły obroty sklepów, handel rozłożył się proporcjonalnie na inne dni tygodnia, nie wzrosło bezrobocie, co więcej rośnie liczba ofert pracy w handlu. Pojawiały się i nadal pojawiają głosy, że aby zapewnić pracownikom wolną niedzielę wystarczyłoby dokonać zmian w kodeksie pracy. Niestety, ale takie rozwiązanie dotyczyłoby wyłącznie osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i nie chroniło całej grupy zleceniobiorców. Ponadto należy pamiętać, że pracownicy zatrudnieni w handlu często ze względu na system czasu pracy nie otrzymują dodatków za pracę w niedzielę, a rekompensata pracy w tym dniu innym wolnym dniem w tygodniu nie jest dla nich satysfakcjonująca, co pokazały liczne badania.

Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu

Ustawę tę trzeba ocenić negatywnie. Od strony legislacyjnej jest ona niestety bardzo niskiej jakości, zawiera nic niewyjaśniające definicje, błędy i prezentuje niezwykle kazuistyczne podejście. To czyni ją zawiłą i trudną do interpretacji, co zresztą potwierdziła praktyka. Jeśli zaś chodzi o wpływ na branżę handlu, wydaje się, że głównymi wygranymi są wielkie sieci dyskontowe, które dzięki agresywnym kampaniom reklamowym przekierowują do siebie konsumentów w piątki i soboty – kosztem mniejszych sklepów.

Tygodnik GP z 28 grudnia 2018 r.

Tygodnik GP z 28 grudnia 2018 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Jakub Bińkowski, sekretarz departamentu prawa i legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Z danych i badań wprost wynika, że nie został osiągnięty żaden z celów regulacji. Ogromna część pracowników sektora handlu nie jest objęta ograniczeniem, więc i tak pracuje w niedziele. Ci, którzy w niektóre niedziele nie pracują, skarżą się na nadzwyczaj natężony ruch w soboty. Małe sklepy z kolei, które miały na tej regulacji zyskać, upadają ze wzmożoną dynamiką. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby zagwarantowanie wszystkim pracownikom, niezależnie od branży, dwóch wolnych niedziel w miesiącu.

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

Ta ustawa jest zdecydowanie jednym z największych bubli legislacyjnych w ostatnim czasie. Regulacja, której celem była ochrona pracowników handlu, powoduje dyskryminację tychże pracowników i nierówne traktowanie. Ze względu na 32 wyjątki od zakazu handlu blisko połowie osób zatrudnionych w branży ustawa wcale nie gwarantuje wolnych niedziel. Co więcej, małe sklepy, które miały być beneficjentami wprowadzanych regulacji, coraz częściej są zamykane, bo nie sprzyja im obecny klimat biznesowy. Według niektórych szacunków w 2018 r. zamknięto 15 tys. rodzinnych, małych placówek, a więc rekordowo dużo. Dodatkowo spada dynamika sprzedaży i liczba klientów centrów handlowych – nie ma takiej możliwości, aby w dłuższej perspektywie nie przełożyło się to na gospodarkę naszego kraju. Ostatnie sondaże pokazują, że aż 71 proc. Polaków uważa zakaz handlu za ograniczenie ich swobód konsumenckich. Nikt zatem nie jest zadowolony z obecnego rozwiązania.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETA PRAWNA" >>>>