Zatrudniony na cały etat będzie mógł się zobowiązać do niepodejmowania żadnej dodatkowej pracy poza macierzystą firmą. A nawet do informowania o konkurencyjnej działalności swoich bliskich.

Takie propozycje zawiera projekt nowego kodeksu pracy przygotowany przez komisję kodyfikacyjną. Jeśli firma wypłaciłaby pracownikowi dodatkowe wynagrodzenie, mogłaby żądać wyłączności – podwładny nie mógłby po godzinach wykonywać żadnej innej pracy czy działalności gospodarczej. Oczywiście jeśli sam się do tego zobowiąże, podpisując umowę z zatrudniającym. Cel takiego rozwiązania jest zrozumiały – pracownicy często dorabiają sobie w czasie teoretycznie wolnym. To zaś odbija się na ich efektywności w macierzystej
firmie, a nawet rodzi ryzyko wypadku przy pracy. Przedsiębiorca płaciłby zatem dodatkowo, by mieć pewność, że podwładny jest zawsze przygotowany do wykonywania obowiązków. Szkopuł w tym, że kontrakty ograniczające inną działalność najczęściej przedstawia się do podpisu wraz z umową o pracę. Kandydatowi zależy wtedy na zdobyciu etatu i nie zastanawia się on nad konsekwencjami własnych zobowiązań.

– Obecnie sytuacja na rynku pracy jest dobra dla zatrudnionych, ale w razie jej pogorszenia taka umowa uniemożliwi legalne dorabianie do pensji. Skutkiem byłby zapewne wzrost zatrudnienia na czarno – uprzedza dr Maciej Chakowski z firmy doradczej C&C Chakowski & Ciszek.