Pracodawcy nie odrzucają z góry propozycji uszczelnienia przepisów dopuszczających niedzielną pracę.
Obecne regulacje są nadużywane. Pod pretekstem użyteczności społecznej lub zaspokojenia codziennych potrzeb ludności zleca się pracę w niedziele, choć nie jest to uzasadnione – wskazuje Piotr Duda, przewodniczący NSZZ „Solidarność”. W wywiadzie dla DGP zapowiedział przygotowanie propozycji zmian legislacyjnych, które związek przedstawi stronie rządowej i pracodawcom. Ci ostatni nie są przeciwni przeglądowi przepisów określających wyjątki od generalnego zakazu wykonywania pracy w niedziele.
– Nie dziwię się postulatom związków, bo przecież dbanie o uprawnienia pracownicze to cel ich funkcjonowania. Dyskusja w omawianej kwestii musi być jednak racjonalna. Powiem nieco przewrotnie – nie powinniśmy doprowadzić do sytuacji, że w niedziele będzie można jedynie albo uczestniczyć w nabożeństwach religijnych albo oglądać telewizję – tłumaczy prof. Monika Gładoch, radca prawny z kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy, ekspert Pracodawców RP.
Reklama
Podobnie uważa prof. Jacek Męcina, przewodniczący zespołu ds. prawa pracy Rady Dialogu Społecznego, ekspert Konfederacji Lewiatan.
– Dialog w kwestiach pracowniczych zawsze jest wskazany, ale trzeba pamiętać, że praca w niedzielę jest zagadnieniem wykraczającym poza sferę stosunków zatrudnienia. Jeśli chcemy na ten temat rozmawiać, to nie można pomijać np. opinii konsumentów, bo to ich potrzeby zaspokajają osoby, które obecnie wykonują obowiązki w ostatni dzień weekendu – wyjaśnia.

Reklama
Dodaje, że ewentualne zmiany mogą mieć też istotne znaczenie na konkurencyjność firm.
– W sytuacji szybkiego wzrostu płac ograniczenie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej może skończyć się kryzysem w wielu sektorach. Nie wiemy też, jak konsumenci zareagują np. na wprowadzany zakaz handlu w niedziele. Dlatego jakakolwiek debata na temat omawianych propozycji powinna być poprzedzona rzetelnymi analizami – wskazuje prof. Męcina.
Ostateczny skutek rozmów pracodawców i związków zawodowych może zależeć od samego kształtu propozycji NSZZ „Solidarność”. Mają one doprowadzić do tego, aby w niedzielę była wykonywana praca, która rzeczywiście jest niezbędna. Niewykluczone więc, że kolejne grupy zatrudnionych – po pracownikach handlu – mogłyby zyskać wolne w takie dni.
– Złym rozwiązaniem byłoby ograniczanie korzystania z kolejnych usług, w szczególności tych związanych z kulturą, np. możliwości pójścia do kina lub teatru. Można przeanalizować, czy obecnie konieczna jest niedzielna praca w oświacie i szkolnictwie wyższym – zauważa prof. Gładoch.
Wskazuje, że w związku z niżem demograficznym zmniejsza się liczba studentów, więc można rozważać model, w którym np. zajęcia na studiach zaocznych rozpoczynają się w godzinach popołudniowych w piątek, a niedziele są wolne (dla studentów i kadry akademickiej).
– Nie jestem jednak w stanie przesądzić, czy z praktycznego punktu widzenia takie rozwiązanie jest możliwe do wdrożenia – dodaje.
Chodzi także o to, aby nie ograniczać możliwości podnoszenia kwalifikacji przez zatrudnionych.
– Na pewno nie powinniśmy doprowadzić do sytuacji, gdy np. pracownicy wykonują obowiązki zawodowe od poniedziałku do piątku do godz. 17, a następnie do 21 uczestniczą w zajęciach na uczelniach, jeśli chcą poszerzać wiedzę i zdobywać nowe umiejętności – dodaje prof. Męcina.
Obecny katalog prac, które mogą być wykonywane w niedzielę, jest jednak dość szeroki. Obejmuje nie tylko zadania, które ewidentnie muszą być świadczone zawsze (np. prowadzenie akcji ratowniczych, usuwanie awarii, transport) lub są ważne ze względu na użyteczność społeczną lub zaspokajanie codziennych potrzeb ludności (wspomniana edukacja, gastronomia, instytucje kultury, hotele). Dopuszczalne jest też np. wykonywanie obowiązków w ostatni dzień weekendu, jeśli w firmie wprowadzono pracę zmianową. Partnerzy społeczni mogą więc przeanalizować, które z tych wyjątków są uzasadnione.
– Możemy dyskutować np. na temat pracy zmianowej. W praktyce to nie samo jej wprowadzenie, ale charakter obowiązków pracowniczych lub działalności firmy, uzasadnia świadczenie pracy w niedziele. Nie powinniśmy rezygnować z tego wyjątku, ale można go doprecyzować – podsumowuje prof. Gładoch.