Co trzecia osoba w wieku 60-64 lata jest aktywna zawodowo. To, co do niedawna było bolączką polskiego rynku pracy powoli się odwraca.

Na korzyść osób starszych działa demografia. Prognozy demograficzne dla Europy ze złych, stały się bardzo złe. Zdaniem Komisji Europejskiej do 2080 roku co ósmy mieszkaniec Starego Kontynentu będzie miał powyżej 80 lat. W tej chwili osoby 65+ stanowią 18,5 proc. mieszkańców UE, we wspomnianym 2080 r. będzie ich już 30 proc. Wśród państwa najbardziej dotkniętych tym problemem będzie Polska. Wraz z Niemcami, Słowacją i Portugalią będziemy najstarszym społeczeństwem w Europie, gdzie liczba osób po osiemdziesiątce wyniesie powyżej 14 proc. To w oczywisty sposób będzie wymuszało na pracodawcach konieczność zmiany podejścia do najstarszej grupy pracowników.

Do tego, w przypadku Polski, dochodzi bardzo niskie bezrobocie. Pracodawcy zaczynają szukać pracowników wszędzie, także wśród osób wieku 60+. - Sytuacja na rynku pracy jest skomplikowana, bo coraz częściej pracodawcy mają problem ze znalezieniem rąk do pracy, dlatego coraz uważniej patrzą, czy zwalniając starszego pracownika znajdą na jego miejsce kogoś młodszego – uważa Bolesław Meluch, członek Rady Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej.

Jak zauważa Łukasz Kozłowski, ekspert PracodawcyRP zjawisko wzrostu aktywności zawodowej osób z najstarszych grup wiekowych obserwujemy – niezależnie od koniunktury gospodarczej – już od dawna. – Ma to związek nie tylko z podwyższaniem wieku emerytalnego, ale również likwidacją od 2008 roku możliwości wcześniejszego korzystania ze świadczeń. Ten trend może się wkrótce odwrócić i możliwe, że wrócimy do poziomu aktywności zawodowej osób w wieku 60-64 lata do roku 2013 – mówi.

Reklama

W 2008 roku zaczęto odwracać to, co było charakterystyczne dla polskiej gospodarki okresu transformacji i co stało się na długie lata podstawą naszego myślenia o najstarszych pracownikach. Z jednej strony w latach 90. wysokie bezrobocie spowodowało, ze uprzywilejowaną grupą wiekową na rynku pracy stali się młodsi. Dla starszych pracowników kolejne rządy przygotowywały kolejne zasiłki i świadczenia przedemerytalne. Doprowadziło to – jak zauważa Łukasz Kozłowski – do tego, że pracodawcy preferowali udział młodych, którzy szybciej i łatwiej adaptowali się do zmian. Trzonem kadrowym firm w tamtym czasie były osoby w wieku 20-30 lat. I w takim myśleniu o idealnym pracowniku tkwimy do dziś – mówi.

Z punktu widzenia samych pracowników ważne są co najmniej dwa czynniki. Z jednej strony, jak mówi Bolesław Meluch, coraz częściej osoby w wieku przedemerytalnym zdają sobie sprawę z wysokości swojego potencjalnego świadczenia i tego, że wydłużenie aktywności zawodowej wpływa na jego zwiększenie. – Trzeba również pamiętać, że przez ostatnie dwa lata osoby z tych roczników, psychicznie przygotowywały się na konieczność znacznego – zwłaszcza w przypadku mężczyzn – wydłużenia aktywności zawodowej. Nie widzą się już więc w roli emerytów, ale chcą pozostać aktywni zawodowo – tłumaczy Bolesław Meluch.

- Poza tym zmieniają się również wzorce społeczne. Obecni sześciedzięciolatkowie są zupełnie inni od tych sprzed dziesięciu lat. Zmienia się model starości, inne są doświadczenia życiowe osób, które dziś są w najstarszej grupie pracowników. Tym samym inne jest również nastawienie do aktywności zawodowej – dodaje Kozłowski.

Aby spełnić warunki Strategii Lizbońskiej zatrudnialność osób z grupy wiekowej 55-64 musi wynieść w 2020 roku do 50 proc.