Następnego wieczoru na sofie nie siedziała już wprawdzie handlarka, ale jej miejsce zajął brudny, kompletnie przemoczony pies. Nikogo z obsługi to nie dziwiło, a kuracjusze dowiedzieli się, że personel może reagować, jeśli komuś się coś dzieje i potrzebuje pomocy, a nie w sprawie psa.

Kolejnego dnia ten sam bezdomny pies biegał już między pacjentami w jadalni. – Poszedłem więc do kelnerek, zajrzałem do kuchni, gdzie kucharka paliła papierosa! – pisze pan Władysław.

W odpowiedzi na kolejną interwencję u kierownika ten stwierdził, że nic się przecież nie stało i że nasz czytelnik jest utrapieniem dla personelu. – Gdzie mam się poskarżyć na obsługę sanatorium? – pyta rozżalony pan Władysław.

Nie ma najmniejszych zastrzeżeń do strony medycznej, jednak niedbałość pracowników, brak szacunku dla pacjentów, nieliczenie się z ich potrzebami psuły efekty zdrowotne pobytu.

Jeśli kierownictwo sanatorium nie reaguje na skargi pacjentów, mogą oni złożyć zażalenie do kilku różnych instytucji. Każda z nich może zainicjować kontrolę w placówce, prowadzi ją jednak organ założycielski, czyli wojewoda, minister itp.

Jeśli w wyniku kontroli potwierdzą się nieprawidłowości – nakaże ich usunięcie i wyznaczy termin. W tym przypadku będzie to zerwanie umowy z handlarką, zakaz wpuszczania psów i palenia w kuchni, zdyscyplinowanie pracowników, być może nawet ich zwolnienie.

Jeśli uchybienia są bardzo poważne, daleko idącą konsekwencją może być rozwiązanie kontraktu z dyrektorem, zamknięcie sanatorium, rozwiązanie lub nieprzedłużenie kontraktu z NFZ.