Z internetu znikną oświadczenia sędziów i prokuratorów o przynależności do wszelkiego rodzaju zrzeszeń, w tym stowarzyszeń. Stanie się to w ciągu trzech dni od wejścia w życie przepisów, nad którymi pracuje rząd.
Usunięcie podstawy prawnej do przetwarzania danych zawartych w oświadczeniach składanych przez sędziów i prokuratorów zakłada przedstawiony przez Ministerstwo Sprawiedliwości projekt nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych. Obecnie znajduje się on na początkowym etapie prac legislacyjnych. Tymczasem już 29 kwietnia br. nad problemem publikowania informacji o przynależności sędziów do stowarzyszeń pochyli się Naczelny Sąd Administracyjny.
Bat na krytycznych sędziów
Przepisy nakładające na sędziów i prokuratorów obowiązek składania pisemnych oświadczeń o przynależności do wszelkiego rodzaju zrzeszeń, w tym stowarzyszeń, zostały wprowadzone tzw. ustawą kagańcową (Dz.U. z 2020 r. poz. 190). Zdaniem przeciwników tych regulacji miały ułatwić poprzedniej ekipie rządzącej ustalanie, czy sędzia lub prokurator przypadkiem nie należy do któregoś ze stowarzyszeń krytykujących zmiany w wymiarze sprawiedliwości, takich jak Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” czy Stowarzyszenie Prokuratorów Lex Super Omnia. Za sprawą tych regulacji o osobach noszących togi z fioletowymi i czerwonymi żabotami można jednak dowiedzieć się dużo więcej.
– Sędziowie i prokuratorzy mogą przecież należeć do różnego rodzaju zrzeszeń. To nie muszą być tylko stowarzyszenia sędziowskie czy prokuratorskie. Zobowiązany może przecież być członkiem np. stowarzyszenia rodziców dzieci chorych na białaczkę. Ta regulacja niesie więc ze sobą ryzyko ujawnienia danych wrażliwych, jak orientacja seksualna, pochodzenie etniczne czy nawet stan zdrowia – uważa Krzysztof Izdebski, ekspert forum Idei Fundacji im. Stefana Batorego. I dodaje, że choć sędzia i prokurator są osobami publicznymi, to jednak są pewne granice upubliczniania informacji z ich życia.
Prawo do prywatności
Obecne kierownictwo resortu sprawiedliwości tłumaczy potrzebę usunięcia omawianych przepisów m.in. wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 5 czerwca 2023 r. (sprawa C-204/21). Jeden z jego fragmentów uzasadnienia odnosi się wprost do art. 88a prawa o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334; dalej: u.s.p.), uznając, że narusza on prawa sędziów do ochrony prywatności i poszanowania życia prywatnego. Wspomniany przepis nakazuje sędziom składanie omawianych oświadczeń, a na prezesów sądów nakłada obowiązek ich upublicznienia w Biuletynie Informacji Publicznej.
Przygotowany przez MS projekt przewiduje, że trzy dni po wejściu w życie nowych regulacji tego typu dokumenty znikną z BIP, a osoby zainteresowane będą miały trzy miesiące na odebranie – za pokwitowaniem – oryginału złożonego przez siebie oświadczenia. Jeśli tego nie zrobią, dokumenty zostaną zniszczone.
- O ile znany jestem z walki o jak największą transparentność życia publicznego, o tyle uważam, że dobrze się stanie, że sędziowie i prokuratorzy nie będą już musieli składać tego typu oświadczeń – komentuje Krzysztof Izdebski. Nie przekonują go argumenty zwolenników utrzymania tego rozwiązania, którzy twierdzą, że wpływa ono pozytywnie na prawo obywatela do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd. Przykładowo - obywatel, którego spór z bankiem o kredyt frankowy ma ocenić sąd, ma prawo wiedzieć, czy sędzia sam nie ma takiego zobowiązania. Albo czy w sprawie o podłożu politycznym nie będzie orzekać sędzia zrzeszony w stowarzyszeniu, które może wzbudzać wątpliwości co do jego apolityczności.
- Prawda jednak jest taka, że sędzia może prezentować silne poglądy polityczne, nie należąc do żadnego ze stowarzyszeń. A o tym, czy ma zaciągnięty kredyt, możemy łatwo dowiedzieć się, sięgając po składane przez sędziów oświadczenia majątkowe, których publikacji jestem gorącym zwolennikiem. Innymi słowy, przez kilkadziesiąt lat, zanim pojawiły się przepisy o składaniu oświadczeń o przynależności do zrzeszeń, dawaliśmy sobie radę z rozwiązywaniem potencjalnych konfliktów interesów. Myślę więc, że poradzimy sobie z tym, gdy obowiązek ten zostanie zniesiony – kwituje Izdebski.
Omawiane przepisy budzą wątpliwości nie tylko dlatego, że mogą naruszać prawo do prywatności.
- Z oświadczeń, o których mowa w art. 88a u.s.p., można wyczytać, do jakiej wspólnoty mieszkaniowej sędzia należy, a to w wielu przypadkach pozwala ustalić przybliżone miejsce zamieszkania sędziego. Z kolei z oświadczenia majątkowego możemy dowiedzieć się, jakim samochodem sędzia jeździ. Połączenie tych informacji może bardzo ułatwić sprawę tym, którzy chcą zrobić krzywdę sędziemu lub jego rodzinie – mówi Bartłomiej Przymusiński, sędziaSądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, rzecznik prasowy SSP „Iustitia”. Dlatego też jest on zdania, że obecnie państwo nie zapewnia sędziom odpowiedniego poziomu ochrony.
Ochrona danych osobowych
Wątpliwości co do omawianych przepisów ma również rzecznik praw obywatelskich. Interweniował on u prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wskazując, że są one niezgodne z przepisami o ochronie danych osobowych. Ten uznał jednak, że skoro obowiązek składania oświadczeń został wprowadzony ustawą, a więc istnieje podstawa prawna do przetwarzania zawartych w nich informacji, to nie doszło do naruszenia RODO. RPO zaskarżył tę decyzję, jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał rację organowi zajmującemu się ochroną danych osobowych (wyrok z 15 lutego 2021 r., sygn. akt II SA/Wa 1264/20). Sprawa trafiła, na skutek skargi kasacyjnej złożonej przez RPO, do NSA, który ma się nad tym problemem pochylić na rozprawie 29 kwietnia br.
W międzyczasie doszło jednak do zmiany na stanowisku prezesa UODO. Wskazanego przez Sejm poprzedniej kadencji Jana Nowaka zastąpił Mirosław Wróblewski. A ten, jak poinformował w odpowiedzi na pytania DGP Karol Witkowski, rzecznik prasowy UODO, przedstawił nowe stanowisko w postępowaniu przed NSA. Wnosi w nim o uwzględnienie skargi RPO, wskazując, że prawo unijne przepisom krajowym stanowiącym podstawę do przetwarzania danych osobowych stawia nie tylko formalne wymogi ich uchwalenia i obowiązywania. „Taki przepis krajowy musi spełniać kryteria jakościowe, to jest służyć realizacji celu leżącego w interesie publicznym oraz być proporcjonalny do wyznaczonego, prawnie uzasadnionego celu” – pisze Wróblewski. Dlatego też jego zdaniem oparcie się przez WSA „na przepisie krajowym, nie określającym celu przetwarzania danych pozyskiwanych w drodze ww. oświadczeń o członkostwie, m.in. w zrzeszeniach, czy stowarzyszeniach, w tym ich publicznego udostępnienia w BIP, jak i okresu przechowywania udostępnionych danych, było niewystarczające”.
Etap legislacyjny
Projekt w trakcie uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania