Mimo usilnych działań od lat prowadzonych przez samorząd w celu poprawy wizerunku komorników sądowych i naświetlania roli, jaką pełnią w systemie wymiaru sprawiedliwości, ci wciąż spotykają się z hejtem, który czasem przeradza się w przemoc.

Podczas zorganizowanej w ubiegły piątek konferencji „Komornik Sądowy – postrzeganie społeczne a rzeczywistość prawna” o problemach związanych z negatywnym odbiorem tego zawodu prawniczego dyskutowali nie tylko jego przedstawiciele, lecz także osoby reprezentujące inne zawody prawnicze.

Wydarzenie odbyło się w przededniu pierwszej rocznicy brutalnego zamordowania przez dłużnika Ewy Kochańskiej, która była komornikiem sądowym z Łukowa.

– To tragiczne wydarzenie wstrząsnęło naszym środowiskiem, a w społeczeństwie odbiło się szerokim echem, uzmysławiając nam wszystkim, że konieczne jest podjęcie działań, które zatrzymają przejawy wrogości i nienawiści wobec osób sprawujących funkcje publiczne, w tym wobec komorników – mówi Sławomir Szynalik, prezes Krajowej Rady Komorniczej. Jak podkreślał Przemysław Małecki, rzecznik KRK, choć osoby wykonujące ten zawód otrzymały wówczas dużo wsparcia, to nie brakowało też braku zrozumienia, i to nie tylko ze strony społeczeństwa, lecz także sądów. Okazało się, że kiedy w proteście przeciwko przemocy skierowanej wobec komorników ci przez tydzień nie przeprowadzali czynności z udziałem stron i nie przyjmowali nikogo w swoich kancelariach, to część sądów zagroziła im kontrolami i wyciąganiem konsekwencji.

Jak wskazywała Ewa Zuzanna Chmielnicka z KRK, na postrzeganie komorników wpływ mają media, które np. opisując eksmisje, przedstawiają sprawę z punktu widzenia dłużnika, zapominając o interesach wierzyciela.

– Tymczasem eksmisje są wykonywane nie tylko z powodu niepłacenia czynszu, lecz także np. z powodu stosowania przemocy w rodzinie – podkreśla Chmielnicka. ©℗