Wszystko zaczęło się, gdy urząd miasta R. otrzymał zgłoszenie o złapaniu bezdomnego psa. Zwierzę przekazano do miejscowego schroniska, gdzie zostało przebadane, podano mu także niezbędne leki. Okazało się, że czworonóg jest zaczipowany i na podstawie odczytu danych ustalono, że jego ostatnią właścicielką jest Barbara B. Miasto wysłało więc wezwanie do odbioru psa ze schroniska.
Pani B. tydzień później zjawiła się w urzędzie i potwierdziła, że jest właścicielką zwierzęcia. Nie odebrała jednak go ze schroniska i w efekcie wydano decyzję w przedmiocie odebrania psa właścicielce w okresie, w którym zwierzak błąkał się po okolicy. Niezależnie od tego miasto wezwało właścicielkę do zapłaty za transport, przechowanie i niezbędne leczenie.