Magdalena Wątroba, radca prawny, counsel w warszawskim biurze Dentons / Materiały prasowe
Opłata od zawezwania do próby ugodowej wzrosła z 300 zł do nawet 40 tys. zł. Jak wpłynęło to na skłonność stron do prób polubownego zakończenia sporu?
Podwyżki opłat sądowych, które weszły w życie w sierpniu 2019 r., miały charakter skokowy. Wróżono wówczas znaczący spadek liczby nie tylko zawezwań, lecz także postępowań wszczynanych wnioskami o zabezpieczenie i pozwów dotyczących roszczenia pieniężnego. Taki był zresztą cel ministerialnego projektu: odciążenie sądów i przyspieszenie postępowania. Przewidywania części środowiska, które ja także podzielałam, okazały się jednak nieco na wyrost, bo zawezwania do próby ugodowej wciąż płyną do sądów szerokim strumieniem, choć z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że ich liczba znacząco spadła - z dość stabilnego poziomu mieszczącego się w granicach 36-40 tys. rocznie w latach 2016-2019 do 25 tys. w 2020 r. Zanim jednak będzie można ocenić ten trend, w tym zweryfikować, jaki wpływ na spadek zawezwań miała pandemia, trzeba poczekać na dane z kolejnych lat. Uważam jednak, że w obliczu planowanych zmian zakładających pozbawienie zawezwania funkcji przerwania biegu przedawnienia statystyki będą dalej spadać.
Reklama
Jednym z celów podniesienia opłaty było zniechęcenie do stosowania tego rozwiązania tylko dla przerwania biegu przedawnienia. Niebawem jednak wejdą w życie przepisy o przedawnieniu i zawezwanie do próby ugodowej nie będzie już przerywało jego biegu, ale tylko powodowało jego zawieszenie na czas postępowania pojednawczego. Problem nadużywania tej instytucji niezgodnie z celem postępowania pojednawczego powinien więc zniknąć. A skoro tak, to czy nie należałoby obniżyć opłaty od wezwania do ugody?
Kwestia nadużywania zawezwań do próby ugodowej jako środka do przerwania biegu terminu przedawnienia była jednym z powodów wprowadzenia w 2019 r. obowiązku przedstawienia propozycji ugodowych we wniosku. I to pod rygorem zwrotu. Zgadzam się jednak, że również podniesienie opłaty od wniosku zostało pomyślane tak, aby zniechęcić do wnoszenia go zamiast pozwu. Przyjęte w ramach nowelizacji rozwiązanie wydaje się mieć analogiczny cel i moim zdaniem spełni swoje zadanie, choć tylko częściowo. Ustawodawca nie rezygnuje bowiem całkowicie z wpływu zawezwania na bieg przedawnienia, ale dość znacząco go ogranicza.
Od 30 czerwca zawezwanie jedynie przerwie bieg przedawnienia na czas trwającego postępowania pojednawczego. Wątpię, czy to spowoduje całkowity zanik zawezwań, bo gdy zbliża się termin przedawnienia roszczenia, czasem nawet kilka tygodni daje szerokie pole manewru. Jest tak np. wtedy, gdy uprawniony zbyt późno podjął działania mające na celu wniesienie pozwu. Tymczasem w bardziej skomplikowanych sprawach sam wybór pełnomocnika, gromadzenie materiału dowodowego, opracowanie opinii przez prywatnych ekspertów może trwać wiele miesięcy. A w polskich warunkach, zwłaszcza tych dotyczących sądów rejonowych w większych miastach, na termin zawezwania można czekać i kilka miesięcy. Wracając do zmniejszenia wysokości opłaty, wątpię, aby miało do tego dojść z powodów, o których wspominam. Sam skutek wniesienia zawezwania nie powinien mieć wpływu na wysokość opłaty, skoro zgodnie z intencją ustawodawcy nie to powinno być głównym celem wniosku.
Resort sprawiedliwości, jak pisaliśmy niedawno w DGP, jednak to rozważa. Choć na razie w projekcie nowelizacji ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych jest propozycja zwrotu trzech czwartych wniesionej opłaty od wniosku w przypadku zawarcia ugody.
Uważam, że zwrot opłaty jest dobrym pomysłem, w dodatku spójnym z analogicznym rozwiązaniem zakładającym zwrot opłaty w razie zawarcia ugody sądowej, którą poprzedza wniesienie pozwu. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że w razie zawarcia ugody przed rozpoczęciem rozprawy w I instancji sąd zwraca całą uiszczoną opłatę, a w przypadku jej zawarcia po rozpoczęciu rozprawy zwrot obejmuje połowę opłaty, uważam, że zwrot w wysokości trzech czwartych opłaty jest sprawiedliwy. Postępowanie pojednawcze ma bowiem ograniczony zakres i jego wszczęcie jest nieporównywalne z rozpoczęciem postępowania dowodowego.©℗
Rozmawiał Piotr Szymaniak