Co do zasady sprawy sądowe powinny być rozpatrywane w sposób jawny. Mówi o tym konstytucja. Jednak po nastaniu pandemii COVID-19 ustawodawca postanowił, motywując to troską o bezpieczeństwo pracowników sądów, a także stron, wprowadzić przepisy, które w znacznym stopniu ograniczyły prawo obywateli do jawnego rozpatrzenia sprawy. O tym, że taki będzie skutek, od samego początku alarmowały organizacje pozarządowe, w tym m.in. Fundacja Court Watch Polska. Teraz przepisom specustawy covidowej (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2095 ze zm.) przyjrzy się Trybunał Konstytucyjny, do którego poskarżył się jeden z obywateli. Zarzuty dotyczą art. 15zzs1 ust. 1 pkt 3 wspomnianej ustawy. Zgodnie z nim przewodniczący składu orzekającego może zarządzić posiedzenie niejawne, gdy nie może się ono odbyć w formie zdalnej, a przeprowadzenie rozprawy lub posiedzenia jawnego nie jest konieczne. To uprawnienie przysługuje przez cały okres epidemii lub zagrożenia epidemicznego oraz rok po odwołaniu ostatniego z tych stanów. Zaskarżona regulacja nadal więc będzie obowiązywać, mimo że w ostatni piątek minister zdrowia ogłosił, że od 16 maja stan epidemii zostanie przekształcony w stan zagrożenia epidemicznego.
Dyskrecjonalna decyzja
Budzący wątpliwości przepis został zastosowany w sprawie, w której stroną była wnosząca skargę do TK. Na jego podstawie sąd odwoławczy wydał wyrok na posiedzeniu niejawnym, a orzeczenie co do istoty nie zostało ogłoszone publicznie. Zdaniem skarżącej stanowi to oczywiste naruszenie art. 45 konstytucji (patrz grafika), podczas gdy zapisane w tym przepisie prawo do sądu jest prawem nienaruszalnym nawet w czasie stanu wojennego i wyjątkowego (art. 233 ust. 1 ustawy zasadniczej).
Reklama
W skardze podkreślono również, że wyłączenie jawności rozprawy nie zwalnia z obowiązku publicznego ogłoszenia wyroku. Jej autorka argumentuje, że „Ustawodawca zwykły nie może upoważnić sędziego-przewodniczącego do arbitralnego zarządzania niejawnego rozpoznania sprawy w postępowaniu apelacyjnym i to jeszcze na podstawie jego własnej dyskrecjonalnej oceny oraz kryteriów innych aniżeli zawartych w zamkniętym katalogu art. 45 ust. 2 zd. 1 konstytucji”.
Podobnego zdania jest sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Reklama
- To są słuszne zarzuty. Ustawodawca rzeczywiście pozostawił przewodniczącemu zbyt duży zakres swobody przy podejmowaniu tego typu decyzji, zwłaszcza że skierowanie sprawy na posiedzenie niejawne na podstawie tego przepisu dzieje się wbrew woli stron - zauważa sędzia.
O niewprowadzanie w życie zaskarżonej regulacji apelowały od początku niektóre organizacje pozarządowe. Fundacje Court Watch Polska w liście otwartym do ministra sprawiedliwości przypominała m.in., że ograniczenie jawności procesu może się odbyć jedynie w drodze ustawy i tylko w granicach przesłanek ustanowionych przez konstytucję w pkt 2 art. 45. „Sytuacja zagrożenia zdrowia przez możliwość zarażenia wirusem nie wypełnia żadnej z konstytucyjnych przesłanek ograniczenia zasady jawności rozprawy, a co za tym idzie, nie ma możliwości, aby na tej podstawie wyłączyć ją lub ograniczyć” - czytamy w korespondencji do MS. Zdaniem fundacji, gdyby przyjąć inaczej, otworzyłaby się furtka do naruszenia jednej z najważniejszych zasad ustrojowych i praw człowieka, jaką jest zasada publicznego rozpatrywania spraw przez sądy.
Bez racji bytu
Autorka skargi do TK uważa, że przez zastosowanie w jej sprawie kwestionowanego przepisu specustawy covidowej została pozbawiona gwarancji realnego przedstawienia swoich racji na rozprawie. „Prawo do osobistego uczestnictwa w rozprawie, po zamknięciu której ma zapaść wyrok, jest elementem konstytucyjnej gwarancji sprawiedliwości proceduralnej” - podkreślono w skardze. Można w niej również przeczytać, że rzetelne postępowanie to takie, które stwarza możliwość brania w nim udziału przez zainteresowane podmioty, przy zapewnieniu im prawa do wysłuchania, tj. do przedstawienia swoich racji i ustosunkowania się do stanowiska prezentowanego przez pozostałych uczestników.
Bartłomiej Przymusiński natomiast zauważa, że obecnie zaskarżony przepis w ogóle nie ma racji bytu i także z tego powodu powinien zostać usunięty z porządku prawnego.
- To już nie to samo, co było dwa lata temu, kiedy dopiero wprowadzano rozwiązania antycovidowe. Teraz rzadko który sąd nie jest w stanie prowadzić rozpraw w formie zdalnej - mówi Przymusiński. Jednocześnie dodaje, że z jego obserwacji wynika, że sądy, kierując sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym, znacznie częściej niż z art. 15zzs1 ust. 1 pkt 3 specustawy antycovidowej, korzystają z art. 1481 kodeksu postępowania cywilnego.
- Zasadnicza różnica między tymi przepisami jest jednak taka, że w przypadku tego pierwszego sprawa może zostać rozpoznana w sposób niejawny nawet wbrew stanowisku stron postępowania. Skorzystanie z art. 1481 k.p.c. jest zaś możliwe tylko wówczas, gdy strony się temu nie sprzeciwią. Przepis ten, w przeciwieństwie do art. 15zzs1 ust. 1 pkt 3 specustawy antycovidowej, jest więc swego rodzaju kompromisem między szybkością postępowania a prawem do rozpoznania sprawy w sposób jawny - tłumaczy sędzia. ©℗
TK znów zmienia termin w sprawie dotyczącej kar nakładanych przez TSUE
11 maja br. Trybunał Konstytucyjny miał pochylić się nad pytaniem prokuratora generalnego, który chce wiedzieć, czy zgodne z polską ustawą zasadniczą są przepisy pozwalające Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakładać na państwa członkowskie kary finansowe. Z informacji zamieszczonych na stronie TK wynika jednak, że zaplanowana na najbliższą środę rozprawa odbędzie się dopiero 21 czerwca br. To już kolejny raz, kiedy to TK przekłada termin rozprawy w sprawie zainicjowanej wnioskiem PG. Pierwotnie rozprawa miała się odbyć 22 lutego, jednak wówczas o zmianę terminu wnioskował minister spraw zagranicznych. W efekcie rozprawę wyznaczono na 8 kwietnia. PG kwestionuje przepisy, które dają TSUE kompetencje do nakładania na kraje członkowskie sankcji za niezastosowanie się do orzeczonego środka tymczasowego. Jego zdaniem bowiem kolejne tego typu orzeczenia luksemburskiego trybunału wydawane w sprawach dotyczących Polski (chodzi oczywiście o sprawy dotyczące kopalni Turów oraz Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego) w sposób nieuprawniony wykraczają poza kompetencje, jakie państwa przekazały UE w traktatach. Tym samym, w opinii PG, dochodzi do naruszenia postanowień polskiej ustawy zasadniczej.
Konstytucyjne prawo do sądu / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe