Przypomnijmy, pod koniec zeszłego roku trybunał rozpatrywał wniosek prezydenta, który zaskarżył ustawę mającą zmusić osoby zajmujące eksponowane stanowiska w państwie do podzielania się ze społeczeństwem wiedzą na temat majątków ich bliskich, czyli współmałżonków i dzieci. Ustawa została uchwalona po tym, jak wybuchła afera związana z działką, którą swego czasu zakupił po okazyjnej cenie premier Mateusz Morawiecki, a której nie musiał wpisać do oświadczenia majątkowego, gdyż dokonał częściowej rozdzielności majątkowej z żoną. Prezydent nie podpisał jednak ustawy, tylko część jej przepisów zaskarżył do TK. Chodziło o te regulacje, które miały zobowiązać decydentów do ujawnienia stanu majątkowego ich dzieci, dzieci ich małżonków oraz dzieci przysposobionych. Głowa państwa podnosiła m.in., że zobowiązani nie będą mieli narzędzi, aby zmusić swoich potomnych lub potomnych swoich współmałżonków, zwłaszcza tych pełnoletnich, do tego, aby ci udzielili im wymaganych ustawą informacji.
TK przychylił się do wniosku prezydenta i uznał zakwestionowane przez niego przepisy nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora za niekonstytucyjne. Na tym jednak nie poprzestał. Większość składu orzekającego doszła bowiem do wniosku, że regulacje uznane za niezgodne z ustawą zasadniczą są nierozerwalnie związane z nowelą, a skoro tak, to cała regulacja musi trafić do kosza. W efekcie politycy nie będą musieli ujawniać nie tylko majątków swoich dzieci, lecz także współmałżonków.