Sąd Najwyższy tym samym oddalił w czwartek kasację Rzecznika Praw Obywatelskich od postanowień zezwalających na ekstradycję osoby będącej członkiem tego wyznania do Rosji. "W sytuacjach karnych, kiedy mamy do czynienia z wnioskiem o wydanie (...) immanentnie te sytuacje wiążą się z ograniczeniem możliwości realizowania praktyk religijnych, niezależnie od tego, o jakie wyznanie chodzi i dochodzi do ograniczenia możliwości wykonywania tych praktyk w związku z pozbawieniem wolności" - zaznaczył w uzasadnieniu orzeczenia SN sędzia Antoni Bojańczyk.

Sprawa dotyczyła ekstradycji obywatela Ukrainy i świadka Jehowy Oleha N. "Mając w polu widzenia fakt, że rzeczywiście w Federacji Rosyjskiej został ten związek wyznaniowy zdelegalizowany, to nie jest to jeszcze okoliczność, która (...) stałaby na przeszkodzie wydania Oleha N. Rosji, bo nie wskazano, ażeby N. prowadził czy to jakąś szczególną działalność o charakterze misjonarskim, czy też jakąś ponadprzeciętną aktywność religijną" - mówił sędzia Bojańczyk. Dodał, że obrona powoływała się na formalną przynależność wyznaniową N. i nie nawiązywała "do konkretnych okoliczności związanych z jego praktykami religijnymi, które świadczyłyby, że tylko z tego tytułu może istnieć uzasadniona obawa naruszenia jego wolności".

Reklama

We wrześniu 2020 r. Sąd Okręgowy w Przemyślu wyraził zgodę na ekstradycję N. do Rosji, gdzie jest on poszukiwany za przestępstwa gospodarcze, w tym oszustwo i fałszowanie dokumentów. Sąd uznał wtedy, że przynależność Ukraińca do wspólnoty Świadków Jehowy nie jest przeszkodą w wydaniu go Federacji Rosyjskiej. Zdaniem sądu nie może stać się to samodzielną podstawą odmowy wydania takiej zgody.

Postanowienie o wyrażeniu zgody na ekstradycję utrzymał w październiku 2020 r. Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, który podzielił pogląd, że wydanie Ukraińca jest zgodne z wiążącymi Polskę umowami międzynarodowymi. Zwrócił uwagę, że mężczyzna przebywając dotychczas w Rosji nie doświadczył wrogiego traktowania z uwagi na obywatelstwo, jak również ze względu na przynależność do Świadków Jehowy.

Z tymi postanowieniami nie zgodził się RPO i skierował do SN kasację, w której wniósł o uchylenie orzeczenia w celu "należytego i wszechstronnego rozważenia, czy nie zachodzą podstawy do odmowy wydania ściganego". Zdaniem RPO stanowisko sądu apelacyjnego było ogólne i nie mogło zostać uznane za spełniające warunek rzetelnej kontroli - popartej rzeczową, konkretną argumentacją. Według Rzecznika stanowisko sądu pozbawione było merytorycznej argumentacji, przede wszystkim uwzględniającej wyjątkową sytuację ściganego jako członka Świadków Jehowy.

RPO przypominał, że Sąd Najwyższy Federacji Rosyjskiej uznał w kwietniu 2017 r. Zbór Świadków Jehowy za organizację nielegalną. "Zakazał działania centralnej organizacji Świadków Jehowy i jej filii na terenie Rosji, uznając, że grupa składająca się z 395 organizacji lokalnych i ponad 170 tys. zwolenników była organizacją ekstremistyczną. Świadkom Jehowy, którzy nadal manifestują swoje przekonania, grozi postępowanie karne i kara do 12 lat pozbawienia wolności" - wskazywał.

Jak jednak ocenił w czwartek SN, sądy w sposób należyty ustosunkowały się do tej sprawy i nie doszło w niej "do naruszenia prawa procesowego". "Oleh N. podróżował pomiędzy Ukrainą i Rosją i nie dochodziło na tym tle w jego przypadku do żadnych zdarzeń, które mogłyby dać asumpt do przyjęcia, że jego wydanie może skutkować naruszeniem jego wolności i praw. A to przemieszczanie się go między Ukrainą i Rosją miało miejsce już po rozpoczęciu konfliktu między tymi państwami" - zaznaczył sędzia Bojańczyk.

W ocenie SN sądy rozważyły podnoszone przez obrońców kwestie obywatelstwa i wyznania osoby mającej zostać wydaną do Rosji i oceniły je prawidłowo. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński