We wtorkowym wydaniu opisaliśmy przypadek wejherowskiej kancelarii adwokackiej, w której wspólnikami są adwokat oraz były sędzia niewykonujący obecnie żadnego prawniczego zawodu zaufania publicznego. Jak rozumiem, wspólnikiem w kancelarii działającej w formie spółki komandytowej może być osoba, która nawet nie jest prawnikiem. Czy da się to jednak pogodzić z koniecznością zachowania tajemnicy adwokackiej?
W pierwszej kolejności musimy pamiętać o tym, że struktura spółki, w której adwokaci mogą wykonywać zawód, jest decyzją ustawodawcy. Natomiast wewnętrzny podział ról wspólników w prowadzeniu spraw spółki, w tym w zakresie prowadzenia spraw klientów jest czymś innym. Taka spółka mogłaby zatrudniać radców prawnych albo korzystać z umów cywilnoprawnych do realizacji zleceń klientów. Innymi słowy takie ryzyko teoretycznie jest możliwe, ale ono absolutnie może się takim wydawać tylko na pierwszy rzut oka. Wewnętrzna organizacja i podział zadań mogą całkowicie wykluczyć takie zagrożenia.