Takie wnioski płyną z niedawno opublikowanego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Orzeczenie to może mieć znaczenie także dla sędziów sądów powszechnych. Nie od dziś bowiem istnieje obawa, że część z nich może już niedługo zostać odesłana w stan spoczynku przy okazji zapowiadanej przez resort sprawiedliwości reorganizacji sądów powszechnych.
Ujęcie funkcjonalne
Wyrok NSA został wydany w związku z głośnym przymusowym odsyłaniem w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego, co miało miejsce w 2019 r. Działo się to na podstawie regulacji, które znacząco obniżały wiek przechodzenia sędziów SN na emeryturę. A także przepisów nowej wówczas, bo uchwalonej pod koniec 2017 r., ustawy o SN (Dz.U. z 2018 r. poz. 5), na podstawie których to prezydent stwierdza datę przejścia lub przeniesienia sędziego SN w stan spoczynku. Wcześniej kompetencja ta należała do I prezesa SN.
Jeden z sędziów SN, który został objęty nowymi regułami i otrzymał pismo prezydenta informujące go o dacie zaprzestania czynnej służby, postanowił zaskarżyć je do sądu administracyjnego. W międzyczasie jednak polski ustawodawca (po tym jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że odsyłając przymusowo sędziów SN w stan spoczynku, Polska naruszyła prawo UE, sprawa C-619/18) zmienił prawo i przywrócił sędziów do czynnej służby. W związku z tym Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie umorzył toczące się przed nim postępowanie (sygn. akt II GZ 51/19).
Jednak NSA uchylił to postanowienie, stwierdzając m.in., że prezydent ‒ potwierdzając fakt przejścia sędziego w stan spoczynku ‒ działa jako organ administracji publicznej w znaczeniu funkcjonalnym. A to otwiera drogę do sądowej kontroli jego działań w zakresie, w jakim wpływają one na status prawny sędziów SN. NSA doszedł do wniosku, że przyjęcie innej interpretacji naruszałoby m.in. konstytucyjne prawo do sądu, gdyż de facto sędzia SN zostałby pozbawiony możliwości sądowego kwestionowania poczynań mających wpływ na jego prawa i obowiązki wynikające ze stosunku prawnego łączącego go z państwem.
Przegrana prezydenta
Ostatecznie WSA zajął się sprawą i uchylił akt prezydenta w przedmiocie zawiadomienia o dacie przejścia w stan spoczynku sędziego SN. Jego zdaniem zaskarżone pismo głowy państwa należało potraktować jako akt z zakresu administracji publicznej dotyczący uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa (sygn. akt VI SA/Wa 309/20). Z tym rozstrzygnięciem nie zgodził się prezydent. W swojej skardze kasacyjnej argumentował m.in., że WSA błędnie przyjął, iż skarga dotyczy sprawy administracyjnej rozstrzyganej przez organ administracji publicznej. A to dlatego, że nie jest możliwe uznanie ani prezydenta za taki organ, ani rozstrzygnięć przez niego podejmowanych za akty z zakresu administracji publicznej. Podnosił również, że prezydent nie podlega w rozpatrywanej sprawie kognicji sądów administracyjnych.
Wyrok może mieć spore znaczenie w kontekście planowanej reformy sądownictwa
Te argumenty nie zdołały z kolei przekonać NSA. Doszedł on bowiem do wniosku, że rozważając to, czy tego typu akt prezydenta może być skutecznie zaskarżony do sądu administracyjnego, nie można pominąć ważnego aspektu związanego ze statusem prawnym sędziego. A status ten uregulowany jest ustrojowo w konstytucji. Ta natomiast stanowi, że sędziowie są nieusuwalni i powoływani na czas nieoznaczony, co oznacza, że sędzia co do zasady jest powoływany dożywotnio. Ustawa zasadnicza wyznacza również poziom ochrony nieusuwalności sędziów, co ma gwarantować niezależność władzy sądowniczej. Dlatego też zdaniem NSA, w świetle wskazanych zasad konstytucyjnych, „na pytanie, czy sędziemu Sądu Najwyższego przysługuje prawo podmiotowe do żądania uznania za niezgodny z prawem aktu organu władzy publicznej (władzy wykonawczej) de facto pozbawiającego go możliwości wykonywania w imieniu państwa wymiaru sprawiedliwości, należy odpowiedzieć pozytywnie”.
Dalej NSA stwierdził m.in., że „jeżeli przekształcenie czynnego stosunku sędziowskiego w stan spoczynku wiąże się z działaniami organów państwa w przypadkach ściśle określonych w przepisach prawa, to takie działania powinny być poddane kontroli sądu”. Jak podkreślono w uzasadnieniu wyroku, zapewnienie takiej ochrony stosunkom sędziowskim ma nie tylko zrealizować w sposób poprawny konstytucyjny standard niezawisłości sędziego, ale przede wszystkim zagwarantować niezależność sądu jako władzy wyrokowania. Sąd zwrócił również uwagę na to, że nie można zakładać, że w stosunku do sędziów wyłączone zostanie zapisane w art. 45 ust. 1 konstytucji prawo do sądu. A przecież taki byłby skutek przyjęcia, że akty kształtujące treść istniejącego stosunku prawnego sędziego pozostają poza jakąkolwiek kontrolą.
‒ To stanowisko NSA należy zaakceptować. A to dlatego, że ze względu na konstytucyjną zasadę podziału władz oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego prezydent nie jest wyłączony spod obowiązku respektowania prawa, a to, w jaki sposób wykonuje on swoje obowiązki, musi podlegać ocenie - komentuje dr hab. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. Co więcej, jego zdaniem takiej ocenie podlegają także te akty prezydenta, które są wydawane w ramach przysługujących mu prerogatyw.
‒ Gdybyśmy przyjęli odmienny punkt widzenia, to mielibyśmy do czynienia z zupełnie innym porządkiem państwowym niż ten ustanowiony w konstytucji - podkreśla warszawski konstytucjonalista.
Otwarta droga
Opisywany wyrok może mieć spore znaczenie w kontekście planowanych przez resort sprawiedliwości zmian w strukturze sądownictwa powszechnego. W przedstawionym projekcie nowego prawa o ustroju sądów powszechnych mowa jest bowiem o tym, że w razie zmiany ustroju sądów lub zmiany obszarów właściwości sądów sędzia może być przeniesiony w stan spoczynku, jeżeli nie został przeniesiony do innego sądu. Wnioskować o to będzie minister sprawiedliwości, a decyzję w tej kwestii będzie podejmować Krajowa Rada Sądownictwa. Od jej rozstrzygnięcia przysługiwać ma odwołanie. Jak jednak zauważa dr Kamil Stępniak, konstytucjonalista z Collegium Humanum, projektodawca nie wskazał, do jakiego organu będzie ono kierowane.
‒ Zapewne jest to przeoczenie ze strony projektodawców i na dalszym etapie prac legislacyjnych przepis zostanie uzupełniony. I przypuszczam, że, tak jak to ma miejsce obecnie, decyzje KRS dotyczące przenoszenia sędziego w stan spoczynku będą mogły być skarżone do SN - przewiduje prawnik. Jak jednak dodaje, gdyby projekt nie został w odpowiedni sposób poprawiony, to opisywany wyrok NSA mógłby stanowić ważną wskazówkę dla sędziów odsyłanych w stan spoczynku wbrew ich woli, pod pretekstem reorganizacji sądownictwa.
‒ To orzeczenie w pewnym zakresie otwiera sędziom sądów powszechnych drogę do szukania ochrony ich praw przed sądami administracyjnymi. W obu przypadkach bowiem chodzi o dyskrecjonalny akt, w efekcie którego sędzia zostaje pozbawiony prawa sądzenia, zmieniają się jedynie organy, które ten akt wydają - podkreśla dr Stępniak. ©℗
Przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku, co mówią przepisy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
O planowanej reformie sądownictwa czytaj też w dzisiejszym dodatku dla prenumeratorów Prawnik

orzecznictwo

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 listopada 2021 r., sygn. akt II GSK 335/21 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia